Nowy tor. Wyzwanie dla Unibaksu?

Czy nowy tor będzie wielką zagadką dla żużlowców zarówno Unibaksu jak i rywali? Torunianie już go poznali i wykorzystują każdą chwilę, by trenować. Przeciwnicy będą przyjeżdżać na mecze w nieznane. W Toruniu będzie trudniej wygrać, niż gdziekolwiek indziej.


Tor od początku jego tworzenia był profilowany przez pracowników klubu i pod nadzorem m.in. trenera Unibaksu Jana Ząbika. Podstawowe kryterium - ma być atrakcyjny dla widzów. A co to oznacza dla żużlowców?

Obiekt w Toruniu będzie największą zagadką sezonu - i to dla wszystkich żużlowców ścigających się w Speedway Ekstralidze. Przez lata startów w tych samych miastach można dobrze poznać nawet obce obiekty: zwykle są przygotowywane co roku w podobny sposób, zaskoczeń jest niewiele. Jeden z zawodników z kilkuletnim doświadczeniem w Ekstralidze, nie chce ujawniać nazwiska: - Każdy z nas ma swoje tory ulubione i te, których zwyczajnie nie cierpi. Ja np. nie lubię Częstochowy. Nie wiem dlaczego, po prostu coś mi w tej geometrii nie odpowiada. Wiem, jak duże problemy powodował wśród zawodników np. remont poprzedniego toru w Toruniu. Małe zmiany, ale spowodowały, że wszyscy na nim czuli się jakby startowali przy Broniewskiego pierwszy raz. Dlaczego np. Tomasz Gollob miał ostatnio zawsze problemy z tą nawierzchnią? Wszędzie potrafił pojechać, ale akurat na nim sobie nie radził. Miał zera, czasami przegrywał z zawodnikami przeciętnymi. Wystarczy trochę niestandardowe nachylenie, dziwnie rozsypana nawierzchnia, a już są kłopoty - mówi..

Największy atut toru przy Szosie Bydgoskiej to jego szerokość. Na prostych - to 12 metrów. O 6 kolejnych powiększa się przy wejściu w łuki - to tam rywalizacja zawodników jest najbardziej zacięta. Takie rozwiązanie geometryczne powoduje, że spore szanse na dobre wyniki będą mieli ci zawodnicy, którzy potrafią atakować przy bandzie.

Ile czasu torunianom potrzeba, by na nowej nawierzchni czuli się jak gospodarze? Optymistą jest trener Unibaksu Jan Ząbik. Według niego już w niedzielnym meczu z Unią Leszno zawodnicy Unibaksu powinni mieć pod tym względem przewagę nad wicemistrzami kraju. - Oczywiście, że na początku może to stwarzać różne problemy. Ale zawodnicy to zawodowcy, oni na różnych torach bywali. Wystarcza kilka treningów i już są jak u siebie.

Torunianie trenowali na nowej nawierzchni już od kilku tygodni - jeszcze kiedy na koronie stadionu toczyły się prace wykończeniowe. Bardzo szybko tor sprawdzał Ryan Sullivan. Australijczyk był pod wrażeniem. - Sam stadion jest niezwykły, ale i tor powinien dać kibicom wiele wrażeń. Idealny do ścigania.

Adrian Miedziński, żużlowiec Unibaksu: - Przyzwyczajenie się do nawierzchni to kwestia czasu. Będziemy w lepszej sytuacji niż rywale. Przyjadą, zobaczą nowy tor i będą na nim musieli się ścigać. To niełatwe.