Sport.pl

Obywatele! Zjeżdżajcie z tym swoim Jonssonem!

Ponad 2 tysiące torunian kontra radni: ? Gazeta? dowiedziała się, iż komisja rady opiniująca projekt nazwania maleńkiej drogi imieniem słynnego żużlowca Pera Jonssona jest przeciwna pomysłowi autorów obywatelskiego projektu uchwały. Argumentacjra: Szwed żyje. - Ktoś wykorzystał fanów żużla - snuje wizje radny Bogdan Major.
43-letni dziś Szwed to legenda toruńskiego sportu. W latach 90. jako żużlowy mistrz świata podpisał z ówczesną drużyną Apatora swój jedyny zawodowy kontrakt w Polsce. Szybko stał się symbolem klubu. Porywał tłumy, im częściej przyjeżdżał na metę jako pierwszy i w charakterystycznym geście po zwycięstwie machał do kilkunastu tysięcy uradowanych kibiców, tym większe było ich uwielbienie dla nowego idola. Stadionowy sklepik ledwo nadążał ze sprzedażą pamiątkowych gadżetów związanych z Jonssonem - jego zdjęcia trafiały na kibicowskie koszulki, plakaty, na których eksponował plastron z napisem "Toruń", zdobiły ściany pokojów. Szwed, który przerwał karierę po tym, jak w derbowym meczu w Bydgoszczy miał wypadek i po nim jest sparaliżowany od pasa w dół, doczekał się nawet specjalnej figurki na motocyklu, którą sympatycy żużla stawiali na szkolnych biurkach.

Wtedy młodzież, a dziś 30- i 40-latkowie nadal wspominają Jonssona i to, że w przeszłości radni miasta nie zgodzili się na to, by przyznać żużlowcowi honorowe obywatelstwo Torunia. Dlatego fani jesienią ub. roku ruszyli do wspólnej batalii o to, by jego nazwisko było w nazwie jednej z ulic.

Chodzi o krótką, kilkusetmetrową trasę łączącą Szosę Bydgoską z nowym stadionem żużlowym. Nie ma przy niej niczego prócz kilku drzew, krzaków i budynku klubu, który nie ma nic przeciwko temu, by zmienić w swoich dokumentach oficjalny adres na ul. Pera Jonssona. Magistratu zmiana nic by nie kosztowała - fani planują składkę na tabliczki informujące o nazwie.

Kibice, by występować oficjalnie, zawiązali Stowarzyszenie Sympatyków Sportu Żużlowego "Krzyżacy" i zaczęli zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem uchwały, by ulicy nadać imię i nazwisko Pera Jonssona. Ruszyła lawina - lista krążyła w regionie, wpisywali się na nią nie tylko zagorzali fani, ale również 50-latkowie pamiętający Szweda ze świetnych czasów miejskiej drużyny. Efekt zbiórki: 2194 podpisy. Faktycznie było ich więcej - ok. 2,5 tys. - ale część złożyły osoby niezameldowane w Toruniu.

W czwartek o ewentualnej ulicy Jonssona zadecydują radni na głosowaniu. Ale wcześniej projekt trafił do komisji kultury, promocji i turystyki rady miasta. Ona zajmuje się nazewnictwem ulic w mieście.

"Gazeta" ustaliła, że jej opinia - jeszcze niepodana oficjalnie - będzie negatywna. To może storpedować plany kibiców. W głosowaniu sześcioosobowej komisji pięciu radnych jest przeciwko uhonorowaniu Jonssona własną ulicą. Za tym, by pomysł torunian zaopiniować pozytywnie głosował Jarosław Najberg (LiD). Przeciw byli: Jadwiga Bórawska-Cilak (PiS), Zdzisław Zakrzewski (PO), Ryszard Olszewski (Czas Gospodarzy), Bogdan Major (PiS) i Dariusz Łyjak (LiD). Główny argument przeciwników: Jonsson żyje.

- Chodzi o tradycję! Był kiedyś przepis, że nie daje się nazw ulic osobom żyjącym. To byłby precedens - mówi Major.

Przepis to zarządzenie ministra gospodarki komunalnej z 28 czerwca 1968 r. o ustaleniu wytycznych w sprawie nadawania nazw ulicom i placom. Zupełnie nieadekwatne do idei społeczeństwa obywatelskiego, oddolnych pomysłów mieszkańców. - Jest pewna zasada, której trzeba przestrzegać. Jedyny wyjątek w Polsce to Jan Paweł II, postać ponadczasowa niezależnie od pełnionej funkcji w Kościele katolickim. Tradycja jest słuszna - mówi Major. - Cóż, Jonsson - człowiek niewątpliwie zasłużony - żyje. Nie powinno się dawać takim osobom nazw ulic - uważa Łyjak.

