Jak żużlowy finał stał się pośmiewiskiem

To najdziwniejszy finał Speedway Ekstraligi od lat. To kilkanaście dziwnych dni i jeszcze dziwniejszych sytuacji: było ciągłe zmienianie decyzji, śnieg, palenie opon na torze, ujeżdżanie nawierzchni przez auta, zapowiedzi hodowli bananów. I bicie rekordu w przekładaniu meczu.
Krótkie kalendarium żużlowego finału. Wyjątkowego.

7. października, środa

Zainteresowanie finałem jest ogromne. Tak duże, że w Toruniu 800 biletów rozchodzi się błyskawicznie. Kibice domagają się kolejnych, więc Unibax i Falubaz ustalają - torunianie otrzymają jeszcze kilkaset następnych. W Zielonej Górze gorączka niemniejsza.



8. października, czwartek

Na kilkadziesiąt godzin przed finałem Unibax już przygotowany: wybiera się na trening do Leszna. Tam, na stadionie podobnym do tego zielonogórskiego, ma przygotowywać się już pod kątem pierwszego finału. W wywiadzie dla "Gazety" trener Falubazu Piotr Żyto tryska humorem: - Jak będziemy się przygotowywać do finału? Normalnie, będziemy chodzili po knajpach - żartuje.

Odnosi się też do zarzutów, iż preparuje tor. - Chyba tylko prezes Unibaksu tak uważa. Ja mam zupełnie inne zdanie na ten temat. Owszem, przygotowuję tor, ale tak, by sprzyjał on mojej drużynie. Żeby moi zawodnicy czuli się na nim najlepiej - przecież o to chodzi. Czy jest w tym coś dziwnego, nienormalnego?

Żyto, z dzisiejszej perspektywy, okazał się wywiadzie prorokiem. Już wtedy mówił: - Rozmawiałem z redaktorem TVP Sport Rafałem Darżynkiewiczem i zgodziliśmy się, że finały mogły zostać już rozegrane podobnie jak mecze o brązowy medal. Teraz jest coraz zimniej i pogoda robi się mniej pewna. W przyszłym roku trzeba będzie to zmienić.



11 października, niedziela

Finał - podejście pierwsze. Na dwie godziny przed zawodami sędzia Leszek Demski nie ma wątpliwości. - Tor nie nadaje się do jazdy - mówi. W Zielonej Górze pogoda tego dnia i w kilku wcześniejszych była fatalna. - Nikt by się nie zgodził jeździć w deszczu i na takim torze. Nie miałoby to sensu, byłoby niebezpieczne - ocenia trener torunian Jan Ząbik. Ostateczna decyzja: mecz przełożony na wtorkowy późny wieczór. Ale prognozy są pesymistyczne: ma nawet padać śnieg. Działaczy to nie zniechęca. Innych wariantów brakuje: poniedziałek jest zajęty. Wtorek, środa, czwartek - możliwe. Piątek to trening przed Grand Prix. Sobota - same zawody w Bydgoszczy. A na niedzielę jest już zaplanowany rewanż w Toruniu.



13 października, wtorek

Finał - drugie podejście. Nieudane. Pogoda zła, tor w Zielonej Górze jeszcze gorszy. Nic nie daje palenie opon i słomy na torze. Kibice zirytowani: czy kierownictwo Falubazu panuje nad tym, co dzieje się z nawierzchnią?



14 października, środa

Działacze Falubazu obiecują, że trzecia próba będzie już udana. Z Rzeszowa sprowadzają gigantyczną folię, którą nakrywają tor nasiąknięty wodą jak gąbka. Podłączają dmuchawy. To ma wystarczyć do rozegrania zawodów w niedzielę.



15 października, czwartek

Robi się bardziej optymistycznie. - Jeśli w niedzielę nie będzie mocno lało, mecz się odbędzie - mówi Żyto. Wierzy w dmuchawy i folię. - Zrobiliśmy tunel, w którym panuje temperatura ok. 50 stopni Celsjusza. Można banany hodować - chwali szkoleniowiec.



16 października, piątek

Rośnie irytacja w klubach. Jeden z uczestników walki o złoto w komentarzu dla "Gazety" obwinia Ekstraligę: - - To, co ona wyprawia to nonsens. Jak można było nie przewidzieć, że w połowie października pogoda to loteria. To, że nie można rozegrać meczu to jedno. Ale jeszcze jest kwestia objeżdżenia, treningów. Oczywiście, że można wsiąść na motocykl i jeździć. Ale bez treningów to niebezpieczne. A treningów nie ma. Torunianie cieszą się z jednego dnia, gdy w przeraźliwym chłodzie ćwiczą na Motoarenie - okazji do tego jest niewiele. Gorzej w Zielonej Górze. Tam zajęcia w ogóle odwołano.



