Sport.pl

W niedzielę wielki żużlowy hit na Motoarenie

Mistrz Polski Unibax potrzebuje dwupunktowego zwycięstwa nad faworytem tegorocznych rozgrywek - Włókniarzem. Pierwsi kibice ustawili się zapewne w kolejce po bilety w sobotę bladym świtem. Tymczasem w Częstochowie zrobiło się nerwowo
Nowoczesny stadion, świetne wyniki drużyny i perspektywa walki w finale mistrzostw Polski - to wszystko sprawia, że kryzys finansowy, który kluby żużlowe odczuwają coraz mocniej, w Toruniu jest niestraszny. To ewenement. Kilka miesięcy temu słynny Australijczyk Jason Crump stwierdził, że czuje się zawiedziony całą żużlową ekstraligą w Polsce, bo coraz więcej klubów jest niestabilnych finansowo. Zawodnicy inwestują swoje pieniądze w sprzęt, ale ich pracodawcy mają kłopoty z wypłatami. Z drugiej strony as Atlasa Wrocław sugerował, że w przyszłości chętnie wróciłby do Torunia. Podobne sygnały wysyłał też aktualny mistrz świata Nicki Pedersen, a ostatnio kolejny żużlowiec z czołówki - Hans Andersen. Toruń zaczyna być niczym wyspa na żużlowym morzu kryzysu.

To bierze się z jego stabilności finansowej. A ta - w dużej mierze z rekordowego zainteresowania sponsorów, reklamodawców na Motoarenie i niezwykłej popularności żużla w mieście. Mimo częstych transmisji telewizyjnych z Torunia w TVP Sport, stadion zapełniają w tym roku tysiące kibiców.

Relacja na żywo będzie też w niedzielę o godz. 18 - Unibax w rewanżowym meczu półfinałowym podejmie Włókniarza Częstochowa. By stanąć do obrony złotego medalu, torunianie muszą odrobić zaledwie dwa punkty straty z pierwszego spotkania. Dlatego w sobotę niczym zaskakującym nie powinna być gigantyczna kolejka po wejściówki. Przedsprzedaż ruszy od 9, ale zainteresowanie biletami jest tak wielkie, że pierwsi kibice staną zapewne przed kasami znacznie wcześniej. Dwa tygodnie temu, gdy Unibax podejmował Polonię, fani ustawiali się w ogonku już od 3.30.

Ile zarabia klub (oczywiście od tego trzeba odliczyć koszty organizacji meczu) na takim hicie jak mecz z Włókniarzem? Motoarena pomieści ok. 15 tys. widzów, ale część fanów kupiła karnety na cały sezon. Zakładając, że Unibax sprzeda dziś i jutro ok. 12 tys. wejściówek po 33 zł (normalne kosztują 35, ale są też ulgowe za 30), daje to prawie 400 tys. zł. Dlatego to właśnie torunianie stają się podstawowym sponsorem klubu. Kibiców przyciąga też cena biletów - niższa o ok. 10 zł w porównaniu z innymi miastami.

Żużlowcom trzeba zapłacić za punkty - jeśli w niedzielę zdobędą ich w sumie 50 (co torunianom dałoby pewny awans do finału), z klubowej kasy wezmą ok. 150-200 tys. zł. Konkretna kwota to tajemnica handlowa zależna od indywidualnych kontraktów. Ale jeśli torunianie wypełniają Motoarenę w komplecie - ten mecz i tak przyniesie spore zyski.

O podobnej stabilizacji marzy rywal Unibaksu. W Częstochowie na początku sezonu nie było pieniędzy na opłacenie zagranicznych gwiazd: Pedersena - w związku z problemami Włókniarza desperacko szukał zatrudnienia m.in. w Toruniu, i Grega Hancocka. Już przed tygodniem, po pierwszym starciu obu drużyn w środowisku żużlowym mówiło się o tym, że prezes Włókniarza Marian Maślanka szuka pieniędzy na spłacenie zaległości przed rewanżem. Bomba wybuchła wczoraj. Zawodnicy tradycyjnie spotkali się na treningu, ale zrezygnował z niego trener Grzegorz Dzikowski. Nieoficjalnie mówi się, że przekazał włodarzom, iż jego obecność nie jest potrzebna. Klub twierdzi, że Dzikowski nie został zwolniony, ale coraz więcej jest opinii, iż ten zastrajkował, by wyegzekwować zaległe wypłaty. Niewykluczone też, że odsunął się od zespołu po tym, jak od własnych zawodników, m.in. Pedersena, usłyszał sporo krytyki za przygotowanie toru na mecz w Częstochowie. I do Torunia może nie przyjechać.

Smaczku rywalizacji dodaje też sprawa o Ryana Sullivana. Częstochowianie zarzucali australijskiemu jeźdźcowi Unibaksu, że po jednym z wyścigów uderzył ich żużlowca Lee Richardsona. Gdyby to udowodnili, byłyby podstawy do ukarania Sullivana. Prezes Unibaksu Wojciech Stępniewski ironicznie odpowiadał, by "częstochowianie zajęli się szukaniem sponsorów, a nie bawieniem w reżyserię, bo proces przyznawania licencji na starty w ekstralidze się zbliża, a szkoda, by tak uznanego ośrodka jak Częstochowa w niej zabrakło". Ostatecznie nagrania z rzekomej scysji nie znaleziono, a Sullivan jest w składzie na niedzielny mecz.

Dla "Gazety"

Sławomir Drabik

żużlowiec Włókniarza

Wynik niedzielnego meczu będzie zależał od tego, czy uda nam się przystosować do toruńskiego nowego toru. Unibax na pewno nie będzie miał z tym problemów. Torunianie geometrię mają "w małym palcu". Nawierzchnię też poznali na wylot. Wiedzą, jak w czasie meczu zmieniają się warunki do jazdy, jak się trzeba "przełożyć". To jest wielki atut, jakiego my nie mieliśmy, jeżdżąc przed tygodniem w Częstochowie. Tor na Motoarenie "położył" już wynik niejednej drużynie i zawodnikowi - tu jak się pomylisz, jedziesz z tyłu. A na nowym torze pomylić się łatwo.

not. ti

Bilety na hit

Kupować można je od dzisiaj od 9. O ile zostaną w kasach, będą do nabycia również jutro przed meczem. Na stadion warto wybrać się wcześniej niż o 18. Organizatorzy zapowiadają konkursy dla kibiców. Największą atrakcją może być jednak nietypowe połączenie emocji. Na olbrzymim telebimie od godz. 16 ma być pokazywany drugi półfinał, w którym bydgoska Polonia broni 12-punktowej zaliczki na torze Falubazu.