Sport.pl

Film o żużlowcu będzie jesienią niczym "Avatar"

Niemożliwe? Niekoniecznie. Twórcy filmu o wielkiej gwieździe toruńskiego żużla Marianie Rose chcą pokazać jego losy sprzed kilkudziesięciu lat w niezwykle nowoczesny sposób.
Hit kinowy "Avatar" przyciąga zimą miliony ludzi do sal kinowych, bo dzięki technice 3D widz ma wrażenie, iż jest w samym środku akcji. Czy tak samo będzie w np. rekonstrukcją wyścigu Rose?

Legendarny toruński żużlowiec, który w zginął na torze w 1970 r. podczas meczu ligowego w Rzeszowie będzie bohaterem filmu tworzonego przez grupę torunian skupionych w agencji Next Level. Chce ona opowiedzieć historię zawodnika, który w barwach Stali był gwiazdą miejskiego żużla, a jednocześnie czołowym reprezentantem Polski, choć startującym na co dzień w zaledwie II lidze.

Dokument, który ma być pokazany w październiku, zapowiada się pasjonująco. Organizatorzy dotarli już do nieznanych materiałów filmowych, zdjęć i komentarzy. Część z atrakcji już ujawniono.

Będzie fragment o nieznanej karierze Rose - startach w Niemczech, na torze w Gustrow, co było skrzętnie wyciszane przez ówczesne władze. Wiadomo o niej niewiele - teraz opowiedzieć mają o tym najbliżsi żużlowca.

Agencja Filmowa Next Level planuje też odtworzenie w animacji trójwymiarowej ostatniego biegu Rose, który zakończył jego życie i sportową karierę. - Chcemy połączyć fabułę z filmem dokumentalnym - ocenia Rafał Kołodziej, operator i montażysta produkcji. - Pokażemy życie Rose i na torze, i poza nim - dodaje.

Film będzie tworzony według profesjonalnych kanonów: z wykorzystaniem wszystkich narzędzi używanych przy tradycyjnej produkcji filmów fabularnych. Życie toruńskiego żużlowca mają pokazać zatrudnieni aktorzy, pojawią się także statyści.

- To będzie naprawdę wyjątkowy film - reklamuje go Robert Duliński, pomysłodawca i producent filmu.

Wkrótce ruszy też strona internetowa www.marianrose.pl, na której będzie można zobaczyć fragmenty ponad godzinnej produkcji tworzonej przez torunian.