3, 3, 3, 3... Aż strach się bać Wiesława Jagusia

Leszno może już drżeć, Wiesław Jaguś nadjeżdża. W dwóch ostatnich sezonach był prawdziwym mistrzem jazdy na torze Unii - na 22 wyścigi wygrał aż 17!
Ta passa jest fenomenalna, niewiarygodna, zaprzeczająca wręcz tezie, że żużlowcy specjalizują się dziś w jeździe głównie na własnych torach. Nie w przypadku Jagusia, nie w przypadku Leszna, gdzie od 2007 roku czuje się nawet lepiej niż w Toruniu.

Czy można określić to inaczej, skoro na 22 startów zaledwie pięć razy nie był pierwszy? A to przecież jeszcze statystyka nie oddająca w pełni jego skuteczności - zaliczył na torze w Wielkopolsce również dwa bonusy.

Rok 2007. Jaguś w Lesznie w jednym ze spotkań ma komplet 15 punktów i zestaw pięciu "trójek" w programie. Drugi z meczów na torze Unii kończy z 12 (3, 2, 1, 3, 3). Raz przegrywa z Leigh Adamsem, raz 5:1 pokonują go Krzysztof Kasprzak i Damian Baliński.

W ub. roku Jaguś w Lesznie był niemal perfekcyjny. Niemal, bo do ideału zabrakło mu jednego wyścigu. Miał mecz, w którym zdobył komplet punktów, ale z bonusami - zdobył aż 16 punktów (2, 3, 3, 2, 3, 3) i dwukrotnie pilotował do mety Chrisa Holdera. W innym spotkaniu znów startował sześciokrotnie. Zwyciężył pięć razy, a tylko w jednym biegu wyprzedził go Jarosław Hampel. Wynik Jagusia z tego meczu: 17 punktów (2, 3, 3, 3, 3, 3).

Skąd tak perfekcyjna jazda torunianina akurat na torze Unii? Jest spory, pozwala na walkę, a tam gdzie można wciskać się między rywali Jaguś czuje się idealnie. To również kwestia nawierzchni. Najczęściej jest przyczepna - a to odpowiada liderowi Unibaksu.

Czy w niedzielę Unia zdecyduje się zaskoczyć torunian i zmieni swój tradycyjny sposób na przygotowanie toru? To mało prawdopodobne. Ryzyko, że gospodarze mieliby kłopot z przystosowaniem się do nawierzchni jest zbyt duże.

Tym bardziej, że dla Unii to wyjątkowo ważne spotkanie. I ze względu na układ tabeli, i prestiżowo. Lesznianie mają już niewielkie szanse na to, by wyprzedzić Unibax, ale muszą bronić drugiego miejsca.

Na dodatek po kilku ostatnio bardzo przeciętnych spotkaniach atmosfera wokół zespołu była daleka od ideału. Teraz ma się tylko poprawiać. Ale do tego potrzebne jest przekonywujące zwycięstwo - np. nad mistrzami Polski.

W ekipie Unibaksu zabraknie Darcy Warda. Australijczyk ma już wcześniej umówiony start w Anglii, więc torunianie muszą w jego miejsce zaprosić Czecha Mateja Kusa.

Niepewna jest też obsada drugiego juniora. Ostatnio był nim Damian Celmer, ale jeździ bez efektów. Na swoją szansę czeka Mateusz Lampkowski, który zdobywał punkty na początku sezonu.

Mecz w Lesznie zaplanowano na g. 20 - to życzenie stacji TVP Sport, która z pojedynku Unii i Unibaksu zrobiła hit swojej niedzielnej ramówki. Chce pokazać mecz żużlowy w większości rozgrywany przy sztucznym oświetleniu.