Sport.pl

Koszykówka: 16 lat, 211 cm to gwarancja koszykarskiej kariery?

Jest wielki. Większy niż rówieśnicy. A przy 211 cm zaskakująco sprawny. Przemysław Karnowski uczył się koszykówki w ciasnych toruńskich salkach, teraz imponuje w ME kadetów. Ale to nie znaczy, że będzie wielką gwiazdą basketu.
16-letni torunianin na mistrzostwach na Litwie świetnie wykorzystuje to, że dzięki wyjątkowemu jak na swój wiek wzrostowi, ma sporą przewagę fizyczną nad rywalami. Zresztą nie chodzi tylko o same centymetry. Karnowski nie jest, jak wielu wysokich nastolatków, tyczkowaty. Taki problem miał kilka lat temu inny polski gigant - Janusz Mysłowiecki. Jego 222 cm wzrostu zwracały uwagę, ale na boisku nie były przydatne. Tylko dlatego, że był tak przeraźliwie chudy, że nawet niżsi zawodnicy od niego nie mieli problemu z tym, by przepchnąć go pod koszem, zyskać nieco miejsca i rzucić tak, by ominąć jego długie wyciągnięte ręce.

Karnowskiego taki scenariusz nie czeka - jest znacznie silniejszy, wręcz jakby misiowaty. Ale to nie problem. Mimo wzrostu i masy, porusza się - jak na centra - zwinnie. To już dobry początek, by stworzyć naprawdę wartościowego centra. I to nie na mistrzostwa kadetów, ale takiego, który może osiągnąć coś znacznie więcej.

Tym bardziej, że jest jeszcze sporo czasu. 16 lat to idealny czas na to, by sportowa kariera Karnowskiego przyspieszyła. W Stanach Zjednoczonych, gdzie są setki trenerów zajmujących się wyłącznie tym, by wyszukiwać właśnie takich nastolatków jak torunianin pod kątem szlifowania ich talentu (a potem zysków przy podpisaniu np. lukratywnych kontraktów), mówi się, że najlepszy czas na naprawdę profesjonalny trening to właśnie okres 17-18 lat. Tak, by maksymalnie wykorzystać to, iż organizm jeszcze rośnie. Wtedy spod ręki szkoleniowców może wyjść 20-latek o znakomitych warunkach fizycznych, ale i z niemałymi umiejętnościami.

Tak robi się np. z młodymi koszykarzami z Bałkanów - tam mnóstwo jest środkowych o wszechstronnych umiejętnościach. Już jako nastolatki trafiają do specjalnych ośrodków, gdzie uczy się ich koszykówki podporządkowując jej wszystko. Dla porównania: Karnowski jest 16-latkiem, jak każdy inny. Poza tym, że regularnie chodzi na treningi. Ale to nie to samo, co wspomniane szkółki bałkańskie.

Co jednak nie oznacza, że w Toruniu i ciasnych, szkolnych salkach nie można nic zyskać. Karnowski, według obserwatorów, uczy się koszykówki bardzo szybko. Jeden z toruńskich trenerów, nie chce ujawniać nazwiska: - Kiedy go zobaczyłem, pomyślałem, że to po prostu kolejny duży człowiek, z którego będzie drewno. Wie pan, tak się nazywa takich dużych graczy, którzy nic nie potrafią. Ale Karnowski teraz umie więcej niż się można było spodziewać. Kiedyś trochę go wyśmiewano, teraz już raczej lepiej tego nie robić.

Fakt: Karnowski nie tylko kończy akcje spod kosza i zbiera piłki. Jest bardzo skuteczny - pod tym względem należy do czołówki mistrzostw Europy - ale zaskakuje innymi elementami. Dobrze rzuca z półdystansu, a nawet zaskakuje precyzją podań. To też wynika z jego wzrostu. Jest tak ogromny, że rówieśnicy najczęściej muszą decydować się na jego podwajanie, pilnowanie przed dwóch zawodników. A to oznacza, że torunianin ma otwartą drogę do tego, by oddać piłkę do partnera, który już nie ma przed sobą obrońcy.

Najbliższe dwa lata mogą dla kariery Karnowskiego okazać się kluczowe. Wzrost, nawet świetne spotkania w ME kadetów, nie są żadną gwarancją, że w 2015 roku 21-letni torunianin będzie graczem, o którego powalczą kluby z połowy kontynentu. Może tak się stać, ale nie musi.

Na razie karierę planuje rozsądnie. Miał oferty z klubów polskiej ekstraklasy, ale je odrzucił. Za to coraz bardziej realny jest jego wyjazd za granicę. Już teraz, po kilku udanych spotkaniach w turnieju na Litwie, trafił do notesów przedstawicieli klubów. A w Kownie są i Hiszpanie, i Włosi i Rosjanie, gdzie coraz chętniej szuka się młodych talentów z okolic.

Wygrany mecz z Chorwacją - Marcin Gortat liderem »


Więcej o: