Sport.pl

Unibax przed kolejnym wyzwaniem. Tor będzie atutem?

Dwa ostatnie mecze na swoim torze toruńscy żużlowcy przegrali. Trzecia porażka jest mało prawdopodobna. W niedzielę Unibax powinien z łatwością pokonać Atlas Wrocław.
To teoria - w praktyce torunianie są bardzo nieobliczalni. Jeszcze niedawno wydawało się, że Unibax może skończyć sezon zasadniczy bez porażki - wygrał przecież na torach najgroźniejszych rywali w walce o mistrzostwo, w Lesznie i Częstochowie. Ale zarówno Unia, jak i Złomrex/Włókniarz zrewanżowały się torunianom w naszym mieście. I dziś to zespół z Częstochowy jest uznawany za głównego kandydata do zwycięstwa w Speedway Ekstralidze.

Największym wyzwaniem dla torunian przed niedzielnym meczem będzie tor. W ostatnich tygodniach był atutem nie gospodarzy, a zespołów przyjeżdżających na obiekt przy ul. Broniewskiego. Najpierw w spotkaniu z Unią Leszno zrobiono go dokładnie tak, jak chcieli zawodnicy Unibaksu - niespodziewanie na specyficznej nawierzchni lepiej czuli się jednak lesznianie. Przed następnym pojedynkiem, ze Złomreksem/Włókniarzem, zawodnicy jeszcze bardziej naciskali na to, by stan nawierzchni jak najbardziej odpowiadał ich preferencjom. Skończyło się na aż 25-punktowej porażce, najwyższej na swoim torze od 20 lat.

Nieoficjalnie wiadomo, że teraz żużlowcy nie będą mogli naciskać na toromistrza w takim stopniu jak dotychczas - wcześniej dochodziło do sytuacji kuriozalnych. Część zawodników chciała nawierzchni bardzo przyczepnej, inni zupełnie innej. Niektórzy preferują jazdę przy bandzie, kolejni - bliżej krawężnika. W efekcie Unibax w ostatnim meczu na swoim torze był wyjątkowo chaotyczny. Zawodnicy sprawiali wrażenie, jakby walczyli nie z rywalami, ale z torem oraz kolegami z zespołu. Koszmarnie w meczu ze Złomreksem/Włókniarzem prezentował się lider Unibaksu Wiesław Jaguś, który zdobył wtedy zaledwie jeden punkt - i to dzięki temu, że wyprzedził innego torunianina, Adriana Miedzińskiego.

Teraz Unibax liczy na znacznie lepszy mecz - każdy inny wynik, niż wyraźne zwycięstwo torunian nad Atlasem będzie sporą niespodzianką. Przede wszystkim ze względu na to, że wrocławianie są już usatysfakjonowani wynikiem w tym sezonie. Mogą być pewni miejsca w czołowej "szóstce" Speedway Ekstraligi, a to był dla Atlasa plan minimum.

Wśród torunian tradycyjnie nie brakuje zagadek kadrowych. Według informacji "Gazety" są spore szanse na to, że w składzie Unibaksu znajdzie się Karol Ząbik, który w tym sezonie jest w cieniu podstawowych żużlowców drużyny. Miałby zmienić w meczowym ustawieniu Roberta Kościechę - ten w ostatnich spotkaniach spisuje się gorzej niż na początku rozgrywek.

Ciekawostką jest również forma Ryana Sullivana. Australijczyk jest niczym wańka-wstańka. Przed kilkoma tygodniami był w doskonałej formie. Ale później przyszedł drugi w tym sezonie kryzys, a kibice zaczęli nawet zastanawiać się, czy powinien w takiej dyspozycji zajmować jedno z miejsc w składzie. Ale Sullivan ostatnio spędził kilka dni pracując z motocyklami - poprawił ich osiągi i od razu przełożyło się to na jego rezultaty w ligach zagranicznych. Świetnie spisał się przede wszystkim w ostatnim pojedynku w lidze szwedzkiej - miał w niej aż 14 punktów.



Kolejny sponsor ligi

Żużel staje się coraz bardziej atrakcyjny dla reklamodawców. Według niepotwierdzonych oficjalnie przez Speedway Ekstraligę informacji, jeszcze przed najważniejszą częścią rozgrywek ma ona zyskać kolejnego sponsora strategicznego. Wiadomo tylko, że jest to firma telekomunikacyjna, której bardzo zależy na tym, by rywalizacja w tegorocznym żużlowym play-off odbywała się już pod jej szyldem.