Sport.pl

Andersen w Toruniu? Ma czas do świąt

Hans Andersen ma coraz mniej dni na podjęcie decyzji, czy przyjmuje zmniejszoną ofertę z toruńskiego Unibaksu. Klub czeka na odpowiedź tylko do świąt.
Andersen liczył, że zimą wynegocjuje kontrakt życia - najlepiej powyżej 1,1 mln zł wypłacane ryczałtem, niezależnie od wyników na torze. Miał nadzieję, że taką ofertę przedstawi mu albo klub w Toruniu, albo jeden z jego konkurentów. Przeliczył się. Większość zespołów już ustaliło swoje składy na najbliższe rozgrywki i albo zatrudniło zawodników zagranicznych, albo uzgodniło z nimi wszystkie warunki kontraktów. W efekcie Andersena już nie chce ani gorzowska Stal, ani wrocławski Atlas.

Unibax w takiej sytuacji nie ma zamiaru przepłacać w czasach kryzysu finansowego - zaproponował Andersenowi niższy kontrakt, niż na początku. - Nie ma mowy o jakichkolwiek zmianach. Ustaliliśmy pewną kwotę, nie ugniemy się nawet o eurocenta. Takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Niech Hans wybiera, czy mu to odpowiada, czy nie - mówi prezes klubu Wojciech Stępniewski. Nie chce też czekać - daje Duńczykowi czas na podjęcie decyzji do świąt. Później oferta będzie już nieaktualna. Unibax ma już pięciu seniorów, więc nie musi za wszelką cenę walczyć o podpis Andersena. A ten, jeśli nie trafi do Unibaksu, będzie miał tylko jedną alternatywę - gdańskie Wybrzeże. Tylko tam są jeszcze miejsca dla zawodników z cyklu Grand Prix.