Sport.pl

Unibax już prawie złoty! Wygrał w Lesznie!

Jaguś, Sullivan, Andersen, Holder - oto kwartet na medal! Dzięki nim Unibax wygrał pierwszy finał Speedway Ekstraligi w Lesznie aż 49:41 i jest o mały krok od zdobycia drużynowego mistrzostwa Polski.
Co 8-punktowa przewaga oznacza w kontekście rewanżowego spotkania w finale? Przy tak wyrównanych zespołach jak Unia i Unibax to ogromny atut. W ciągu dwóch ostatnich lat w żadnym ze spotkań między tymi ekipami, żadnej z nich nie udało się zdobyć więcej niż 49 punktów. Unia, żeby w tym sezonie pokonać w lidze Unibax musiałaby skończyć tę tradycję i zgromadzić ich co najmniej 50. To mało możliwe. W niedzielny wieczór, po meczu w Lesznie, torunianie byli uradowani jak jeszcze nigdy w tym sezonie. A lesznianie sprawiali wrażenie pogodzonych z losem - Unibax jest po prostu za mocny.

I to nawet wtedy, gdy startuje w... 4-osobowym składzie. Aż 48 z 49 zdobytych wczoraj punktów to dorobek tercetu tworzonego przez Wiesława Jagusia, Hansa Andersena, Ryana Sullivana i Chrisa Holdera. Źle jeździł Adrian Miedziński, fatalnie Karol Ząbik, który miał ogromne problemy sprzętowe. Ale nawet mimo tych kłopotów Unibax wygrał, bo miał czterech żużlowców najczęściej poza zasięgiem gospodarzy. Zawodnicy Unii indywidualnie zdołali wygrać w zaledwie czterech wyścigach!

Początek spotkania nie zapowiadał jednak ogromnego sukcesu gości. Tysiąc kibiców Unibaksu miało powody do rozczarowania - po 8. wyścigu Unia prowadziła już 27:21. Zaskakująco dobrze jeździł niedoceniany w analizach przedmeczowych Troy Batchelor, punkty konsekwetnie zbierali Jarosław Hampel i Leigh Adams. Kiedy gospodarze mieli już wystarczająco wysoką przewagę, menedżer Unibaksu Jacek Gajewski w 9. biegu wprowadził w ramach rezerwy taktycznej Jagusia. To był moment przełomowy w meczu. Jaguś idealnie wystartował, a partner z pary, Sullivan, z szybkością godną francuskiego pociągu TGV z czwartej pozycji przedostał się na drugą. Kolejny, 10. wyścig i kolejne 5:1 dla torunian - tym razem imponujący walecznością Holder wraz z Jagusiem pokonali Adamsa Batchelora. Wystarczyły zaledwie dwa biegi, a Unibax z sytuacji bardzo trudnej wyszedł na prowadzenie!

Lesznianie nie mieli zbyt wielu atutów w drugiej połowie meczu. W fatalnej formie był Krzysztof Kasprzak, zawodził Adams - a przecież obaj byli wypoczęci, bo sobotni turniej Grand Prix w Gelsenkirchen został ze względu na zły stan toru przełożony na sobotę i przeniesiony do Bydgoszczy. Biegi nominowane rozpoczynały się przy prowadzeniu torunian 41:37. Już taka przewaga wydawała się spora - przed meczem mówiono, że torunianie mogą być zadowoleni z niewielkiej porażki. Na zwycięstwo liczyło niewielu.

Ale goście szli za ciosem. W biegu 14. nadal niesamowitą prędkość utrzymywał rewelacyjny w drugiej połowie spotkania Sullivan. Podobnie w ostatnim starcie - Jaguś i Andersen łatwo pokonali Hampela, a Adams mógł tylko oglądać plecy rywali.

-----------

Unia -Unibax 41:49
Unia: K. Kasprzak 4 (1, 0, 1, 2), Baliński 7 (2, 2, 0, 1, 2), Adams 8 (2, 3, 1, 2, 0), Batchelor 5 (3, 1, 0, 1, 0), Hampel 10 (1, 3, 2, 2, 2), R. Kasprzak 2 (2, 0), Pavlic 5 (1, 1, 3, 0)

Unibax: Andersen 10 (3, 2, 1, 3, 1), Ząbik 0 (0, 0, d, 0), Sullivan 11 (1, 2, 2, 3, 3), Miedziński 1 (0, w, 0, 1), Jaguś 16 (2, 3, 3, 2, 3, 3), Celmer 0 (d), Holder 11 (3, 3, 1, 3, 1)



Bohater meczu

Wiesław Jaguś

Szokująca forma kapitana torunian. Jaguś był wczoraj niepokonany. W dwóch biegach bez "trójek" przyjeżdżał na metę za plecami Chrisa Holdera i notował bonusy.

Czy torunianie mają już złoto w kieszeni?