Tajemnica Jagusia: finał z ręką znieczuloną po bark

Kapitan Unibaksu przeszedł już operację kontuzjowanego nadgarstka w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu. Wyjaśniło się, dlaczego Wiesław Jaguś w finale Ekstraligi nie jeździł tak pewnie, jak zawsze. Jego ręka była całkowicie znieczulona - a i tak startował.
Z prawego nadgarstka Jagusia usunięto blachy usztywniające to miejsce przez ostatnie dwa miesiące. Teraz torunianin zacznie rehabilitację, która ma go doprowadzić do pełnej sprawności. Na swojej stronie internetowej przeprosił kibiców za przeciętne wyniki w ostatnich spotkaniach: - Dziękuję za słowa otuchy podczas trudnej końcówki sezonu. Pragnę także przeprosić kibiców za słabszy niż zazwyczaj wynik osiągnięty w finałowych meczach Ekstraligi. Było to oczywiście spowodowane bólem kontuzjowanej ręki - napisał Jaguś.

Okazuje się, że w niedzielnym finale jego ręka była znieczulona aż do barku - po to, by w ogóle mógł się ścigać.