Wspólny mianownik finalistów - juniorzy

Tak skutecznie, jak w miastach obu finalistów Ekstraligi, nie pracuje nikt. Toruń i Zielona Góra są miastami kolejnych żużlowych talentów.
Mówi się nawet o specjalizacji toruńskiej i zielonogórskiej: co kilka lat z obu miast wychodzą wielkie talenty, które szybko podbijają Speedway Ekstraligę. Kiedyś symbolami drużyn z obu miast byli Andrzej Huszcza i Wojciech Żabiałowicz. Z Zielonej Góry wywodzą się inni wielcy żużlowcy z przeszłości - wielu nie pamięta już czasów Bonifacego Langnera czy Henryka Ciorgi, ale później Falubaz nauczył żużla m.in. Bolesława Procha, Jana Krzystyniaka, Rafała Kurmańskiego. Dziś opiera się na wychowankach - Grzegorzu Walasku i Piotrze Protasiewiczu.

Toruń też ma sporą listę - tylko z lat 90. uzbierałby się świetny skład wychowanków: od Roberta Sawiny, przez Jacka Krzyżaniaka, Mirosława Kowalika, Tomasza Bajerskiego po ciągle ścigającego się ze świetnymi wynikami Wiesława Jagusia i znakomitego w tym sezonie Adriana Miedzińskiego.

I już wiadomo, że będą następni.

Nadzieją Zielonej Góry jest Grzegorz Zengota. Ciągle junior - w kategorii młodzieżowej ma ostatni sezon - a już z powodzeniem walczący z seniorami. Od lat Falubaz na niech chucha i dmucha: to ma być niedługo symbol klubu tak, jak teraz Walasek.

Ale wyrasta mu konkurencja. Patryk Dudek, zaledwie 17-latek, już raz oczarował kibiców na Motoarenie. Wiosną nikomu nieznany młodzieżowiec, w swoim debiucie na toruńskim torze jeździł skuteczniej niż stare wygi z doświadczeniemz Grand Prix. Bez obciążeń, swobodnie, chwilami bawiąc się balansem ciała na motocyklu. W tym sezonie stanął już na podium młodzieżowych mistrzostw Polski. Biorąc pod uwagę krajowych zawodników - to największe odkrycie tego sezonu.

A niedługo za takie będzie można uznać zawodników z toruńskiej szkółki.

Bracia Emil i Kamil Pulczyńscy - równieśnicy Dudka - robią tak szybkie postępy, że możliwe, iż już w przyszłym sezonie na stałe powalczą o miejsca w młodzieżowym składzie Unibaksu w spotkaniach ligowych. Technicznie są już teraz gotowi na ten poziom rywalizacji. Nie mają problemów z jazdą na różnych typach torów - problemem jest tylko ich siła. Drobni bliźniacy jeszcze nie mają wystarczająco wiele, by prowadzić motocykl tak, jak starsi rutyniarze. Ale za rok mogą zaskoczyć podobnie, jak teraz Dudek.



Jak w Toruniu się szuka talentów

Fragment wywiadu z Janem Ząbikiem, trenerem Unibaksu, w "Tygodniku Żużlowym"

"W czym tkwi toruńska recepta na sukces? - Kandydaci na żużlowców są różni: wysocy, niscy, drobni, grubsi, tacy, których tata lub mama chcą, żeby jeździli na żużlu i tacy, którzy sami pragną zostać żużlowcami. Najlepiej jednak, gdy biorę motocykl do samochodu, jadę na wioskę, gdzie umawiam się z wójtem lub ze strażakami. Stawiam tam motor bez łańcucha, a młodzi ludzie patrzą sobie na niego, siadają, a czasami nawet przepychają się jeden przez drugiego, lecz motocykl nie zostaje uruchomiony, bo nie ma łańcucha. Po godzinie - dwóch zwijam ten "majdan" i jadę do domu. Za dwa, trzy dni mam już tych chłopaków w klubie. Przyjeżdżają z rodzicami, a motor to taka przynęta. Z drugiej strony wiem, gdzie jest dużo chłopaków, którzy mogą być kandydatami na żużlowców. Znam miejsca, gdzie jeżdżą na motocyklach. Na przykład w Chełmnie można znaleźć kilku kandydatów. Jeden chłopak z Lubicza zdał licencję, ale ma też młodszego brata, u którego już w oczach widać, że byłby bardzo dobrym żużlowcem. Na razie jest zachęta, bo mama z tatą mu pozwalają i on sam musi teraz chcieć. Na siłę nie można przecież niczego zrobić, bo to nie da efektu. Oczywiście jeździć da się nauczyć każdego, nawet słonia, ale musi być potem widoczny efekt tej pracy. Zresztą po zdaniu licencji każdy zawodnik sam musi się rozwijać i przebijać do składu."

Jak Dudek się uczy. Żużla i w szkole

Fragment wywiadu w "Tygodniku Żużlowym" z nadzieją zielonogórskiego speedway'a.

"Od września zaczniesz naukę w nowej szkole. Czy uda ci się pogodzić żużel z edukacją? - Skończyłem gimnazjum i teraz będę na pewno miał już poważniejszy etap w nauce. We wrześniu jest jeszcze dużo imprez żużlowych, więc pewnie w szkole będę rzadziej. Zima jest jednak czasem, gdy na pewno będę nadrabiał zaległości. W marcu zaczynają się z kolei zajęcia na torze i nie będzie czasu, żeby chodzić regularnie do szkoły. Szukaliście z tatą i mamą dobrej szkoły. Czy dostałeś się do wymarzonego liceum? Tak. Wszystko jest już dograne. Bardzo trudno pogodzić szkołę i sport. Ja staram się teraz skupić na speedway'u. Do szkoły uczęszczam, aby nie przeszkadzała mi ona w żużlu".