Sport.pl

Czy Włókniarz wpływa na ligową tabelę?

Martwi mnie to, że Włókniarz w niektórych meczach jedzie w pełnym składzie, a w innych bez liderów. To ma duży wpływ na wygląd ligowej tabeli. Tak moim zdaniem być nie powinno - mówi po porażce w Częstochowie prezes żużlowców Unibaksu.
Rozmowa z Wojciechem Stępniewskim

Filip Łazowy: Dlaczego Unibax przegrał w Częstochowie?

Wojciech Stępniewski: Z kilku powodów. Pierwszym i najważniejszym jest nieobecność Chrisa Holdera. Myślę, że z nim w składzie moglibyśmy powalczyć nawet o wygraną. Nie robimy tragedii z porażki. Nie da się wygrać wszystkich spotkań. Poza tym zespół z Częstochowy w najsilniejszym składzie jest naprawdę mocny. Popełniliśmy kilka błędów na początku zawodów. Źle odczytaliśmy tor i mieliśmy kłopoty z dopasowaniem się do nawierzchni. Od połowy zawodów już to wyglądało zupełnie inaczej.

Udało się za to wywalczyć punkt bonusowy.

- Było ciężko, ale ostatecznie obroniliśmy zaliczkę z pierwszego meczu, który wygraliśmy w Toruniu. Co dziwne, inne wyniki tak się ułożyły, że powiększyliśmy przewagę nad drugim zespołem do czterech punktów. Z dobrej strony pokazał się po raz kolejny Darcy Ward, który zdobył sześć punktów i trzy bonusy. Pokonał Nicki Pedersena i raz moim zdaniem linię mety minął równo z Gregiem Hancockiem (w meczu doszło do spornej sytuacji: obaj żużlowcy razem wjechali na metę, a sędzia przyznał drugie miejsce Amerykaninowi - red.).

Pewna pozycja lidera to zaskoczenie?

- Zespół jest bardzo dobrze prowadzony przez Jacka Gajewskiego i Jana Ząbika. Wszyscy zawodnicy spisują się naprawdę doskonale. Ja nie mam naprawdę żadnych zastrzeżeń. Drużyna jest zgrana, mamy czterech liderów: Wiesława Jagusia, Ryana Sullivana, Adriana Miedzińskiego i Chrisa Holdera. Cenne punkty dorzuca też Robert Kościecha i juniorzy. Jednak najważniejsze mecze dopiero przed nami.

Ale od Mateja Kusa można było oczekiwać więcej.

- Spodziewaliśmy się lepszej postawy. Jednak potrafił w jednym meczu dzięki Chrisowi Holderowi zdobyć 8 punktów. Przeskok z II ligi do elity jest ogromny. Na pewno stać go na więcej niż do tej pory pokazał.

Objawieniem jest Adrian Miedziński. Przed rozpoczęciem sezonu mało kto spodziewał po nim się aż tak dobrej jazdy.

- To jeden z naszych liderów. Jest świetnie prowadzony, znakomicie się rozwija. Przy takim podejściu do sportu będzie jeszcze lepszy. Nas to bardzo cieszy.

Rozgrywki są bardzo wyrównane. Zawodzi Unia Leszno. Zaskoczenie?

- Wicemistrzowie Polski są na drugim miejscu. Czy to zawód? Może wyniki niektórych ich spotkań są zaskoczeniem. Zobaczymy na koniec sezonu. Ja się dziwię tym, którzy mówili, że nisko wygraliśmy w Gdańsku z Lotosem. Później szczęśliwie nad morzem zwyciężył zespół z Gorzowa, a pozostałe ekipy już przegrywały z kretesem. Mnie tylko martwi sytuacja, że Włókniarz Częstochowa w niektórych meczach jedzie w pełnym składzie, a w innych bez liderów i to ma duży wpływ na wygląd ligowej tabeli. Tak moim zdaniem być nie powinno.

Kiedy do jazdy wróci Chris Holder?

- W sobotę ma zaplanowany start w eliminacjach mistrzostw świata. Dlatego pojedzie w meczu z Atlasem Wrocław. Po upadku w lidze angielskiej jest poobijany i musiał odpocząć. Nie chcieliśmy ryzykować jego zdrowiem i ściągać go do Częstochowy. Holder zdrowieje i za kilka dni powinien być w pełni sił.