Sport.pl

Żużlowy finał ciągle tylko marzeniem

Pogoda niezmiennie wygrywa z planami Speedway Ekstraligi. Niedzielny finał żużlowy został znów przełożony - tym razem na czwartkowy wieczór.
O tym, że zawodnicy Falubazu i toruńskiego Unibaksu w niedzielę nie będą się ścigać w Zielonej Górze, wiadomo było już w sobotę. Choć gospodarze osuszali tor i okryli go specjalną folią, nawierzchni to nie poprawiło. Nadal nie było sensu rozpoczynać spotkania - tym bardziej, że klub-organizator i planująca transmisję TVP Sport poniosłyby straty w przypadku odwołania. Dlatego już na dzień przed meczem ustalono, że będzie czwarta próba rozegrania meczu finałowego.

Ustalono już datę: czwartek, godz. 18.30. I ten termin jest bardzo realny, ponieważ według meteorologów w połowie tygodnia na południu Polski pogoda ma być już znacznie lepsza. Prawdopodobnie nic już nie przeszkodzi w rozegraniu pierwszego pojedynku finałowego.

Żużlowy będą mieli więcej czasu na przygotowania i treningi. Tym bardziej, że sami przyznają, iż czują przerwę w startach. Trener Unibaksu Jan Ząbik: - Na pewno to, że między półfinałami, a finałami jest kilka tygodni różnicy nie jest dla nich korzystne. Wypada się z rytmu, ciężko do niego wrócić.

W niedzielę w planach Falubazu i Unibaksu jest rewanż na toruńskiej Motoarenie. Unibax już ustalił, że od soboty ruszy przedsprzedaż biletów na ostatni żużlowy pojedynek w tym roku. Ceny wyższe niż na wcześniejsze spotkania - bilet na trybunę główną kosztuje 150, a pozostałe 45 i 50 zł.