Medal, czyli cichy gest Gajewskiego

Trochę po cichu przy okazji meczu z Falubazem przeszedł gest menedżera toruńskiego zespołu Jacka Gajewskiego. Żałuję. Bo pokazuje, że może być coś ważniejszego, niż medale.
Gajewski, który dla Unibaksu zrobił mnóstwo dobrego (od świetnego ustawiania taktycznego zespołu po np. wyszukanie chociażby talentu Darcy Warda) oddał swój złoty medal za ligowe mistrzostwo z ub. roku Perowi Jonssonowi.

Ktoś powie: "Są przyjaciółmi, Gajewski w przeszłości opiekował się Szwedem, kiedy ten zaczynał swoje starty w Toruniu. Ale dlaczego od razu oddawać mu medal?". Moim zdaniem to był świetny pomysł. Gratulacje.

Jak zauważył Gajewski już po meczu - Jonsson (o tym większość z nas zapomniała) nigdy nie zdobył złota z toruńską ekipą. Choć był znakomity, choć był mistrzem świata. Cztery sezony startów, 37 spotkań, 195 wyścigów. Średnia biegopunktowa z kariery - 2,5. Niesamowity sportowiec, ale bez złota w polskiej lidze. Ale już ma swój medal, choćby i symboliczny.

A poza tym - jaka to świetna mobilizacja dla zawodników Unibaksu. Ich menedżer nie ma już złota, a w sporym domu na pewno znalazłoby się miejsce na gablotę z medalem. Za kilka miesiący może będzie okazja, by wstawić następny krążek.