Żużlowe Grand Prix w Toruniu: wielkie zyski, emocje i zmiany

Ponad milion zł - to zysk ze sprzedaży biletów na turniej żużlowego Grand Prix na toruńskiej Motoarenie. Kibice - w tym wielu obcokrajowców -płacili sporo, ale jutrzejsza impreza jest wyjątkowa. Wieczorem Toruń się zmieni w miasto bieli i czerwieni oraz ryku motocykli zmieszanego z trąbkami.
Na Grand Prix może być równie głośno, jak na stadionach mistrzostw świata w piłce nożnej, choć kibice żużlowi w przeciwieństwie do afrykańskich miłośników wuwuzeli, walczą z używaniem trąbek na stadionach jak tylko mogą. Ale jeśli jutro wieczorem to Polacy będą w rolach głównych turnieju - a świetnie w cyklu radzą sobie Jarosław Hampel i Tomasz Gollob - entuzjazm będzie ogromny.

To dzień dla miasta wyjątkowy z co najmniej kilku względów:

Po pierwsze - frekwencja. Turniej na Grand Prix obejrzy ok. 17 tys. kibiców. Pobity prawdopodobnie będzie więc rekord liczby kibiców - walkę kandydatów do mistrzostwa świata chce oglądać jeszcze więcej fanów, niż finałowy mecz, kiedy Unibax walczył o ligowe mistrzostwo Polski. Wejściówki na najbardziej atrakcyjne miejsca sprzedano błyskawicznie. Wszystkie krzesełka na Motoarenie są zajęte od ponad miesiąca. Kiedy organizatorzy - magistrat i klub Unibax - otrzymały zgodę na dystrybucję 1,2 tys. miejsc stojących, te również sprzedano w kilkadziesiąt godzin. I to mimo, że kosztowały 90 i 60 zł - czyli więcej, niż bilety na miejsca siedzące w atrakcyjnych spotkaniach ligowych.

Po drugie - towarzystwo. Tylko ok. 8 tys. biletów jakie sprzedano, nabyli torunianie. Połowa stadionu będzie wypełniona mieszkańcami innych miast - głównie bydgoszczan - oraz obcokrajowców. Na Grand Prix do Torunia przyjadą fani z Niemiec, Danii, Szwecji, Czech, Anglii, a nawet Australii.

Po trzecie - metamorfoza Motoareny. Nie było odstępstw od reguły: firma BSI, która ma prawa do organizacji zawodów Grand Prix chce, by wszystkie te imprezy wyglądały podobnie. Nie ma więc miejsca na lokalne reklamy, nie ma też miejsca na drobne mankamenty. Od kilku dni przedstawiciele firmy pracują nad nowym obliczem Motoareny tak bardzo, że żużlowcy Unibaksu na zespołowe treningi musieli pojechać do Grudziądza.

Po czwarte - transmisja telewizyjna. To wielki sprawdzian efektowności Motoareny. Stacja Canal+, która ma prawa do pokazywania na żywo wszystkich 11 tegorocznych turniejów Grand Prix, będzie transmitować turniej w Toruniu w techonologii HD, najlepszej możliwej jakości. To możliwe dzięki potężnemu oświetleniu, jakie jest na Motoarenie.

Emocje dla kibiców są rozłożone na dwa dni.



Piątek: ciekawie na Motoarenie i Rynku Staromiejskim

Interesująco będzie już od dziś. To przedsmak sobotniej imprezy. Najpierw, od g. 15, kibice mogą oglądać przygotowania zawodników w trakcie oficjalnego treningu przed Grand Prix (wejście przez strefę żółtą). To tradycja: zawsze na dzień przed zawodami wszyscy zawodnicy - obecność jest obowiązkowa - sprawdzają swoje motocykle na torze, podają wyniki szybkości. Również dziś odbędzie się losowanie numerów startowych na GP Polski, od którego zależy układ wyścigów. Na trening przed GP kibice mogą wejść po kupnie programu zawodów na sobotnią imprezę - kosztuje 12 zł. Darmowy jest natomiast "Żużlowy wieczór" - to impreza organizowana na Rynku Staromiejskim między g. 19.30 a 22. Ciekawostką jest przyjazd na to spotkanie żużlowców - ich środkiem komunikacji będzie tramwaj z logo Europejskiej Stolicy Kultury.



Sobota: turniej, ale nie tylko

Już od g. 15 na Motoarenie otwarte będzie "miasteczko dla kibiców" otwarte dla wszystkich - również osób, które nie mają biletów na wieczorne zawody. Światowe hity będzie grać zespół Żuki, a od g. 17 czterech zawodników cyklu GP będzie do dyspozycji kibiców. Gwiazdy - wśród nich na pewno Tomasz Gollob - mają rozdawać autografy i pozować do wspólnych fotografii. Impreza wróci do miasteczka po zawodach. Od g. 22 rozpocznie się tam grupy Kobranocka.

Jak i kiedy dojechać na Motoarenę? Najlepiej wcześnie i komunikacją publiczną.

Ważne jest to, by na stadionie być wcześniej, niż g. 19, kiedy rusza prezentacja. Kołowrotki przy wejściach nie mają takiej przepustowości, by kilkanaście tys. fanów wpuścić na stadion w kilka minut poprzedzających zawody. Ci, którzy na Motoarenę przyjadą późno, mogą pierwszych wyścigów nie obejrzeć. Powód: nie ma najmniejszej szansy na to, by opóźnić start zawodów - nawet jeśli tysiące kibiców będą poza stadionem. Scenariusz GP jest tak napięty i ściśle rozpisany co do minuty, że żadne odejścia od niego nie wchodzą w grę.

Lepiej też zostawić samochód, a przesiąść się w autobus lub tramwaj. Parkingów dla kibiców jest niewiele - te najbliżej Motoareny są zarezerwowane dla specjalnych gości. Przeciętni fani mogą liczyć na miejsca np. na terenie parkingu rallycrosowego, ale muszą się liczyć z dodatkowym wydatkiem (5 zł za zostawienie auta) i sporymi kolejkami przy wieczornym wyjeździe. Tramwaje i autobusy jadące w kierunku Motoareny będą za to bezpłatne dla osób, które mają bilet lub voucher - darmowy będzie też przejazd powrotny do północy. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się jednak na podróż samochodem, pomocne będzie - jak prosi policja - włożenie za przednią szybę białej kartki. To ułatwi kierowanie tych pojazdów na parkingi.



Program na Grand Prix Polski w sobotę w "Gazecie".