18 października, niedziela

Weekend znów nie dla kibiców żużla. Już w sobotę zadecydowano: spotkania nie będzie. Choć gospodarze osuszali tor i okryli go folią, nawierzchnia się nie poprawiła. Ustalona jest nowa data: czwartek, g. 18.30. Unibax zakłada, że uda się w końcu rozegrać mecz w Zielonej Górze, więc informuje, że opóźniony rewanż w Toruniu będzie kosztował kibiców 45, 50 i 150 zł. Tyle kosztują bilety na mecz.



21 października, środa

Mam ich gdzieś - mówi w kolejnym wywiadzie Żyto. O kim? To odpowiedź trenera na sugestie kibiców, którzy zarzucają mu złe przygotowywanie toru w Zielonej Górze. Żyto mówi: - Drobny deszcz też mocno szkodzi. Jednak sytuacja jest opanowana. Tor przykryliśmy folią i wszystko jest pod kontrolą. Może uda się jeszcze potrenować. Robimy wszystko, by mecz w Zielonej Górze doszedł do skutku. Ja już "siedzę" w żużlu wiele lat, ale czegoś takiego nie widziałem. Ludzie pracują w dzień i w nocy. Po torze jeżdżą ciągniki, a specjalne palniki ogrzewają tor. Do tego, jeśli tylko zacznie kropić deszcz, nawierzchnia jest przykrywana folią. Niektórzy pracownicy nie śpią już drugą noc. Ile nas to kosztowało, nie jestem w stanie policzyć. Tych kosztów nikt nam nie zwróci. Jednak zależy nam na tym, by spotkanie się odbyło.



22 października, czwartek

g. 11.57

Tor jest jak gąbka, nieoficjalnie mówi się o odwołaniu zawodów, bo ciągle jest nie do zaakceptowania przez zawodników. W wywiadach radiowych zielonogórzanie są zgodni. Grzegorz Walasek i Grzegorz Zengota uważają, że nie da się na nim jeździć. Rafał Dobrucki jest zwolennikiem przełożenia meczu.



g. 12.28

Pojawiają się nieoficjalne informacje, że finał zostanie odwołany. I to - jeśli chodzi o Zieloną Górę - definitywnie. Są coraz większe naciski na to, by odebrać Falubazowi możliwość organizowania zawodów w tym mieście i pierwszy finał przenieść do innego. Pojawiają się pierwsze kandydatury: Leszno, Bydgoszcz.



godz. 13.50

Komisarz Speedway Ekstraligi rozwiewa spekulacje: - Moja decyzja jest prosta: jedziemy. Nie ma o czym mówić, nie odwołamy spotkania. Trwają normalne przygotowania. Może tor nie jest w najlepszym stanie, ale ciągle toczą się nad nim prace - mówi "Gazecie" Ryszard Głód.



godz. 14.57

Zaskoczenie. Do Zielonej Góry dojeżdża Jan Ząbik - trener Unibaksu uważany za jednego z najlepszych specjalistów w Polsce w przygotowywaniu torów żużlowych. Wsiada na ciągnik i zaczyna nim jeździć po zielonogórskim torze. To niespodzianka: trener gości przygotowuje nawierzchnię na obiekcie gospodarzy. A Falubaz liczył przecież na to, że własny stadion będzie jego atutem.



Godz. 19. 10

Sędzia decyduje: czwarte podejście do finału też nieudane. Tor Falubazu nie nadaje się do jazdy - na łukach doświadczeni żużlowcy zachowują się jak juniorzy. Choć Chris Holder pokazuje na prostych jazdę na jednym kole, to na wirażach zwalnia jak tylko może, by się nie przewrócić. I znów dylemat: co zrobić z meczem w Zielonej Górze?

Godz. 20:39

Jest decyzja. Będzie piąta próba rozegrania spotkania w Zielonej Górze. Tym razem termin przełożony na sobotę - na godz. 15.45. Ale znów nie ma żadnej gwarancji, że tym razem się uda. Pogoda w Zielonej Górze nie sprzyja żużlowcom.