Major twierdzi, iż są bardziej zasłużeni niż Jonsson. - W Toruniu jeździł po to, by mieć lepsze pieniądze. Nie ma potrzeby większego uhonorowania tej osoby.

- Litości! Jest wielkie zapotrzebowanie społeczne na takie oddolne inicjatywy. Mówimy o tym, by mieszkańcy mieli większy wpływ na to, co dzieje się w mieście. Radni nie potrafią się przez cały rok dogadać do nazwy tej krótkiej, ale znaczącej ulicy. Ale jeśli pojawia się inicjatywa kibicowsko-obywatelska, to są przeciw. Trzeba ją poprzeć! - irytuje się Najberg.

Nieoficjalnie wiadomo, że radni są przeciwni nadania obywatelstwa żużlowcowi, bo - jak mówią niektórzy w kuluarach - obawiają się, że może złamać prawo. - Jedna z osób mówiła, że nie wiadomo, co robi tam w Szwecji, że być może wkrótce wyjdą na jaw jakieś jego czyny niezgodne z prawem albo że niemoralnie się prowadził. I co zrobi Toruń, jeśli to się ujawni? Czy zmieni wtedy nazwę ulicy? To oczywiście bzdura, bo jak można z góry zakładać, że ktoś jest zły? - mówi "Gazecie" jedna z osób pracujących w magistracie.

Najberg: - Tak, były zaskakujące argumenty. Padały np. takie jak pani radnej Bórawskiej-Cilak, że kibice wchodzili, wychodzili i nie wiedzieli, co właściwie podpisują. I każdy mógłby to zrobić. Tak, jakby ich wybór był nieprzemyślany. Przepraszam bardzo, ale jeśli ktoś głosuje na radnego, to przemyśli swój wybór, ale jak już popiera taką inicjatywę, to nie? Mam nadzieję, że koledzy radni się opamiętają.

Czy to porażka społeczeństwa obywatelskiego walczącego o kształt swojego miasta? - Absolutnie nie! - twierdzi Major. Po chwili dodaje: - Myślę raczej, że społeczeństwo nie jest dostatecznie poinformowane. Albo niewystarczająco interesuje się tematem, za który się bierze. Stąd ten wniosek.

- Czyli ludzie, którzy podpisali dokument, nie wiedzieli, co robią? - pytam.

Major: - Jestem przekonany, że gdyby wśród kibiców żużla w mieście po meczu wystąpić z listą poparcia nazwy ulicy innym osobom - zawodnikom czy działaczom - uzbierałoby się takie samo poparcie. Coś jest nie tak. To błąd wynikający bardziej z niewiedzy. I - powiem szczerze - niezrozumiałego dla mnie forowania Jonssona ponad wszystkich innych. Skoro komisja musiała już to zaopiniować, to zaopiniowała. Uważam, że tak jak kiedyś było pospolite ruszenie w innych sprawach, to ktoś może wykorzystał fanów żużla.

- Sytuacja jest niekomfortowa - przyznaje Łyjak. - Nie powinno być tego w ogóle w planie obrad. To wyjątkowo niezręczne, że zanim projekt trafił na obrady naszej komisji - gdzie wypowiadają się fachowcy i prosimy inne osoby o ich zdanie - znalazł się w porządku obrad sesji. Jestem rozdarty. Mamy 2 tys. osób, których nie można lekceważyć, ale nie możemy też doprowadzić do sytuacji kuriozalnych. Najlepiej byłoby, gdyby wnioskodawcy wycofali się z tego pomysłu. A tak, cóż - trudno. Trzeba będzie głosować.



Oni byli przeciw



Jadwiga Bórawska-Cilak

W wyborach: 828 głosów - to 37,7 proc. podpisów zebranych przez kibiców



Zdzisław Zakrzewski

W wyborach: 653 głosy - to 29,7 proc. podpisów zebranych przez fanów żużla



Ryszard Olszewski

W wyborach: 628 głosy - to 28,6 proc. podpisów uzbieranych przez sympatyków Jonssona



Bogdan Major

W wyborach: 961 głosów - 43,8 proc. podpisów zebranych przez kibiców



Dariusz Łyjak

W wyborach: 561 głosów - to 25,5 proc. podpisów pod obywatelskim projektem uchwały