Sport.pl

Jak Andersen szybko zmienił zdanie o Toruniu

Hans Andersen w 2010 roku w składzie Unibaksu? Duńczyk potwierdził to, co wiadomo nieoficjalnie - są na to bardzo wielkie szanse.
Andersen udzielił wywiadu duńskiemu dziennikowi Ekstrabladet. Dotyczył on zaległości, jakie - według żużlowców - ma Wybrzeże Gdańsk wobec i jego, i Kennetha Bjerre.

Obaj postanowili zawiesić starty w polskiej Ekstralidze tak długo, aż klub nie wypłaci im zaległości. I stwierdzili, że nie zmienią zdania nawet, jeśli ich nieobecność miałaby spowodować spadek gdańskiego zespołu z elity.

Bjerre stwierdził o zaległościach: - To dużo pieniędzy, prawie pół mln koron (275 tys. zł - red.). Jeśli do niedzieli 85 proc. nie znajdzie się na moim koncie, nie pojadę w meczu.

Andersen przyznał, że w jego przypadku chodzi o jeszcze większą kwotę. "Gazeta" ustaliła, że rzeczywiście w grę wchodzi nawet ok. pół mln zł. - Gdańsk jest mi winny prawie tyle, ile zarabiam w lidze angielskiej - powiedział Andersen. - Nie będę jeździł, jeśli Lotos nie ureguluje długów. Biorę też pod uwagę zmianę klubu w przyszłym roku na zespół z Torunia.

Skąd taka niespodziewana deklaracja i to w momencie, kiedy nie toczą się z nim negocjacje? Andersen był jednym z kluczowych zawodników Unibaksu w mistrzowskim sezonie 2008. Później, w zimowej przerwie negocjował pozostanie w drużynie. Ale domagał się znacznej podwyżki, na którą nie chciał się zgodzić klub. Nieoficjalnie mówi się również, że oczekiwał przynajmniej części wynagrodzenia w formie ryczałtu - niezależnie od wyników osiąganych na torze. Unibax zdecydowanie odmówił. Wtedy prezes mistrzów Polski Wojciech Stępniewski zapowiadał, że w Toruniu nigdy takiej formy nagradzania żużlowców nie będzie.

Słowa dotrzymał - choć oznaczało to rozbicie mistrzowskiego składu, Andersen odszedł więc z Unibaksu do Wybrzeża. Ale tam się zawiódł. Choć klub podpisał z nim kontrakt na takich warunkach, jakich oczekiwał, regularnie pojawiały się informacje o zaległościach wobec Duńczyka.

Na ile jego zapowiedzi rychłego powrotu do Torunia są realne? To bardzo możliwe z kilku względów. Unibax chce nieco zmienić swój skład - rozważa zatrudnienie jednego silnego seniora. Ale tych liczących się kandydatów jest niewielu. Mistrz świata Nicki Pedersen byłby trudny do zaakceptowania i ze względu na swoją gażę, i politykę transferową Unibaksu. Jason Crump chętnie wróciłby do Torunia, ale to oznaczałoby odejście Ryana Sullivana - obaj się nie cierpią. Emil Sajfutdinow chce zostać w bydgoskiej Polonii. Dobrym rozwiązaniem byłby angaż Grega Hancocka, ale ten zbliża się do końca kariery, a Unibax chce budować zespół na dłużej niż rok lub dwa. A Andersen to ciągle jeden z czołowych zawodników ligi, a jednocześnie żużlowiec stosunkowo młody - nie ma jeszcze 30 lat, więc czeka go co najmniej pięć sezonów profesjonalnej kariery.

Stępniewski o niespodziewanej deklaracji Andersena dowiedział się od "Gazety". - Naprawdę tak powiedział? Hmmm... Nie będę tego komentował - powiedział.