Sport.pl

Trener Unii wierzy w wynik 40:50. Realne?

41:49 - nawet jeśli taki będzie wynik niedzielnego meczu Unibaksu i Unii Leszno, torunianie będą świętowali mistrzostwo Polski. Na trybunach będzie rekordowo - ostatni mecz w historii stadionu obejrzy nadkomplet widzów.
Przed rozpoczęciem finałowej rywalizacji eksperci uważali, że to Unia ma większe szanse na zdobycie tytułu mistrzowskiego. - Zespół z Leszna jest bardziej wyrównany, z solidnymi liderami - uważał trener Polonii Bydgoszcz Zenon Plech.

Jednak już w pierwszym meczu torunianie pokazali, że są jesienią w świetnej formie i pokonali Unię na wyjeździe aż 49:41. - Zaskoczyli nas. Musimy ochłonąć. Sytuacja jest trudna - komentował Jarosław Hampel.

Unia, by obronić mistrzostwo, musiałaby wygrać 50:40. - Wierzę w taki wynik. Gdyby było inaczej, zrezygnowałbym z funkcji trenera - powiedział szkoleniowiec Unii Czesław Czernicki.

Torunianie przed rewanżowym pojedynkiem są w komfortowej sytuacji. - Na swoim torze powinno być lepiej, niż w Lesznie. Mi od dawna obiekt Unii nie odpowiada. Co chwilę zmieniałem motocykl, ale bez efektu. W rewanżu będziemy jeździć spokojnie. Złoto jest na wyciągnięcie ręki - mówi Adrian Miedziński. W porównaniu z pierwszym spotkaniem obu drużyn w składzie Unibaksu Karola Ząbika prawdopodobnie zastąpi Robert Kościecha. Ten pierwszy w Lesznie nie zdobył nawet punktu. W tygodniu świetnie zaprezentował się w meczu Elite League, ale to raczej nie wystarczy do otrzymania kolejnej szansy od Gajewskiego. - Jestem gotowy do jazdy. Z trybun człowiek się bardziej denerwuje. Nic nie może pomóc. Stres jest ogromny. Decyzję o tym czy pojadę podejmie menedżer - stwierdził Kościecha. W środę, na treningu upadł na tor. - Spokojnie, nie ma obaw. Widzę, że już krążą legendy o tym treningu. Robert upadł, bo nie chciał wjechać na kolegę. To był typowy uślizg. Z jego zdrowiem wszystko jest w porządku - stwierdził Gajewski.

Lesznianie nadal wierzą w to, że wygrają różnicą 10 punktów, mimo, że w ostatnich dwóch latach w pojedynkach Leszna i Torunia żadnej z drużyn nie udało się zdobyć ich więcej niż 49. - Zobaczycie, jeszcze napsujemy wam krwi - zapowiada prezes Unii, Józef Dworakowski. - Skoro Unibax u nas przegrywał już sześcioma punktami, a wygrał ośmioma, wszystko może się jeszcze w finale zdarzyć - zapowiada Damian Baliński, który ma już sposób na udany występ w Toruniu. - Pomysł jest jeden. Trzeba wygrać start, a później "pilnować" krawężnika - tłumaczy.

Lesznianie dziś mają w planach ostatni trening przed meczem z Unibaksem. Nie będzie na nim jedynie Leigh Adamsa oraz Krzysztofa Kasprzaka - obaj w tym czasie będą sprawdzać motocykle w Bydgoszczy, na stadionie Polonii, gdzie odbędzie się ostatni w tym sezonie turniej Grand Prix.

Sporo atrakcji w finale czeka na kibiców. Na rowerach ścigać się mają m.in. sławy toruńskiego żużla sprzed lat - Wojciech Żabiałowicz, Eugeniusz Miastkowski. Dla fanów przygotowano konkursy i aż 4 tys. flag w barwach klubu.







Kto zdobędzie złoto w Speedway Ekstralidze?