Żużlowcy Unibaksu: Wywalczcie nam złoto!

Żużlowe pospolite ruszenie w Zielonej Górze. Tor Falubazu jest budowany niemal od podstaw, a to może wystarczyć do tego, by dziś rozegrać tam pierwszy finał Speedway Ekstraligi. Rewanż w niedzielę w Toruniu. 15 tys. kibiców już czeka na sprzedaż biletów.
Czy można tor żużlowy wybudować w jedną dobę? Dziś może się okazać, że tak, choć byłby to rekord świata w tempie kładzenia nawierzchni. Przez dwa ostatnie tygodnie tor w Zielonej Górze był jak gąbka nasączona wodą i wystawiona na deszcz. Jesienią, przy wyjątkowej wilgotności i przymrozkach nocą - nie da się jej wysuszyć. I dlatego finał Ekstraligi w dwóch ostatnich tygodniach był przekładany już cztery razy. Takiej sytuacji w polskim żużlu jeszcze nie było.

I choć wydawało się, że również dziś nie ma szans na rozegranie spotkania - paradoksalnie mogą być znacznie większe niż jeszcze w czwartek. Powód? Pospolite ruszenie w Zielonej Górze.

Żeby przygotować tor, próbowano tam już: ? palenia opon - choć to niezgodne z prawem - i słomy ? zakrywania folią ? ogrzewania potężnymi dmuchawami ? ubijania przez samochody kibiców. I nic - nawierzchnia jak była błotnista, tak była.

Ale dziś już ma być inna. Wczoraj prezes Falubazu, Robert Dowhan, jeden z najbogatszych ludzi w Lubuskiem, zadecydował: skoro toru nie można osuszyć, trzeba go w iście ekspresowym tempie wymienić. Niemożliwe? Wcale, że nie.

Rano Falubaz kupił kilkaset ton sjenitu, skruszonej skałki, która jest stosowana w budownictwie. Jej najważniejsza cecha - odporność na wilgoć. To niemały wydatek - w zależności od zamówionego gatunku nawet ok. 60 tys. zł. Ale to niewielka kwota w porównaniu do strat, jakie klub ponosi w przypadku odwołania każdego spotkania - ponad 100 tys. zł.

Falubaz błyskawicznie ustalił warunki bezpłatnej współpracy z okolicznymi przedsiębiorstwami. W południe na torze w Zielonej Górze jeździły potężne maszyny drogowe, zwykle wykorzystywane do budowy autostrad i dróg.

Cel: w dobę wymienić mokrą nawierzchnię. Górna, najbardziej wilgotna 15-centymetrowa warstwa toru, była zdejmowana i zastępowana nową, ze sjenitu. Przy takim ogromie prac jest możliwe, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nawierzchnia w Zielonej Górze będzie dziś w niezłym stanie. I - o ile nie spadnie deszcz - niepozwalający na jazdę zawodnikom.

Niezależnie od tego, czy dziś uda się rozegrać finał w Zielonej Górze, jutro Toruń opanuje żużlowa gorączka. Mecz Unibaksu i Falubazu na Motoarenie nie jest zagrożony.

Toruński obiekt ma świetny drenaż, który powoduje, że nawet przy niewielkim deszczu, spotkanie nie zostanie odwołane.

Nie wiadomo tylko, czy będzie ono: ? rewanżem po pierwszym meczu (jeśli odbędzie się on w Zielonej Górze) ? pierwszym spotkaniem finału poprzedzającym rewanż w Zielonej Górze lub na stadionie neutralnym ? jedynym pojedynkiem, który zadecyduje o podziale medali.

Choć w przypadku finału żużlowego zagadek jest mnóstwo, jedno się nie zmienia - tak wielkiego zainteresowania meczem żużlowym jeszcze nie było. Dziś o godz. 10 ma ruszyć przedsprzedaż wejściówek na spotkanie z Falubazem. Ale ktoś, kto do kas na Motoarenie wybierze się na tę godzinę, będzie miał niewielkie szanse na kupno. Kolejki po wejściówki, mimo chłodu, ustawią się już dziś w nocy.

Jeśli Unibax wygra finałowy dwumecz, 15 tys. kibiców na Motoarenie będzie miało okazję do wyjątkowego świętowania. Będzie to pierwsze w historii obronione mistrzostwo przez zespół z naszego miasta.

Jeszcze nigdy Apator, a ostatnio Unibax, nie zdobył dwóch złotych medali pod rząd. Zawodnicy na plastronach mają cztery gwiazdki upamiętniające mistrzowskie sezony - z 1986, 1990, 2001 i 2008 roku. W niedzielę mogą zapewnić sobie piątą.