Magistrat: spółki sportowe nie okażą się studnią bez dna

Jak mają wyglądać sportowe spółki, w których udziały będzie miało miasto? Cel: stabilizacja, a nie dochód. Przejrzyste, pod kontrolą magistratu. Bez możliwości czerpania coraz większych pieniędzy z magistratu i z perspektywą, że wkrótce zostaną całkowicie samodzielne.
W czwartek rada miasta zaakceptowała wykupienie udziałów w nowotworzonych spółkach piłkarskiej i hokejowej. Pierwsza, TKP Elana, ma mieć kapitał zakładowy na poziomie 651 tys. zł (miasto - 450 tys, po 100 tys. firmy Marwit i Karo BHZ, 1 tys. - stowarzyszenie TKP Elana). Druga, Klub Sportowy Toruń - 265 tys. zł (200 tys. - miasto, resztę przedsiębiorcy: Andrzej Gajek - 50 tys, Andrzej Kończalski - 10, Sylwester Rafiński - 5). Jakie są plany miasta wobec spółek?



To nie studnia bez dna

Prezydent Michał Zaleski twierdzi, że kluby, w których ponad połowę udziałów będzie miała gmina, nie okażą się studnią bez dna. Nie będzie według niego możliwości, by np. za rok spółki sportowe uznały, że są niewypłacalne i czerpały coraz większą pomoc z budżetu miasta. - Spółki praktycznie dokapitalizować nie możemy - mówi Zaleski. Pomoc będzie można jedynie przez np. zakup usług promocyjnych - tak, jak miasto robi reklamując się na plastronach żużlowców Unibaksu.



(Nie)kończąca się historia

To, że w obu spółkach miasto będzie miało pakiet większościowy, nie oznacza, iż zostanie tak na lata. To kwestia kilku sezonów, w trakcie których obie dyscypliny mają zostać wyciągnięte z kryzysu. Zaleski: - Praktyka w innych miastach pokazuje, że po jakimś czasie publiczny akcjonariusz usuwa się w cień, zaczyna być mniejszościowym.

Taki jest wstępny scenariusz funkcjonowania obu spółek. Jarosław Więckowski, dyrektor wydziału sportu i turystyki: - Przez trzy, cztery lata będziemy w spółce w układzie większościowym, by mieć wgląd i możliwość decyzji, co się z nią dzieje. Kiedy już ten staną na nogach na tyle dobrze, by akcjonariat miasta nie był potrzebny, można rozpocząć np. sprzedaż udziałów.

Kto pokieruje spółkami, skoro decydującą rolę ma w nich magistrat? - Trwają rozmowy - ucina wiceprezydent Zbigniew Fiderewicz.



Wpływ na klub

Zaleski: - Kodeks spółek handlowych wskazuje, że kto dysponuje większością akcji, ten ma też możliwość decyzji. Będziemy chcieli to wykorzystać.

Co to oznacza dla nowych klubów? Ich wydatki będą lepiej kontrolowane. W spółce każdy akcjonariusz ma wgląd w finanse - w przypadku stowarzyszeń, tak jak było z piłkarskim TKP Elaną i hokejowym TKH, magistrat miał wgląd tylko częściowy: mógł weryfikować na co przeznaczano dotacje. - Sądzę, że to na razie jest potrzebne - ocenia Zaleski, który dodał też: - Do stowarzyszeń często trafiały niemałe pieniądze. A mechanizmu kontroli nie było.

Chce, by kluby powstałe na bazie dotychczasowych były przede wszystkim wiarygodne. - Jest przewaga spółki nad stowarzyszeniem. Zawodnicy i trenerzy mają mieć pewność, że za dobre wykonywanie swojej pracy otrzymają wynagrodzenie. Dostarczane na czas.

Priorytetem klubów nie ma być zysk. - Nie o to chodzi. Ważne, by miały płynność finansową, ale istotny jest też cel sportowy. Stabilizacja finansowa i wynik - mówi Fiderewicz. - Chcemy, by trenerzy czy zawodnicy nie czekali na wypłaty, na obuwie. Oczekujemy określonego poziomu sportowego. Ale żeby nie było wątpliwości: nie chodzi piłkarską ekstraklasę - stwierdził Zaleski.



Pomysł na bezpieczeństwo

Jaki plan miasto ma odbudowę wizerunku meczów piłkarskiej Elany, które zwykle oglądają szalikowcy, a na stadionie dochodzi do bijatyk? Fiderewicz: - Chcielibyśmy, by tam było tak, jak w sobotę na turnieju Grand Prix. - Miasto nie może być od wszystkiego. Po to będzie zarząd spółki, by organizować mecze. Ci ludzie będą odpowiedzialni za bezpieczeństwo, dobre relacje ze służbami, zapewnienie ochrony - mówi Zaleski.



Bez powiązań biznesowych

Prezydent zdecydowanie zaprzeczył, by zewnętrzni inwestorzy w spółkach - firmy i biznesmeni - mogli liczyć na ulgowe traktowanie w związku z pomocą przy tworzeniu nowych podmiotów. - Krótko mówiąc: nie, zdecydowanie nie! Dopóki będę miał wpływ na to, co dzieje się w Toruniu - nie ma o tym mowy. Gdyby pojawiła się sugestia, albo coś więcej - kończy się dyskusja. Ja odpowiadam za 900 mln budżetu. Nie ma o czym mówić - podsumował Zaleski.

Czy miasto zrobiło słusznie, angażując publiczne pieniądze w tworzenie spółek sportowych? Czekamy na opinie czytelników - adres e-mail: redakcja@torun.agora.pl. Najciekawsze opinie opublikujemy.