Sport.pl

Koniec ciągle tych samych nazwisk w żużlowym GP

Wielkie zmiany w cyklu eliminacji Grand Prix. Wraz z nowym rokiem jest nowy szef mistrzostw i pomysły na uatrakcyjnienie turniejów.
Na początku roku na stanowisku dyrektora cyklu Grand Prix Ole Olsena zastąpił Szwed, Tony Olsson. Już zapowiedział, że chce zmienić system kwalifikacji do mistrzostw świata, który ostatnio budził coraz większe kontrowersje. Główny pomysł nowego szefa mistrzostw świata: zamiast turnieju Grand Prix Challenge rozgrywane byłyby np. trzy starcia kandydatów.

Zmiany mają spowodować, że zwiększy się liczba zawodników walczących o awans do grona najlepszych żużlowców świata. Teraz zmiana uczestników jest zwykle kosmetyczna - jedynie trzech najlepszych zawodników GP Challenge przechodzi wyżej. To powoduje, że mistrzostwa stały się bardzo hermetyczne - niewiele jest zmian.

To bardzo ważna wiadomość chociażby dla Adriana Miedzińskiego. Żużlowiec Unibaksu w tym sezonie próbował awansować do światowego cyklu. I choć przez większość eliminacji przechodził bez problemów, właśnie kilka przeciętnych wyścigów w GP Challenge spowodowało, że zabraknie go wśród najlepszych zawodników roku 2010. Miedziński się nie poddaje i przyznaje, że w tym sezonie jeszcze bardziej nastawia się na to, by awansować do grona stałych uczestników mistrzostw.

Olsson: - Chciałbym, aby GP Challenge został podzielony na trzy imprezy. Te odbywałyby się w różnych państwach. Byłoby to bardziej sprawiedliwe i pozwoliło najlepszym na awans. Trzech zawodników, którzy awansują do finałów, to za mało. Trzeba zorganizować jedno lub dwa miejsca więcej.

Ewentualne zmiany organizacyjne w cyklu GP mogą być zatwierdzone dopiero podczas kongresu światowej federacji motocyklowej, który jest zaplanowany na październik.

Olsson nie jest zwolennikiem zmian w samym GP. System z 20 wyścigami w rundzie zasadniczej jednego turnieju, a później z półfinałami i finałem nada będzie obowiązywał. Olssonn stwierdził: - To bardzo sprawiedliwy układ. Zawodnicy mają równe szanse. Liczą się punkty z każdego wyścigu. Wcześniej zawodnik, który miał 12 punktów, ale wygrywał finał, otrzymywał ich aż 25. Teraz po prostu dolicza się punkty z fazy finałowe. To znacznie lepszy sposób i dobrze się sprawdza.