Sport.pl

Szef żużlowców o swoich planach. Holder - priorytet

Unibax nigdy nie zapłaci: a - gwarancji za mecz, b - z góry za niewykonaną pracę. Po pierwsze dlatego, że to nie fair do innych zawodników, bo drużyna to nie jeden ale siedmiu - o zasach wynagradzania żużlowców Unibaksu mówi prezes klubu.
Rozmowa z Wojciechem Stępniewskim

Torunianie w niedzielę zostali mistrzami Polski - ale złote medale na szyi zawodników nie oznaczają spokoju. Dla Unibaksu zaczyna się równie gorący okres, jak żużlowy sezon. Najważniejsze niewiadome w Unibaksie to Karol Ząbik i Hans Andersen. Pierwszy nie godzi się na kolejny sezon w roli epizodycznie wyjeżdżającego na tor rezerwowego. Drugi jest kuszony przez konkurencję Unibaksu.



Paweł Rzekanowski: Co stałoby się, gdyby Unibax nie zdobył mistrzostwa? Możliwy jest scenariusz z ograniczaniem budżetu, renegocjacją kontraktów?

Wojciech Stępniewski: - 1. Coż, gdyby się nie udało, czulibyśmy się z pewnością zawiedzeni. Przed sezonem otwarcie mówilismy, iż interesuje nas tylko złoto - i udało się. Czy byłyby ograniczenia budżetowe w sytuacji braku złota? Tego nie wiem. I nie mam zamiaru sobie zaprzątać tym teraz głowy.

W tym sezonie - porównaniu do poprzednich - wzrosła liczba reklam na stadionie, mniejszych sponsorów. Czy na żużlu już da się zarobić, czy prowadzenie klubu sportowego w Polsce ciągle jest skazane na dokładanie do interesu?

- Co do sponsorów - wielkie podziękowania za ich wkład finansowy w budowę toruńskiego żużla. Ten medal należy również do nich. Co do frekwencji, to muszę pana rozczarować. Ona nie wzrosła, a raczej spadła - nie można oceniać frekwencji tylko jednym meczem finałowym.

Toruń nie chce żużla?

- Spadek frekwencji spowodowany jest transmisjami w TVP Info - czyli otwartym kanale telewizji publicznej. Nie mam tutaj oczywiście do nikogo o to pretensji. Wspólnicy

świadomie dokonali tego wyboru, działając nieco inwestycyjnie: jesteśmy pewni, iż to co dziś robi TVP, będzie miało pozytywne skutki w długofalowej startegii polskiego żużla.

Ale na efekty trzeba długo czekać. Piłkarski Lech Poznań po kilku latach planu marketingowego ma dziś zyski z wielkiego zainteresowania kibiców.

- Na żuzlu się jak na razie nie zarobi: piłka nożna to inny produkt, bardziej wypromowany, bazujący również na reprezentacji Polski. Zapewne słyszał pan ile za prawa do transmisji polskiej ekstraklasy zapłaciła telewizja Canal+...

Spora część sponsorów klubu to firmy związane z Romanem Karkosikiem.

- Tak, jest kilka firm, które są związane z panem Karkosikiem, ale to chyba nic złego skoro dostrzegają one atrakcyjność w rekalmowaniu się poprzez sport, a w tym wypadku przez speedway.

Sytuacja na giełdzie, straty finansowe Karkosika, mają jakiekolwiek przełożenie na finanse Unibaksu, spółki akcyjnej należącej i utrzymywanej w dużej mierze właśnie przez niego?

- Budzet klubu nie jest bezpośrednio p owiązany z Giełdą Papierów Wartościowych i nie ma z nią nic wspólnego.

Jeśli zasady w Ekstralidze się nie zmienią, w składzie Unibaksu w nowym sezonie będzie znów nadmiar seniorów. W tym udało się uniknąć większych konfliktów w walce o miejsce w składzie, ale w dłuższej perspektywie to nieuniknione. Jak to rozwiązać?

- Po sezonie 2007, kiedy kontuzja Roberta Kościechy odebrała nam szanse na złoto, wspólnie z Jackiem Gajewskim (menedżer Unibaksu - red.) postanowiliśmy, iż drużyna musi mieć jednego solidnego zawodnika zastępującego. To miało miejsce m.in.. w tym sezonie w Rzeszowie, kiedy Karol Zabik zastępował Adriana Miedzińskiego, kontuzjowanego z powodu złamania obojczyka.

Tylko, że większość sezonu Ząbik, kiedyś nadzieja toruńskiego żużla, nie startował, bo był rezerwowym. Dla niego ten sezon to krok wstecz. I drugiego podobnego nie zaakceptuje. Nie lepiej, by został wypożyczony do innego zespołu?

