Start w Grand Prix zamiast urodzinowej biesiady

Jutro Wiesław Jaguś w Bydgoszczy stanie przed szansą na zwycięstwo w turniej Grand Prix. A przy okazji skończy 33 lata.
Torunianin drugi raz wystartuje w Grand Prix z tzw. dziką kartą. I jest zaliczany do grona zawodników, którzy w sobotni wieczór w Bydgoszczy mogą sprawić niespodziankę. Jaguś wygrywa ze światową czołówką z cyklu GP w polskiej Speedway Ekstralidze, a latem świetnie prezentował się podczas Drużynowych Mistrzostw Świata w Vojens. Na dodatek żużlowiec Unibaksu doskonale zna tor Polonii - stoczył na nim wiele ligowych pojedynków. Dwa lata temu start w GP w Bydgoszczy skończył się dla niego występem w finale i czwartym miejsce. Gorzej było przed rokiem. Wtedy - już jako pełnoprawny uczestnik cyklu - Jaguś był 13.

Po ośmiu turniejach w klasyfikacji generalnej liderem jest Nicki Pedersen. Duńczyk ma 16 punktów przewagi nad drugim Jasonem Crumpem i jeżeli wygra w Bydgoszczy będzie blisko obrony tytułu mistrza świata. Trzeci jest Amerykanin Greg Hancock.

Najlepszy z Polaków, Tomasz Gollob, zajmuje czwarte miejsce. Ale turniej w Bydgoszczy to dla niego szansa na poprawę lokaty. Na bydgoskim obiekcie wygrywał już aż sześciokrotnie. W latach 2002-07 tylko raz nie zwyciężył w swoim rodzinnym mieście - w 2006 r. skuteczniejszy był N. Pedersen.

Kto jeszcze może stanąć na podium? W świetnej formie jest Hancock, a z Pedersenem nadal walczy Crump. Niespodziankę może sprawić Andreas Jonsson, który na co dzień reprezentuje bydgoską Polonię i tor - podobnie jak Gollob - zna doskonale. Do faworytów nie jest natomiast zaliczany kolejny - poza Jagusiem - filar Unibaksu, Hans Andersen. Rok temu zajął w Bydgoszczy dopiero 16 pozycję. Dwa tygodnie temu w Daugavpils Duńczyk był dopiero 12. W ostatnim czasie Andersen przeplata udane występy z nieco gorszymi. W meczu półfinałowym z ZKŻ/Kronopol Zielona Góra zdobył 7 punktów, natomiast w we wtorkowym meczu Elitserien już 11.



Początek zawodów w Bydgoszczy w sobotę o godz. 19. Transmisja w telewizji Canal +.