Sport.pl

Lewa kasa małżeństwa toruńskich sportowców

Koszykarka toruńskiej Energii Patrycja B. i jej mąż - były żużlowiec Apatora - Tomasz B. staną przed sądem za wyłudzenie ponad 435 tys. zł kredytu. Ten drugi odpowie jeszcze za to, że chciał oszukać bank na kolejne 0,5 mln zł.
Prokuratura dowodzi, że małżonkowie B. oszukali bank Santander latem 2008 r., gdy starali się o kredyt hipoteczny. Według ustaleń śledczych, do kompletu niezbędnych dokumentów dołączyli podrobione zaświadczenia o zatrudnieniu w toruńskich firmach. Bank tego nie wychwycił i na tej podstawie przyznał im 435 tys. zł. Sportowcy umówili się z nim, że pieniądze dostaną w sześciu transzach. Pięć - na łączną kwotę 413 tys. zł - im wypłacono. Gdy okazało się, że część gotówki wykorzystali niezgodnie z umową, ostatnia pula została wstrzymana. Oskarżyciele ustalili ponadto, że B. nie spłacali systematycznie rat kredytu, bank nie zdecydował się jednak na razie na zerwanie umowy - zgodził się natomiast, aby Patrycję B. zastąpiła w niej inna osoba.

Sprawa wyszła na jaw latem ub.r., gdy śledczy sprawdzali finanse Tomasza B. po tym, jak przyłapali go na próbie wyłudzenia - tym razem w Polbanku - 0,5 mln zł. Dwukrotny młodzieżowy indywidualny mistrz Polski w jeździe na żużlu postanowił wtedy otworzyć swój biznes. Założył firmę Orion i przygotowywał się do otwarcia knajpy przy pl. Teatralnym. Część inwestycji zamierzał prawdopodobnie skredytować, bo w połowie czerwca ub.r. złożył w Polbanku wniosek o 250 tys. zł pożyczki. Prokuratura dowodzi, że znowu poparł go fałszywym zaświadczeniem o zarobkach, rzekomo wypłacanych mu przez firmę teściowej. Tym razem bank to jednak zauważył i odmówił przyznania kredytu. Pomimo to, w lipcu wpłynął do niego kolejny wniosek o taką samą sumę, podpisany przez Joannę B. - siostrę Tomasza B. Również do niego dołączone było fałszywe zaświadczenie o zatrudnieniu, w firmie Orion. Jak ustalili oskarżyciele, ponownie było to dzieło żużlowca.

I w tym przypadku bank nie wypłacił pieniędzy, a Joanna i Tomasz B. zostali zatrzymani przez policję i usłyszeli zarzuty. 34-letniego sportowca uchroniła przed aresztowaniem kaucja w wysokości 15 tys. zł, na poczet ewentualnej kary zajęto też jego samochody i iphone. Rozpoczęte śledztwo ujawniło natomiast kolejne oszustwa Tomasza B. Śledczy ustalili, że as czarnego toru, po odmowie Polbanku, pod koniec czerwca ub.r. ubiegał się o 53 tys. zł pożyczki w Eurobanku i 59 tys. zł w Meritum Banku - w obu posłużyć się miał podrobionymi zaświadczeniami o zarobkach. Pierwszy bank to zauważył, drugi - nie i wypłacił pieniądze.

Tomaszowi B., który przyznał się do winy, grozi do 10 lat więzienia. Taka sama kara może spotkać jego małżonkę i siostrę, która razem z nimi zasiądzie na ławie oskarżonych.

Będzie to już druga sprawa karna wychowanka Apatora. Ciągle jeszcze toczy się jego proces za groźby, jakimi - zdaniem prokuratury - próbował zmusić do zwrotu długu kontrahenta, któremu sprzedał w 2006 r. za 25 tys. zł myjnię samochodową przy ul. Grudziądzkiej. Mężczyzna po wpłacie zadatku wstrzymał pozostałą należność ,domagając się od Tomasza B. usunięcia wad sprzętu. Ten miał mu odpowiedzieć, że "usterki go nie interesują" i jeśli nie dostanie należnej mu gotówki, to "zerżnie i zarżnie żonę" kupca, jego samego "wywiezie do lasu", a myjnię spali.