Jaguś: - GP? Bardzo chętnie. Ale na dziko

Nie mam nikomu nic do udowodnienia, nie muszę nerwowo liczyć punktów - mówi przed startem w GP w Bydgoszczy lider toruńskiego Unibaksu.
Paweł Rzekanowski: Mówiłeś już, że Grand Prix odsuwasz na drugi plan. Jesteś zaskoczony, że mimo takich deklaracji otrzymałeś dziką kartę na turniej w Bydgoszczy?

Wiesław Jaguś: Nie, dlaczego? Mówiłem o Grand Prix w kontekście tego, że już nie wystartuję w eliminacjach do cyklu. A nie było ani słowa o występach z dziką kartą. Z tego, że otrzymałem zaproszenie, jestem bardzo zadowolony. Miło, że ktoś mnie ciągle uważa za godnego występu w GP.

A co, jeśli w sobotni wieczór Wiesław Jaguś stanie na podium GP w Bydgoszczy? Zmieni zdanie?

- Na pewno chciałbym jak najlepiej zaprezentować się w Bydgoszczy. A co do startów w eliminacjach do GP - zdania nie zmieniam, na pewno nie wezmę w nich udziału. Chyba, że może ktoś mi da dziką kartę na cały rok (śmiech). Wtedy na pewno nie zrezygnuję.

To w Bydgoszczy ci odpowiada?

- Mogę powiedzieć, że zawsze mile go wspominam - dobrze się na nim walczy, nie mam żadnych negatywnych uwag. Na pewno nie będzie łatwo, ale jadę na luzie - postaram się po prostu dobrze wypaść.

Właśnie - dzięki tej swobodzie, braku presji, jesteś w innej sytuacji niż większość zawodników. To pomaga przy takich zawodach?

- Tak, im mniejszy stres, tym lepiej każdy się czuje. Nie mam nikomu nic do udowodnienia, nie muszę nerwowo liczyć punktów. Wystarczy, że wyjadę na tor, stanę pod taśmą i pojadę jak najszybciej potrafię. Właśnie o to chodzi - o luz na żużlu.

Nie drażni cię to, że w cyklu Grand Prix ciągle dominują te same osoby - Nicki Pedersen, Jason Crump,Greg Hancock?

- Nic przecież nie da się z tym nic zrobić.

Ale to nużące: zawsze na pierwszych miejsach są te same nazwiska. Brak jest niespodzianek - takich, jak wcześniejsze twoje występy, albo świetny start Grigorija Laguty w Daugavpils przed rokiem.

- Oj tak, wtedy był świetny. Doszedł do półfinału, to było zaskoczenie.

Brak świeżości w cyklu Grand Prix?

- Cóż, faktycznie od lat mamy tych samych ludzi. Nic się nie zmienia, bo do ścisłej czołówki bardzo ciężko się przebić. Jest żelazna ósemka, nie ma ich następców.

Z czego to wynika?

- Są eliminacje, różne turnieje i zawodnikowi młodemu bardzo ciężko jest się dostać do czołówki. Żeby być w GP musi się strasznie napracować. Chciałby jeździć, ma warunki, ale gdzieś wcześnie odpadnie i musi pożegnać się z marzeniami.

A nie jest to kwestia pieniędzy? Nie jest tak, że Nicki Pedersen czy Jason Crump są w czołówce, bo zarabiają tak wiele, że stać ich na lepszy sprzęt niż konkurentów?

- Oj, to już zupełnie odrębna sprawa. Nie chcę się na ten temat wypowiadać. Starsi zawodnicy na pewno są w lepszej sytuacji. Młodzi myślą o kształceniu się, inwestowaniu w rozwój, więc może im brakować pieniędzy na pracę nad motocyklami. Chociaż starsi wolą z drugiej strony zarabiać i odkładać pieniądze, a nie inwestować w Grand Prix.

Który będzie Jaguś w Bydgoszczy?