Protasiewicz o finale: 67:23? To niemożliwe

My nie kombinujemy z torem, nie preparujemy go. Tu chodzi o zupełnie coś innego. Czujemy się lepiej na przyczepnej nawierzchni, a większość drużyn woli twardsze tory. Tu nie ma żadnej tajemnicy - mówi przed jutrzejszym finałem Speedway Ekstraligi w Zielonej Górze lider Falubazu Piotr Protasiewicz.
Rozmowa z Piotrem Protasiewiczem*

Filip Łazowy: W czym tkwi tajemnica sukcesów Falubazu? W tym sezonie zespół z Zielonej Góry spisuje się rewelacyjnie a skład przecież pozostał ten sam, co w ub. roku

Piotr Protasiewicz: Już w zeszłym sezonie pokazaliśmy, że jesteśmy mocni. Zdobyliśmy przecież brązowy medal w rozgrywkach ligowych. Teraz mamy już co najmniej srebro.

Ale apetyty w Zielonej Górze są znacznie większe.

- Myślę, że w naszym przypadku jest tak samo jak z zespołem Unibaksu. Naszą siłą jest wyrównana drużyna bez gwiazd. Ale też nie mamy dziur w składzie. Tak jest lepiej niż mieć gwiazdy, które potem nie dają wsparcia z drugiej linii. Stąd nasze dobre wyniki. Teraz silny zespół to taki, który ma wyrównany skład.

Proszę zauważyć, że zespoły, które mają w swoich szeregach gwiazdy zawodzą. U nas wszyscy się świetnie uzupełniają i stąd nasz awans do finału. Niektórzy twierdzą, że to efekt toru w Zielonej Górze, na którym rywale sobie nie potrafią poradzić. Nie zgodzę się z tym zupełnie.

Dlaczego? Przecież w sezonie zasadniczym rozgromiliście u siebie Unibax, a kilka drużyn narzekało na stan nawierzchni toru w Zielonej Górze.

- Jeśli chodzi o mecz z toruńską drużyną to wszyscy wiemy, że taki sam wynik (67:23 - red.) się nie powtórzy. Spodziewam się zaciętego spotkania. Czy zawodnicy Unii Leszno albo Caelum/Stali Gorzów narzekali na nawierzchnię? My nie kombinujemy z torem, nie preparujemy go. Tu chodzi o zupełnie coś innego. Czujemy się lepiej na przyczepnej nawierzchni, a większość drużyn woli twardsze tory. Tu nie ma żadnej tajemnicy. Bardzo dobrze się czujemy u siebie i to jest naszą siłą. A nie jest tak, że rywale nie potrafią u nas jeździć. Dużo się mówi o naszym torze, ale kibice zobaczą, że jest normalny. Tylko, że my go znamy lepiej i to nasz atut.

Co zatem będzie kluczem do sukcesu w rywalizacji finałowej? Własny tor?

- Nie. Ani w Zielonej Górze, ani w Toruniu własny stadion nie przechyli szali zwycięstwa. Tu zadecyduje dyspozycja w danym dniu. Unibax i Falubaz to dwie wyrównane drużyny, które zasłużenie znalazły się w finale play-off. Byliśmy najlepsi po sezonie zasadniczym i teraz zmierzymy się w walce o złoty medal.

Jednak dyspozycja w danym dniu będzie decydująca. Do tego dochodzi stres związany ze stawką. Trudno wskazać faworyta. My bardzo chcemy wygrać u siebie. Porażka oznaczałaby koniec marzeń o tytule. Najlepiej byłoby pokonać Unibax różnicą około 10 punktów. Coś mi jednak mówi, że w Zielonej Górze będzie zacięte spotkanie. Ważne, aby kibice też byli zadowoleni.

Śmiało można powiedzieć, że sezon 2009 to rok Piotra Protasiewicza.

- Dokładnie. Tak dobrego i tak równego sezonu nie miałem jeszcze nigdy. Zwłaszcza początek był dla mnie bardzo udany. W trakcie sezony przytrafiły mi się dwie kontuzje ale na szczęście już jest wszystko w porządku. Sprzęt nie zawodzi, a ja też czuję się mocny i widać to na torze. Na arenach międzynarodowych spisywałem się dobrze. Niewiele zabrakło abym awansował do Grand Prix, ale może za rok się uda.

Mecz finałowy Falubazu z Unibaksem w niedzielę o g. 18. Transmisja w TVP Sport.