Sport.pl

Ząbik miał zbyt ambitne cele, powinien zmienić klub

Problem jest wtedy, gdy młody człowiek nie ma już marzeń. Dla niego żużel jest absolutnie wszystkim. I kiedy coś się nie udaje, zaczyna się kryzys - mówi psycholog sportowy pracujący z żużlowcami.
Rozmowa z Łukaszem Mazurem*

Karol Ząbik - 22 lata, tytuł mistrza świata juniorów na żużlu, nazwisko znane w środowisku na całym świecie. Ten sezon - całkowicie stracony. Ząbik walczył z kontuzjami, przegrał rywalizację o miejsce w składzie. Teraz nie chce rozmawiać o przyszłości, kontakt z nim ma niewielu. Jedna z osób z otoczenia Ząbika: - Karol? Zagubił się. To nie przypadek, że nie chce z nikim rozmawiać. Musi wyjść na prostą, inaczej będzie następnym zmarnowanym talentem. - Stawiał sobie zbyt ambitne cele. Niepotrzebnie. To błąd - ocenia Ząbika psycholog sportowy.

Paweł Rzekanowski: Młody człowiek zostaje mistrzem świata, zarabia ogromne pieniądze, ma perspektywy na wielką karierę. I nagle przychodzi kryzys.

Łukasz Mazur: Czasami nie da się tego uniknąć. Kwestia, jak sobie z tym poradzić.

Karol Ząbik sobie z tym nie radzi. Dlaczego?

- Tak ogromne sukcesy jakie miał Karol, muszą być odpowiednio "skonsumowane". Na jednych sukcesy, zamieszanie wokół siebie, wpływają motywująco. Innych demobilizuje. Młody wiek ma to do siebie, że sportowcy często myślą: "Skoro zostałem mistrzem świata, osiągnąłem wystarczająco wiele".

Powiedzmy wprost: tak stało się w przypadku Ząbika?

- Nie.

Został mistrzem świata. A teraz?

- Kłopot tkwi w czymś zupełnie innym. Jego cele były - przed sezonem - bardzo wyśrubowane. Za bardzo.

Przecież mistrz świata nie może powiedzieć, że nie ma żadnych ambicji. Że chce być przeciętny. To zaprzeczenie zasady sportu, dążenia do perfekcji.

- Tylko że w przypadku Ząbika, wygórowane cele nie były postawione przez niego samego, a raczej przez wiele osób, które go otaczały. I tu był najważniejszy błąd.

Ząbik zapowiadał, że chce być w ścisłej czołówce ligi, że planuje awans do Grand Prix. Miał powiedzieć: "Jestem przeciętnym żużlowcem, mistrzostwo świata juniorów to nic wielkiego, i nie oczekujcie ode mnie zbyt wiele"?

- W przypadku każdego sportowca chodzi o to, by cel był ambitny. Ale musi być realny do spełnienia. Cały sztab doradców, który pomagał Ząbikowi, zrobił błąd. Nie tyle źle przeliczyli jego możliwości - bo te są ogromne - ale nie przygotowali go odpowiednio do tego, co nadeszło. Nagle okazało się, że już na początku sezonu Karol odpadł w eliminacjach Grand Prix. Skoro na samym początku nie udało się zrealizować podstawowego celu, jaki zakładał, powstał problem - co właściwie robić?

Wtedy rozpoczął się kryzys.

- Trzeba było wprowadzić korekty, ustalić nowe priorytety. Zweryfikować, co jest ważne dla niego, jako sportowca, a co można odsunąć na drugi plan. Wiem, że patrzył na cały ten sezon przez pryzmat Grand Prix. Myślał: "Cholera, tyle o tym mówiłem, a odpadłem". Do tego doszła presja kibiców.

Przeciętny Kowalski, który siedzi na trybunach, nie myśli o tym, co czuje 22-letni żużlowiec w kryzysie. Płaci za bilet, więc wymaga. Sukcesów, dobrej jazdy.

- Ciężko to wytrzymać. Karol był odsunięty od spotkań, nie jeździł. Frustracja rosła. Na pewno dla Karola nie jest to łatwa sytuacja. Był mistrzem świata, a teraz może pomyśleć: "Chyba wcale nie jestem taki dobry, skoro mnie nie chcą w składzie". To odbiło się na poczuciu jego wartości. Miałem okazję z nim o tym rozmawiać. Kiedy dostawał szansę jazdy, nie wykorzystywał jej - wszyscy na niego patrzyli, zdenerwowanie rosło. Nie udźwignął presji.

Jest zawodowcem, walka z własną słabością to jeden z elementów profesjonalizmu.

- Ciężko wierzyć w siebie, kiedy dostaje się jedną szansę na dziesięć spotkań. Tak powstało napięcie. Myślał schematem: "Skoro dostałem szansę, muszę ją wykorzystać. Bo inaczej znów nie będę jeździł".

Co jest teraz najlepsze dla Ząbika?

- Zmiana środowiska.

I to rozwiązałoby jego problem?

- Dla tysięcy kibiców w Toruniu byłaby to duża strata. Ale dla Karola - dobre rozwiązanie. Musi odpocząć. W Toruniu jest dla niego za duszno, za ciasno.

Lokalne piekiełko?

- (chwila zastanowienia) Można tak powiedzieć. Zmiana wpłynie na niego pozytywnie. Tak, jakby zaczynał coś od nowa.

Żużlowcy, twardziele na torze są ludźmi o silnej psychice?

- Takiej samej jak w każdej innej dyscyplinie sportu. Problem jest wtedy, gdy młody człowiek nie ma już marzeń. Dla niego żużel jest absolutnie wszystkim. I kiedy coś się nie udaje, zaczyna się kryzys. 1

* Łukasz Mazur jest psychologiem sportowym. Współpracuje z żużlowcami z Torunia.