Sport.pl

Hokeiści TKH Nesta - chłopcy do bicia

Hokeiści TKH Nesta sięgnęli dna. Po kompromitującej porażce 7:1 z Unią w Oświęcimiu torunianie spadli na ostatnie miejsce w PLH. O przyczynach fatalnej postawy podopiecznych Tomasza Rutkowskiego
Kiedy w sezonie 2004/2005 toruńscy hokeiści przegrali rywalizację o brązowy medal z Comarch/Cracovią Kraków, nikt nie spodziewał się, że w przyszłości będzie już tylko gorzej. Jednak z każdym kolejnym rokiem drużyna była coraz słabsza, a wynik coraz gorszy. W zeszłym sezonie tylko dzięki lepszemu bilansowi bramek TKH Nesta zajął ósme miejsce i uniknął gry w barażach. Teraz już kibice nawet nie marzą o takiej lokacie. Podopieczni Tomasza Rutkowskiego są na 10. miejscu w Polskiej Lidze Hokejowej.

Błędy z przeszłości

To, że drużyna gra słabo, to nie jest wina złego przygotowania do sezonu, czy też braku szczęścia. Od kilku lat działacze zniechęcają do gry w toruńskim klubie najlepszych zawodników. Daniel Laszkiewicz, Jarosław Kłys, Tomasz Proszkiewicz, Łukasz Sokół, Bartosz Dąbkowski, Martin Voznik, Milan Furo to tylko kilku graczy, którzy na przestrzeni ostatnich lat grali w TKH. Z tymi hokeistami w składzie zespół byłby jednym z faworytów do jednego z medali. Brak profesjonalizmu wśród działaczy, ciągłe kłótnie z zawodnikami spowodowały, że co rok z drużyny ubywało kilku dobrych graczy. Za to nikt nie podążył w odwrotną stronę. Choć działacze prowadzili rozmowy z wieloma kadrowiczami, to żaden z nich nie chciał grać w Toruniu. Powód był jeden: działacze, którzy nie znają realiów hokeja.

Torunianie? Nie są nam potrzebni

Opierać drużynę o armię zaciężną nie warto. Tacy zawodnicy zdrowia i serca za Toruń nie oddadzą. Co innego wychowankowie, którzy grają dla ukochanego klubu. Lekką ręką pozbyto się właśnie takich zawodników, którzy dla TKH graliby nawet za darmo. Tomasz Bartoszewski, Tomasz Nikiel, Adam Fraszko, Karol Piotrowski, Miłosz Ciesielski, Andrzej Wiwatowski to hokeiści, którzy na pewno na lodzie prezentowali się lepiej niż wielu innych w czasie, kiedy jeszcze reprezentowali barwy TKH. Działacze woleli pozyskiwać nowych, którzy nie znaleźli miejsca w swoich drużynach i nie chcieli siedzieć na ławce. To były odrzuty, którzy swoją grą nigdy kibiców na Tor-Torze nie zachwycili.

Brak kapitana z prawdziwego zdarzenia

Wcześniej kapitanami zespołu byli m.in. Adam i Robert Fraszko. Pierwszy z nich miał taki autorytet i posłuch w drużynie, że sam decydował o wielu sprawach. W trakcie wyjazdu w autokarze trzeba było przynajmniej dwa razy oglądać film "Kiler". Dlaczego? Bo Adam tak zadecydował. Kiedy w szatni wrzasnął na kolegów, to potrafił ich zmobilizować do jeszcze lepszej gry. Przemysław Bomastek jest świetnym zawodnikiem, ale nie ma zdolności przywódczych. Zapytany przez Zoltana Kubata, czy chce powiedzieć coś drużynie przed wyjściem na lód, stwierdził, że nie...

Pieniądze i banany tylko na treningu

Torunianie znakomicie prezentowali się w meczach sparingowych. Tam nie ustępowali rywalom. Także na treningach widać, że się starają i potrafią walczyć. Podczas wewnętrznych gierek zawodnicy często się zakładają. Grają jeden na jeden lub trzech na trzech o to, kto będzie lepszy i komu uda się zatrzymać rywala. Przegrany płaci drobną sumę albo... kupuje banany. Na meczach, kiedy rywal rzuci się od pierwszego gwizdka sędziego, zawodnicy nie wykazują już takiej ochoty do gry. Zwłaszcza dotyczy to meczów wyjazdowych.

Nieskuteczna pierwsza piątka

W zeszłym sezonie siłą napędową drużyny był atak Przemysław Bomastek - Jarosław Dołęga - Arkadiusz Marmurowicz. Dwóch pierwszych nadal gra w pierwszej piątce. W pięciu meczach duet nie zdobył nawet jednego gola! Marmurowicz, który dostał najwyższą podwyżkę w drużynie, tylko raz trafił do siatki i było to raczej dziełem przypadku niż umiejętności. Jeśli najważniejsi gracze zawodzą, to trudno liczyć na zwycięstwa.

Przed sezonem nikt nie mówił, że będzie łatwo. Wręcz przeciwnie, kibice zdawali sobie sprawę z tego, że głównym celem będzie walka o utrzymanie w PLH. Jednak gra, a przede wszystkim wyniki TKH Nesta mocno rozczarowują. Trudno liczyć, że nagle będzie znacznie lepiej. Zespół z pewnością stać na walkę o ósmą pozycję. Niech więcej szans, nawet kosztem wyniku, dostają młodzi torunianie, którzy za kilka lat będą stanowić o sile drużyny. Takie porażki fani z pewnością swoim ulubieńcom wybaczą.



Więcej o: