Zaborski: - Koniec sezonu, start kadrowych dylematów

Sukces ma wielu ojców. Zaś porażka zawsze jest sierotą.
Jeszcze długo wiele osób będzie się "podpinało" pod czwarty tytuł mistrza Polski wywalczony przez Unibax. Oby byli to również sponsorzy - duzi i mali. Wtedy prezez Wojciech Stępniewski i jego załoga zatwierdzi kolejny ligowy budżet na kolejny ligowy sezon z myślą o obronie korony.

A nie będzie to łatwe, bo z roku na rok czarny sport jest coraz droższy. Wywalczony złoty medal na pewno ułatwi pracę w toruńskim klubie. Ale świętować trzeba krótko. Gdy minie euforia, trzeba usiąść za stołem i zacząć układanie żużlowych klocków. Kogo - i za ile - należy zatrzymać? Kogo dokupić? Czy w zespole ma zostać rewelacyjny Holder, czy Andersen? A może obaj - wspólnie z Ryanem Sullivanem? Skąd wziąć dobrego juniora, skoro przy obowiązującym regulaminie punktujący młodzieżowiec jest wyjątkowo cenny? Czy w końcu wszyscy rodzimi jeźdźcy - Jaguś, Miedziński, Kościecha, Ząbik - znajdą miejsce w zespole w sezonie 2009? Od bogactwa głowa też może rozboleć.

Na szczęście nie obowiązują przepisy o tzw. limicie KSM, choć podobno są plany, by wprowadzić tę zasadę w następnych sezonach. W takim przypadku, jedna trzecia zespołu Unibaksu poszłaby na emigrację. Tak, jak było to po mistrzowskim sezonie Apatora z 2001 roku.