Muzeum żużla? Ostatni dzwonek historii

Wystarczy przyczepić kamerę do kasku żużlowca i pokazać, co on właściwie widzi jadąc na motocyklu w czasie meczu. Proszę sobie wyobrazić, że przychodzi wycieczka Niemców, gaśnie światło, słychać ryk motorów i widzą żużel z zupełnie nieznanej perspektywy.
Rozmowa z Ryszardem Krukiem*

Paweł Rzekanowski: Muzeum żużlowe w Toruniu. Pomysł oryginalny.

Ryszard Kruk: Wyszedł z Lokalnej Organizacji Turystycznej. Mój kolega, który też jest członkiem LOT-u, był w Barcelonie, widział muzeum Camp Nou. Opowiedział mi o tym, jak wielką jest atrakcją.

To oczywiście nie ta sama skala, co Motoarena, ale skoro mamy najbardziej nowoczesny stadion żużlowy na świecie, dlaczego nie stworzyć czegoś takiego jak muzeum? Zwiedzanie to jedno, ale możliwość kupienia pamiątek, obejrzenie kawałka historii - drugie.

Żużel w Toruniu to faktycznie dziesiątki lat tradycji. Ale czy znajdzie się tyle eksponatów, by stworzyć ciekawe muzeum?

- W tym mieście żużel jest sportem absolutnie kultowym. I byli sportowcy, trenerzy, działacze ciągle mają archiwalne programy. Są też plakaty. Mam również sygnały o eksponatach przygotowanych pod kątem właśnie takiego muzeum - stare motocykle, silniki z przeszłości. Możemy odtworzyć to, co było kiedyś. Pokazać, jak wyglądał i zmieniał się przez lata boks żużlowca. Kto wie, jak wyglądał on np. w latach 50? Myślę, że akurat eksponatów nie brakuje. I jeśli tylko przestaniemy o nie dbać, to następne pokolenia ich po prostu nie zobaczą. To już ostatni dzwonek.

Poza tym mamy szansę jako pierwsi zrobić coś takiego. W Polsce nie ma nic podobnego, widziałem jedynie muzeum żużlowe w Edynburgu. Inni podchwycą ten pomysł. Jeśli my szybko się na to nie zdecydujemy, to takie muzeum powstanie w Lesznie, albo innym mieście.

Jak środowisko żużlowe zareagowało na pomysł muzeum?

- Na razie trwają rozmowy z MOSiR-em. Chcemy ustalić harmonogram działań, plan co i kiedy zrobić. Na razie jesteśmy na etapie konsultacji. Nie chciałbym, żeby wyszła z tego wolna amerykanka, by nagle wszyscy torunianie przynosili co tylko mają do MOSiR-u.

Nie o to chodzi. Trzeba to zmagazynować, opisać. Przede wszystkim musimy mieć jakieś pomieszczenie, gdzie można eksponaty zbierać, trzymać w odpowiednich warunkach i zrobić ich katalog. To duże przedsięwzięcie, które trzeba realizować z głową, ale energicznie. I w miarę szybko, by nikt nas nie wyprzedził.

Są już pierwsze pomysły, co oprócz eksponatów?

- Tak. Np. sala z rzutnikiem. Wystarczy przyczepić kamerę do kasku żużlowca i pokazać, co on właściwie widzi jadąc na motocyklu w czasie meczu.

Świetny pomysł. Sam jestem ciekawy.

- Więc i innych zaintryguje. Co słyszy żużlowiec, czy można w trakcie jazdy zauważyć transparenty flag? Proszę sobie wyobrazić, że przychodzi wycieczka Niemców, gaśnie światło, słychać ryk motorów i widzą żużel z zupełnie nieznanej perspektywy. Pomysłów jest mnóstwo. To wcale nie musi być tylko chodzenie i oglądanie czegoś zza szkła. Ale trzeba to zrobić albo dobrze, albo wcale. Zawieszenie kilku zdjęć, postawienie jednego motocykla - nie o to chodzi.

* Ryszard Kruk - toruński filmowiec, ma 40 lat. Biolog z wykształcenia. Właściciel firmy producenckiej Kruk Multimedia i wiceprezes Lokalnej Organizacji Turystycznej. Autor filmów reklamowych i promocyjnych m.in. o katedrze św. Janów i Dworze Artusa. Zrealizował też film dokumentalny "Taksówkarz".