- Co do przyszłości Karola nie będę zabierał głosu publicznie, dopóki się z nim nie spotkam i spokojnie porozmawiam, o tym co było i o tym co będzie.

Chris Holder w tym sezonie jeździł na doskonałym poziomie - czy może otrzymać propozycję długoletniego kontraktu? Chociażby dłuższego niż np. dwa lata?

- Nikt z zawodników nie podpisze tak długiego kontraktu.

Lee Richardson tak zrobił w Częstochowie.

- Moim zdaniem to zbyt duże ryzyko dla zawodnika i zbyt duże dla klubu. Holder to już wysmienity żużlowiec, który bez kompleksów ściga się z najbardziej utalentowanymi zawodnikami na świecie - oczywiście będziemy robić wszsystko aby go zatrzymać w Toruniu.

Jakie warunki w sprawie nowej umowy postawił Hans Andersen? Nieoficjalnie mówi się, że oczekuje zapłaty "z góry" za występy w meczach.

- Nie ma żadnej zapłaty z góry dla Hansa Andersena. Takiego tematu nie było i nie będzie. Pieniądze trzeba szanować: własne i czyjeś.

Zgodzi się pan kiedykolwiek na taką formę wynagradzania?

- Unibax nigdy nie zapłaci: a - gwarancji za mecz, b - z góry za niewykonaną pracę. Po pierwsze dlatego, że to nie fair do innych zawodników, bo drużyna to nie jeden ale siedmiu. Po drugie dlatego, że ryzyko takiej umowy dla klubu jest ogromne: złamanie nogi spodowałoby brak zawodnika, który dostał już za to pieniądze.

Ale są kluby i zawodnicy w Ekstralidze, które tak funkcjonują.

- To jest chore. Jeśli ktoś tak robi z innych klubów, niszczy rynek żużlowców, kompromituje się przed samymi zawodnikami. Jak już mówiłem: nigdy nie zapłacimy tzw. ryczałtu - wszystko musi być w punktach. Zawsze powtarzam zawodnikom, że pieniądze są na torze. Wystarczy się po nie schylić.

Patrząc na Unibax przez pryzmat przyszłego sezonu, widać brak wartościowego juniora. Takiego jak Holder. Kto może go zastąpić?

- Z pewnością młodzieżowiec to bardzo ważna postać w takiej tabeli biegowej, jaką mamy obecnie. Proszę spojrzeć - jakie drużyny zdobyły medale w tym sezonie? Takie, które miały mocnych juniorów. Unibax - Holder, Unia Leszno - Jurica Pavlic i Przemysław Pawlicki, ZKŻ Zielona Góra - Grzegorz Zengota. Na temat jakichkolwiek nowych juniorów w Toruniu, na razie nie chciałbym rozmawiać.

Pracą z młodzieżą dziś zajmuje się w klubie Jan Ząbik, ale mówi się o tym, że mógłby w innym mieście wrócić do roli pierwszego trenera.

- O plotkach i spekulacjach nie rozmawiam.

Dlaczego w Toruniu nagle trudno wychować wartościowego juniora?

- Talenty są - ale na to trzeba cierpliwości i szczęścia. . Pamiętajmy, iż poprzedni klub toruński (Apator - red.) zupełnie zahamował szkolenie młodzieży. Nie inwestował w nich, brakowało ciągłości. Kiedy wspólnie z Jackiem Gajewskim trafilismy do klubu, ówcześni juniorzy - zawodnicy po licencji - powiedzieli nam, że przez cały sezon mieli

kilkanacie treningów i zawodów...To była kpina. Jak oni mieli jeździć i się szkolić? Teraz mają tych imprez ok. 70, razem z treningami. Poczekajmy jeszcze chwilę na efekty.

Władze CenterNet Mobile Speedway Ekstraligi rozważają powrót do tzw. KSM - granicy, która wyrównywałaby szanse wszystkich drużyn. Czy to ma sens? Siedem lat temu właśnie z tego względu rozpadł się mistrzowski zespół Apatora.

- Ten pomysł ma swoje plusy i minusy. Moglibysmy tego nie robić, kiedy płatności dla zwodników nie wzrastałyby w tak szybkim tempie. A z drugiej strony należy to wszystko dokładnie przemyśleć, aby - tak jak pan mówi - - nie pozbywac się swoich zawodników w momencie, kiedy są lepsi. KSM z jednej

strony może być karą za dobra jazdę. Pożyjemy zobaczymy.