Sport.pl

Gajewski: Ząbik sam musi odpowiedzieć, co dalej

Nie sądziłem, że to Karol Ząbik będzie zawodnikiem nie łapiącym się do miejsca w składzie. Skłaniałem się raczej ku temu, że czeka to albo Adriana Miedzińskiego, albo Roberta Kościechę - mówi menadżer Unibaksu Jacek Gajewski
Paweł Rzekanowski: Wspomniał pan o Karolu Ząbiku. Co z nim będzie? Niedawno to był indywidualny mistrz świata juniorów, a dziś jest zepchnięty na margines.

Jacek Gajewski: - Ale zepchnięty przez kogo?

Rzekanowski: Przez sytuację. Nadmiar seniorów w składzie, brak możliwości jazdy. Dla niego ten sezon jest stracony.

Gajewski: - Ale nie wynika to z tego, że Gajewski albo Stępniewski (Wojciech Stępniewski, prezes klubu - red.) go nie lubią. Jego problemy wynikają ze słabej jazdy. Jeśli przeanalizujemy cały sezon, to źle w jego przypadku było nie tylko w Toruniu, ale też w Szwecji, przeciętnie w Anglii. On musi sam odpowiedzieć sobie, co dalej?

Marek Zaborski: Klan Ząbików mówi, że jeśli Karol nie będzie miał gwarancji startu w drużynie, to się zmarnuje.

Gajewski: - Ale gwarancje startów mogą wynikać tylko z jego poziomu sportowego. W Toruniu nikt w tym sezonie nie miał pewności, że będzie w składzie. Żaden kontrakt nie został podpisany tak, iż ktoś miał pewną liczbę meczów gwarantowaną.

Zaborski: I tak będzie również w przyszłym sezonie?

Gajewski: - Nie wiem. Na pewno to trudna sytuacja dla zawodników - był jeden, który pauzował. Ale kiedy podpisywali kontrakty, każdy zdawał sobie z tego sprawę. Chcąc walczyć o tytuł, musieliśmy mieć jednego żużlowca więcej.

Rzekanowski: Hans Andersen miał mecze, w których jeździł przeciętnie, niewspółmiernie do oczekiwań. A jednak miejsca w składzie nie tracił - tak, jakby miał zagwarantowany występ w każdym meczu sezonu. Była forma transakcji wymiennej: podpiszesz kontrakt - będziesz miał sto procent pewności, że pojedziesz i zarobisz?

Gajewski: - Nie! Nie mogę tego kontraktu pokazywać publicznie. Ale to mogę powiedzieć: nie było tam żadnej gwarancji startów. Przed sezonem umówiliśmy się - skoro jest jeden senior więcej, nie będzie żadnych wątpliwości, kto decyduje o składzie. Tylko i wyłącznie ja. I nie ma żadnej presji ze strony sponsorów, kibiców, dziennikarzy. Za skład odpowiadałem jednoosobowo. Niektórzy zawodnicy mogli mieć pretensje. Odpowiedziałem, że będziemy rozliczać wszystko po sezonie, całą odpowiedzialność biorę na siebie.

Wracając do Andersena. Sądziłem, że jeśli chcemy mistrzostwa, musimy mieć dobrze jeżdżącego Hansa. Jeśli "uciekłyby" mu dwa, trzy mecze w Toruniu, nie wiem, czy i jak jeździłby w drugiej części sezonu.

Rzekanowski: Na ile procent ocenia pan szanse na to, że Andersen zostanie w Toruniu?

Gajewski: - To nie zależy tylko od nas, ale również od innych ofert. A co do Karola Ząbika - po bardzo dobrym poprzednim sezonie, nikt się nie spodziewał, że przyjdzie takie załamanie, taki spadek formy. Nasze przewidywania były inne. Nie sądziłem, że to Karol będzie zawodnikiem nie łapiącym się do miejsca w składzie. Skłaniałem się raczej ku temu, że czeka to albo Adriana Miedzińskiego, albo Roberta Kościechę - przede wszystkim ze względu na kontuzje.

Cała rozmowa z Jackiem Gajewskim o mistrzowskim sezonie i planach na przyszłość w piątkowej "Gazecie Wyborczej" i w programie "Ostry dyżur" w TVK Toruń