Sport.pl

Ząbik tym razem nie pomoże bydgoszczaninowi

Tomasz Chrzanowski z bydgoskiej Polonii w niedzielnym starciu play-off z Unibaksem użyje swoich silników, a nie tych należących do... wypożyczonego z Torunia Karola Ząbika. - Nie chciałbym nieporozumień - tłumaczy. Ojciec Karola, Jan Ząbik, to trener Unibaksu.
Rozmowa z Tomaszem Chrzanowskim*

Filip Łazowy: Ostatnio jeździ pan nieco lepiej. To efekt pożyczenia sprzętu od Karola Ząbika?

Tomasz Chrzanowski: Skąd takie pytanie? Jak się panu udało ustalić, że jeździłem na jego silniku?

A to nie jest prawda?

- (chwila ciszy) Wolałbym na ten temat nie mówić. No, ale skoro już się to rozniosło, to może wytłumaczę jak dokładnie było. Zarówno ja, jak i Karol, przygotowujemy sprzęt u tego samego mechanika - Ryszarda Kowalskiego. Moje zamówione silniki nie zostały dostarczone na czas i miałem problem. I pomógł mi właśnie Ząbik.

On teraz na razie nie może się ścigać (wraca do zdrowia po groźnym upadku - red.) i pożyczył mi sprzęt. Tylko chcę wyjaśnić, że dotyczyło to jednego meczu, w którym startowałem - we Wrocławiu. Sprzęt Karola był ustawiony na tor w Ostrowie, który jest bardzo podobny do tego, jaki jest właśnie tam. We Wrocławiu chciałem się przygotować na 100, a nie na 70 procent i dlatego skorzystałem z pomocy.

Jestem z tego powodu mu bardzo wdzięczny. Dlatego stwierdzenie, że jeżdżę na sprzęcie Karola, jest dalekie od prawdy. To było spowodowane chwilowymi kłopotami z dostarczeniem silników.

W niedzielnych derbach pojedzie pan na motocyklu swoim czy Ząbika?

- Na swoim. Jak wcześniej mówiłem: z pomocy Karola skorzystałem tylko raz. W pozostałych meczach mam już swoje silniki. Tak samo będzie w niedzielnych derbach. Chcę to wyjaśnić, żeby później nie było nieporozumień, że Karol i Jan Ząbikowie pomagają swojemu rywalowi.

Pana forma w ostatnich meczach rośnie. Na początku sezonu było katastrofalnie.

- To prawda. Jeśli chodzi o pierwsze mecze, kompletnie nie "trafiłem" z silnikami. Zupełnie nie mogłem dostosować ich do jazdy zwłaszcza na obcych torach. Później spowodowało to "dołek" psychiczny. Było naprawdę źle.

Jednak z czasem powoli uporałem się z kłopotami sprzętowymi i moje wyniki były coraz lepsze. Z ostatnich występów mogę być już zadowolony. Wierzę, że jeszcze w tym sezonie będę miał okazję pokazać się z dobrej strony.

W niedzielę może po raz ostatni pokazać się pan publiczności w Bydgoszczy.

- Zdajemy sobie z tego sprawę. Dlatego postaramy się sprawić niespodziankę i pokonać Unibax. Na pewno zwłaszcza na swoim torze czujemy się pewni siebie i wierzymy, że możemy wygrać. Widać, że nasza dyspozycja jest coraz lepsza i stąd też niezłe wyniki.

W tym sezonie tylko raz przegraliście na własnym torze.

- Pamiętam. To było właśnie z Unibaksem. Wtedy rywale byli od nas znacznie lepsi. Później już nikt nas nie pokonał i postaramy się podtrzymać tę passę.

Na pewno ułatwieniem dla nas będzie brak Wiesława Jagusia, który doznał kontuzji nadgarstka. Jednak torunianie pokazali, że każdy z nich potrafi dobrze jechać na torze w Bydgoszczy. Zapowiadają się ciekawe i emocjonujące zawody.

Zwycięstwo, nawet minimalne, wziąłby pan "w ciemno"

- Oczywiście. Pokonanie Unibaksu dawałoby nam szansę na awans do półfinału. Jeśli nie jako zwycięzca z pary, to może jako najlepszy przegrany.