Sport.pl

Mariusz Czerkawski: Czas pokaże, czy u nas zagra kilku zawodników z NHL

Menedżer reprezentacji Polski w hokeju na lodzie Mariusz Czerkawski ma zamiar wprowadzić polski hokej na nieznany do tej pory poziom. W sobotę kadra zagra pierwszy mecz w mistrzostwach świata Dywizji I Grupy B, które odbywać się będą w Toruniu. Będzie to dobra okazja do sprawdzenia odświeżonej kadry. Czerkawski ma w planie namawiać gwiazdy z NHL do gry dla biało-czerwonych.
Rozpoczynające się w sobotę mistrzostwa świata to duży sukces polskich działaczy. Stawką jest awans do ścisłej elity światowego hokeja - jeśli się uda, nasi gracze będą walczyć z Kanadyjczykami, Szwedami, Amerykanami i Finami.

Od kiedy menedżerem jest Czerkawski w polskiej kadrze zaszły duże zmiany. Trenerem został znany fachowiec Peter Ekroth, a skład odmłodzono. Najgroźniejszymi rywalami Polaków w Toruniu będą Ukraińcy i Włosi, którzy mają w składach naturalizowanych hokeistów ze Stanów i Kanady. Pozostali rywale to Holandia, Rumunia i Wielka Brytania.

Filip Łazowy: Hokejowa Polska to głównie południe kraju. A jednak to Toruń otrzymał prawo organizacji mistrzostw świata Dywizji I Grupy B.

Mariusz Czerkawski: W Toruniu lodowisko Tor-Tor została wyremontowane, a obok wybudowano drugą taflę. To podstawowy wymóg, jeśli chodzi o organizację mistrzostw. Niewiele miast w naszym kraju ma aż taką infrastrukturę. Poza tym w organizację imprezy mocno włączyli się przedstawiciele miasta - z prezydentem na czele. To dowód na to, że nasz partner w przygotowaniu mistrzostw traktuje je bardzo poważnie. W innych miastach jest inaczej. Powiem szczerze: miałem wrażenie, że w niektórych przypadkach takie mistrzostwa urzędnikom tylko by przeszkadzały. W Toruniu jest zupełnie inaczej. Spodziewam się, że będzie to udana impreza.

Potrzebny jest sukces sportowy: awans do światowej elity?

- Dlatego reprezentacja starannie będzie przygotowywała się do mistrzostw świata. Już od kilku lat bezskutecznie dobijamy się do światowej elity. W kilku przypadkach zabrakło nam naprawdę niewiele. Chciałbym bardzo, by w Toruniu nam się to w końcu udało. Widząc dobrze grającą reprezentację mały chłopak chętniej będzie uprawiał akurat ten sport. Będzie więcej zawodników, poziom naszych rozgrywek podniesie się.

Polscy hokeiści nie mają żadnych sukcesów na arenach międzynarodowych.

- Dlatego sukces reprezentacji może w tym pomóc. W przyszłym sezonie Comarch/Cracovia będzie reprezentowała nasz kraj w europejskich pucharach. Powstała Liga Mistrzów, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Celem zespołu z Krakowa jest awans do tych elitarnych rozgrywek. Wtedy hokej będzie bardziej widoczny. Sukces przyciąga sponsorów i łatwiej rozmawia się z inwestorami. Toruński turniej może być milowym krokiem w odbudowie hokeja.

Najgroźniejsi rywale Polski to Włosi i Ukraińcy?

- Tak. Podobnie jak my, te dwa zespoły marzą o powrocie do światowej elity. Nie stoimy na straconej pozycji. Zarówno z Włochami, jak i Ukrainą jesteśmy w stanie toczyć wyrównaną walkę. O zwycięstwie może zadecydować dyspozycja dnia. Nie można pominąć także Holandii i Wielkiej Brytanii. Zwłaszcza ci pierwsi są dla nas zawsze groźni.

Dlaczego w kadrze nie grają wszyscy najlepsi hokeiści?

- To faktycznie problem. Bardzo zależało nam na tym, by w reprezentacji grał Adrian Parzyszek. To jeden z najlepszych polskich zawodników. Rozmawialiśmy, pytałem o przyczyny rezygnacji. Powiedział, że nie zdąży przez miesiąc odpowiednio przygotować się na mistrzostwa. Musieliśmy pogodzić się z tym i wybierać wśród tych, którzy chcą grać dla Polski.

Więc może Mariusz Czerkawski byłby w stanie pomóc reprezentacji i wrócić do gry na mistrzostwa?

- Już zakończyłem karierę, to była przemyślana decyzja. Miałem ważne powody. Na pewno nie ma szans na to, bym grał w mistrzostwach. Nie jestem w rytmie meczowym i treningowym. Mało prawdopodobne jest to, że wrócę na lód. Mam masę innych zajęć. Chcę pomóc polskiemu hokejowi. Mam doświadczenie, wiele w życiu widziałem. Z drugiej strony - niech ludzie sobie nie myślą, że jak wokół kadry pojawił się Czerkawski to przyniesie ze sobą miliony. Oczywiście pomagam w pozyskiwaniu sponsorów. Jednak swojej pracy nie będę oceniał. Chcę, by organizacja zgrupowań kadry była na najwyższym poziomie. To naprawdę istotne.

Peter Ekroth został trenerem kadry narodowej z pańskiej rekomendacji. Dlaczego akurat on?

- Dałem działaczom sygnał, że mam na oku świetnego fachowca. Znam dobrze i Ekrotha, i jego warsztat. Dlatego uważałem, że przydałby się u nas. Działacze pozytywnie ocenili jego umiejętności. Myślę, że Ekroth może pomóc w sferze mentalnej, w poprawieniu atmosfery. Już na zgrupowaniu w Sanoku widać było, że kadrowicze świetnie się razem czują. To właśnie zasługa trenera. Jeśli jest dobra atmosfera, znacznie łatwiej o sukces.

Jest pan zwolennikiem naturalizacji w hokeju? Inne reprezentacje - np. walczący w Toruniu Włosi - mają w swoim składzie kilku Kanadyjczyków. W zawodowej lidze NHL nie brakuje polsko brzmiących nazwisk.

- Chciałbym, jednak to długa droga. Sam zawodnik musi wyrazić chęć gry w kadrze i musi mieć polskie korzenie. W NHL nie brakuje takich graczy, którzy mogliby wzmocnić zespół. Przyznam szczerze, że prowadzimy rozmowy z kilkoma takimi zawodnikami. Marzeniem byłaby gra w kadrze takiego hokeisty jak Mike Komisarek. Czas pokaże, czy u nas zagra kilku zawodników z NHL. Będziemy robili wszystko aby wzmocnić reprezentację.

Polacy na razie przegrywają, towarzyski mecz katastrofą - czytaj tutaj »


Więcej o: