Sport.pl

Miedziński przeciętnie w GP. Starczy na kartę?

To nie był ani olśniewający, ani zły występ. Ale 11. miejsce Adriana Miedzińskiego w Grand Prix w Bydgoszczy pokazuje, że torunianin ma szanse na stałą dziką kartę w cyklu.
Miedziński miał nieudane swoje dwa pierwsze wyścigi - jechał w nich pasywnie, nie potrafił wykorzystać prędkości i popełniał drobne błędy. Ale w trzecim zaimponował. Po świetnym starcie bez problemów zdobył trzy punkty. W kolejnych też nie przyjeżdżał już ostatni. - Nie czułem presji. Po prostu na początku coś nie wychodziło, a potem lepiej dopasowałem się do warunków - mówi lider Unibaksu.

Miedziński ma realne szanse na to, by otrzymać stałe zaproszenie do cyklu GP na rok 2010. Nieoficjalnie wiadomo, że jedna dzika karta była zarezerwowana dla Jarosława Hampela. Ale ten wywalczył awans bezpośrednio, więc zaproszenie jest wolne i przeznaczone dla zawodnika z Polski. A Miedziński ma bardzo wysokie notowania. - Jeśli dostałbym szansę startów, nie wahałbym się. Z wielką chęcią bym ją przyjął - mówi. Nie wiadomo też, jaka będzie decyzja w sprawie dalszych startów w GP Rune Holty, Norwega z polskim paszportem. Już od kilku tygodni wspomina, że być może zrezygnuje z uczestnictwa w cyklu i skupi się tylko na jeździe w ligach. Gdyby tak się stało, szanse torunianina byłyby jeszcze większe. Na pewno Unibax w nowym roku będzie miał swojego przedstawiciela - awans wywalczył wcześniej Chris Holder.

W Bydgoszczy Miedziński z 6 punktami (0, 0, 3, 2, 1) zajął 11. miejsce. Triumfował Nicki Pedersen. Mistrzem świata został Jason Crump.