Sport.pl

Unibax odporny na blask wieczornego żużla

Tak późno Unibax jeszcze nie walczył. Niedzielny hit Ekstraligi w Lesznie - starcie finalistów ubiegłego sezonu - skończy się dopiero przed g. 22. Kto lepiej czuje się w rywalizacji przy sztucznym oświetleniu?
Zawodnicy twierdzą, że nie ma różnicy między jazdą w dziennym świetle, a tym z potężnych lamp instalowanych coraz częściej na stadionach. - Profesjonalista musi sobie dobrze radzić w każdych warunkach - mówi Adrian Miedziński, który wyrasta na krajowego lidera Unibaksu, a w połowie tygodnia otrzymał zaproszenie do kadry narodowej na Drużynowy Puchar Świata.

Mecz w Lesznie zapowiada się pasjonująco nie tylko dlatego, że jego większa część będzie rozgrywana w nietypowych - jak na spotkania w Polsce - warunkach. Zespół Unii ciągle jest uznawany za jednego z kandydatów do zwycięstwa w Ekstralidze, ale w ostatnich spotkaniach prezentuje się przeciętnie. Wygrywa, jednak niezbyt przekonywująco. Lider Unii Krzysztof Kasprzak: - Nie wszystko ostatnio szło tak, jak powinno. Ale mieliśmy razem męską rozmowę. Myślę, że już wyjdziemy na prostą.

Lesznianie wystąpią w niedzielę w najsilniejszym zestawieniu. Unibax również, ale w jego składzie jest niespodzianka. Przed tygodniem, kiedy mistrzowie Polski pokonali na swoim torze Atlas Wrocław, Adrian Miedziński był prowadzącym parę. W duecie z Chrisem Holderem radził sobie świetnie - widać było zrozumienie między zawodnikami. Teraz menedżer zespołu Jacek Gajewski i trener Jan Ząbik zdecydowali się na zmianę. Holder wraca do roli prowadzącego parę, a Miedziński będzie znów w duecie z Ryanem Sullivanem.

Forma Holdera intryguje. Australijczyk jeszcze niedawno po kontuzji obojczyka nie był w stanie nawet utrzymać jadącego motocykla i zdecydował się na przedłużenie odpoczynku. Ale kiedy wrócił tydzień temu na tor, startuje imponująco. Jest w lepszej formie niż przed kontuzją! Skąd tak szybki powrót do zdrowia po urazie? W wywiadzie dla dziennika Daily Echo zdradził, że w sobotę i niedzielę wcale nie czuł się dobrze - musiał brać środki przeciwbólowe, a zmęczenie i znużenie pokonał pijąc napoje energetyczne. Takie osobliwe połączenie wtedy zadziałało - Holder nie sprawiał wrażenia zawodnika, który miał przerwę w startach. Ale w Lesznie jego rywale będą znacznie trudniejsi niż wrocławianie. Holder jest optymistą. - Myślę, że mamy teraz tak bardzo wyrównany zespół, że już trudno nas pokonać, kiedy jesteśmy w pełnym składzie. Nawet jeśli któryś z nas ma gorszy dzień, inny jest w stanie go zastąpić. Takie drużyny są najtrudniejsze do pokonania. Bo jak można liczyć na to, że wszyscy jednego dnia będą mieli kłopoty? - żartuje Australijczyk. Nie obawia się też o swoją formę. - Czuję się pewnie. A każdy mecz powoduje, że jadę coraz lepiej. Nie martwcie się.

Starcie Unibaksu - lidera rozgrywek - z Unią jest hitem niedzielnej ramówki stacji TVP Sport. Zaplanowała transmisję z Leszna - początek o g. 20.