Sport.pl

Licytacja miast o Grand Prix. Toruń daje 3,5 mln zł

Wiosna - Bydgoszcz. Lato - Toruń. Jesień - Leszno. Czy tak będzie wyglądał w przyszłym roku kalendarz żużlowego Grand Prix? To możliwe. Formalnie do terminarza są na razie wpisane tylko trzy imprezy. Pozostałe - do negocjacji.
Po tym, jak radni Torunia zaakceptowali propozycję prezydenta miasta Michała Zaleskiego, by przeznaczyć na prawa organizacji Grand Prix na Motoarenie 3,5 mln zł - co najmniej, bo prawdopodobnie wydać trzeba będzie nieco więcej - znane są już pierwsze szczegóły. Toruń chce organizować co najmniej trzy turnieje w trzech kolejnych latach. Pierwszy miałby odbyć się nie później niż w 2011 roku, ale możliwe, że stanie się to już za rok.

Teraz w Polsce rozgrywane są dwa turnieje Grand Prix - prawa do ich organizacji mają Leszno i Bydgoszcz. Pierwsze z tych miast już przedłużyło umowę z angielską firmą BSI, która sprzedaje możliwość turnieju. Dzięki temu Leszno jest spokojne o Grand Prix do 2013 roku. Bydgoszcz ma jeszcze zagwarantowane dwa turnieje. Najbliższy już za miesiąc - 17 października. Kolejny w 2010 roku. Co dalej?

Teoretycznie, jeśli w GP któreś z miast miałoby stracić prawo organizacji zawodów na rzecz Torunia, to właśnie Bydgoszcz. Ale tam już rozpoczął się kontratak. Adam Soroko, dyrektor wydziału sportu i turystyki w magistracie mówi: - Już wykonaliśmy działania zmierzające do przedłużenia umowy. I to jakiś czas temu.

Jakie? - Sekret negocjacji - odpowiada.

Wiadomo, że delegacja z Bydgoszczy była w Londynie na rozmowach z Paulem Bellamy z BSI. Szczegóły nie są znane, a kwoty jakie negocjowano w związku z przedłużeniem współpracy są tajne. Ale według ustaleń "Gazety" 3,5 mln zł jakie ma Toruń - w porównaniu od ofert konkurentów - to sporo. Choć oczywiście trzeba się liczyć z ewentualną podwyżką.

W takiej sytuacji prawdopodobnie skończy się na nietypowym rozwiązaniu i przyznaniu Polsce trzeciego miejsca w GP. Turnieje w naszym kraju to dla Anglików żyła złota - dodatkowe zawody to jeszcze większy zysk. Soroko: - Szanse na takie rozwiązanie są duże. Nigdzie indziej ta impreza się tak dobrze nie sprzedaje i nigdzie nie ma więcej chętnych niż przyznanych danemu krajowi turniejów. Kiedyś w Polsce było tylko jedno Grand Prix, od kilku lat są dwa. Nie widzę powodów, by nie mogło być trzech.

Jak pogodzić aspiracje Leszna, Torunia i Bydgoszczy, a jednocześnie ustawić kalendarz tak, by kibice-klienci znaleźli pieniądze na nietanie bilety na każdy z turniejów? I na to jest już gotowe rozwiązanie: najpierw zawody w Bydgoszczy. W środku cyklu - w Toruniu. Pod koniec - w Lesznie.

Formalnie nie ma przeszkód, by właśnie tak ustawić kalendarz GP. W oficjalnym zestawieniu na 2010 rok są na razie tylko trzy pewne terminy: 8 maja w Goeteborgu, 5 czerwca w Kopenhadze i 10 lipca w Cardiff. Wstępnie już mówi się, że w Bydgoszczy żużlowcy walczyliby w kwietniu, by było wystarczająco dużo czasu na przebudowę i powiększenie stadionu przy ul. Sportowej. Toruń zapewne byłby gospodarzem GP latem.