Sport.pl

Miedziński jednak bez dzikiej karty w Grand Prix

Firma organizująca cykl Grand Prix uznała, że bardziej na zaproszenie do niego zasługują Fredrik Lindgren, Hans Andersen, Chris Harris i Tai Woffinden.
- To był trudny wybór - mówi o tegorocznych dylematach Paul Bellamy, dyrektor firmy BSI, która zajmuje się organizacją zawodów. Dlaczego akurat zdecydowano się na tych żużlowców? Według BSI Lidngren i Andersen zasługują na dzikie karty, ponieważ byli blisko utrzymania się w cyklu. Harris, zawodnik bardzo widowiskowy, w przeszłości już pokazał, że jest w stanie walczyć z najlepszymi, a niewiele zabrakło, by awansował z GP Challenge. Woffinden jest uznawany za największy brytyjski talent w speedway'u.

To oznacza, że Miedziński zaproszenia nie otrzyma. Ale ciągle ma niewielkie szanse na starty w elicie. Wiele będzie zależało od tego, co zadecyduje Rune Holta, który waha się, czy nadal rywalizować wśród najlepszych. Teraz przebywa na wakacjach, a po powrocie ogłosi plany na przyszłość. Gdyby zrezygnował z GP, możliwe, że BSI zaprosi Miedzińskiego.

Wcześniej torunianin przyznawał, że jest gotowy, by ścigać się w elicie, ale nie za wszelką cenę. - Jeśli nie teraz, spróbuję dostać się do GP w 2010 roku - mówi Miedziński.