Sport.pl

Miedziński na dziko prosto do elity?

Adrian Miedziński w Grand Prix? Na pewno w tegorocznym turnieju w Bydgoszczy. Ale czy ma szanse na to, by otrzymać stałe zaproszenie do udziału we wszystkich zawodach w przyszłym roku? Ma najlepsze notowania wśród polskich żużlowców
W Coventry, gdzie w ub. tygodniu walczono w GP Challenge, żużlowiec Unibaksu spisał się poniżej oczekiwań. Sześć punktów wywalczonych na brytyjskim torze wystarczyło do zajęcia jedynie dziewiątego miejsca. Tylko pozycja na podium gwarantowała awans do Grand Prix 2010. Swoje szanse wykorzystali Magnus Zetterstroem, Chris Holder i Jarosław Hampel.

Przed zawodami Miedziński mówił o perspektywie awansu: - To nie jest tak, że muszę. Za to bardzo chcę. Myślę, że jestem gotowy do walki z najlepszymi.

- Miedziński jeździ coraz odważniej, potrafi walczyć na dystansie. Poza tym "nie pęka", a to ważne w tym sporcie. Myślę, że jest dziś jednym z najpoważniejszych kandydatów do jazdy w Grand Prix - ocenia torunianina były żużlowiec, obecnie komentator telewizyjny, Krzysztof Cegielski.

Zawodnika z Torunia chwali także trener kadry narodowej Marek Cieślak: - Miedziński to przyszłość naszego żużla. Aby się rozwijać, powinien jak najszybciej trafić do cyklu Grand Prix. Myślę, że obok Tomasza Golloba i Hampela to właśnie torunianin najbardziej zasługuje na miejsce w elicie. Później jeszcze jest Janusz Kołodziej czy też Krzysztof Kasprzak - powiedział Cieślak.

W przyszłym sezonie w cyklu Grand Prix będzie ścigało się 15 zawodników oraz jeden z dziką kartą przyznaną przez organizatorów danej imprezy na określony turniej. Już 17 października Miedziński będzie mógł udowodnić, że jego kandydatura musi być brana pod uwagę. Torunianin dostał zaproszenie na turniej w Bydgoszczy.

W Grand Prix 2010 wystąpią już na pewno Zetterstroem, Hampel i Holder. Osiem miejsc zajmie czołówka z tegorocznego cyklu. Do rozdania zostają więc cztery stałe dzikie karty.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki, niemal pewne jest, że w ósemce nie znajdzie się ani jeden zawodnik z Wielkiej Brytanii. Jednak sponsorzy już wcześniej zapowiedzieli, że w przyszłym roku przynajmniej dwóch zawodników z tego kraju ma walczyć o tytuł mistrza świata. Jednym z nich powinien być Tai Woffinden.

Do rozdysponowania zostają zatem tylko dwa miejsca. W tej chwili poza ósemką są m.in. Rune Holta, Hans Andersen i Leigh Adams. Niska pozycja tego ostatniego jest wielkim zaskoczeniem. Zarówno Adams jak i Holta twierdzą, że tegoroczny sezon jest ich ostatnim w cyklu GP. Jednak niewykluczone, że obaj zmienią jeszcze stanowiska. Bardzo istotne jest miejsce Norwega z polskim paszportem. Jeśli Holta nie utrzyma się w GP, jedna z dzikich kart trafi do rąk polskiego żużlowca. Dyrektor cyklu Duńczyk Ole Olsen wcześniej obiecywał, że otrzyma ją Hampel. Zawodnik Unii Leszno awans wywalczył sobie już w Coventry i zostawił miejsce dla innego rodaka. - W Grand Prix 2010 będzie przynajmniej trzech zawodników z Polski - tak kilka tygodni temu oznajmił wszystkim Olsen.

Kto zatem ma szansę na stałą dziką kartę? Eksperci twierdzą, że najbliżej cyklu jest właśnie Miedziński - młody, ambitny i dobrze radzący sobie w zawodach międzynarodowych. Jego najgroźniejszymi konkurentami będą Holta, Kasprzak, Ułamek i świetnie jeżdżący na Wyspach Piotr Świderski.

O rozdziale dzikich kart organizatorzy zadecydują po zakończeniu tegorocznego cyklu. Wczoraj Miedziński powiedział "Gazecie": - Oczywiście, że chciałbym dziką kartę. Jeśli dostałbym taka propozycję, przyjąłbym ją bez wahania.