Kapitan AZS Gorzów: - W Toruniu będzie ciężko wygrać

Nie ma w swoim składzie gwiazd, ale za to wiele solidnych zawodniczek - mówi o drużynie toruńskich koszykarek Justyna Żurowska, kapitan gorzowskiego AZS, z którym ?katarzynki" zmierzą się w niedzielę.
Koszykarki AZS są rewelacją rozgrywek. Zawodniczki Dariusza Maciejewskiego liderują wspólnie z Lotosem Gdynia. Dwukrotnie pokonały Wisłę/CanPack Kraków. W niedzielę zmierzą się w Toruniu z Energą.



Rozmowa z Justyną Żurowską



Filip Łazowy: W tym sezonie pokonałyście już Lotos i Wisłę/CanPack. Z Energą będzie podobnie?

Justyna Żurowska: Bardzo chcemy zakończyć rok zwycięstwem. Ale czeka nas trudne zadanie. Energa jest w tym sezonie bardzo silnym zespołem. Nie ma w składzie gwiazd, ale za to wiele solidnych zawodniczek. Torunianki są w stanie powalczyć z każdą drużyną. Spodziewam się zaciętego meczu.

Wyniki AZS w tym sezonie są zaskoczeniem.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to przypadkowe. Od pięciu lat, czyli od czasu, gdy awansowaliśmy do ekstraklasy, robimy stałe postępy. Mamy w zespole indywidualności, które w pojedynkę są w stanie rozstrzygnąć losy rywalizacji na parkiecie. To świetne rozwiązanie: rywalki nie wiedzą na kim skupić uwagę. Poza tym mamy w klubie prawdziwych fachowców. Trener Dariusz Maciejewski znakomicie rozpracowuje przeciwników, ustala taktykę pod kątem danego rywala. Naszą mocną stroną jest gra strefą i kontrataki. W ten sposób pokonałyśmy torunianki na własnym parkiecie. Choć do przerwy lepsza była Energa, później już my dominowałyśmy. Naszą specjalnością jest trzecia i czwarta kwarta. Jesteśmy świetnie fizycznie przygotowane do sezonu.

Przed rozpoczęciem rozgrywek w AZS doszło do wielu zmian. Dlaczego pani została w Gorzowie mimo innych ofert?

- Jestem jeszcze studentką na ostatnim roku zarządzania. Poza tym - dobrze mi tutaj. Warunki do pracy mamy komfortowe. Do dyspozycji są fachowcy w wielu dziedzinach: lekarze, trenerzy. Gdy rozmawiam podczas zgrupowania kadry z koleżankami z innych klubów, dowiaduję się, że w innych klubach tak dobrze nie mają. Co do pozostania w Gorzowie - idę za słowami Michaela Jordana: "Nie sztuką jest być włóczęgą i przenosić się do silnego klubu, ale rozwijać się w jednym i tam osiągać sukcesy". Ten koszykarz pojawił się w Chicago Bulls, kiedy klub był na dnie. Później miał tam wiele sukcesów. Chciałabym, by u nas było podobnie (śmiech).