Sport.pl

Szef Unibaksu: Kibice, tylko spokojnie!

Na razie prowadzimy, ale na ostateczne rozstrzygnięcia trzeba jeszcze poczekać. To, że ktoś wygra sezon zasadniczy ma później niewielki handicap - mówi po kolejnym zwycięstwie żużlowców Unibaksu prezes toruńskiego klubu.
Rozmowa z Wojciechem Stępniewskim*

Po zwycięstwie w Lesznie z Unią - głównym rywalem w walce o mistrzostwo ligi - żużlowcy Unibaksu są nadal niepokonani. Żaden inny zespół nie ma kompletu zwycięstw w Speedway Ekstralidze. Jednak według Stępniewskiego do mistrzostwa Polski jeszcze daleka droga.

Filip Łazowy: Spodziewał się pan zwycięstwa w Lesznie?

Wojciech Stępniewski: Pojechaliśmy tam z wiarą, że wrócimy z sukcesem. Choć przegrywaliśmy, zdołaliśmy odrobić straty i ostatecznie zwyciężyć. Udało nam się. Nie ukrywam, że bardzo cieszyliśmy się z tej wygranej. Jest niezwykle ważna.

W sezonie zasadniczym chyba już nikt nie odbierze Unibaksowi pierwszego miejsca.

- To sport i wszystko jest możliwe. Do końca zostało jeszcze osiem meczów. Kto mógł się spodziewać, że skazywana na spadek Unia Tarnów wysoko pokona Atlas Wrocław? Na razie prowadzimy, ale na ostateczne rozstrzygnięcia trzeba będzie jeszcze poczekać.

W drużynie zadebiutował Robert Księżak.

- Prezentuje się lepiej od naszych pozostałych juniorów - nie licząc Chrisa Holdera - więc dlaczego mielibyśmy mu nie dać szansy? Myślę, że warto w niego zainwestować i dać mu szansę. Ma naszą licencję, zatem może stratować jako Polak.

Wszyscy żałują, że z taką dyspozycją Wiesław Jaguś nie ściga się w Grand Prix.

- A ja powiem tak: naszemu kapitanowi wyszło to na dobre. Jaguś ma wszystko dobrze poukładane - zawody w Polsce, Szwecji oraz treningi. Dla Unibaksu jest to lepsze rozwiązanie, że nie startuje w Grand Prix. Myślę, że mamy z zawodnika większy pożytek.

Jeśli Ryan Sullivan zdobywa w Lesznie jeden punkt, a drużyna wygrywa, to znaczy że świetnie się uzupełnia i jest niesamowicie silna.

- Żużlowcy to też ludzie. Czasem mają słabszy, a czasem lepszy dzień. Tor był taki, że dalej niż cztery metry od krawężnika nie dało się jechać. Jarosław Hampel próbował wyprzedzić Adriana Miedzińskiego, ale upadł. Leigh Adams, który przed kilkoma dniami wygrał Grand Prix zdobywa tylko 10 punktów. Dlaczego nie 15?

Czy regulamin Speedway Ekstraligi jest sprawiedliwy? Unibax prawdopodobnie wygra sezon zasadniczy, ale o wszystkim i tak zadecyduje play-off.

- Kiedy startuje się w 18 meczach, a później o tytule mają decydować dwa mecze, to jest to najbardziej atrakcyjne rozwiązanie dla kibiców. To, że ktoś wygra sezon zasadniczy ma później niewielki handicap. Mogę powiedzieć, że my powoli realizujemy swój cel. Chcemy zdobyć tytuł mistrzowski.

Jakie szanse ma Karol Ząbik, aby znów wystartować w barwach Unibaksu?

- Chcemy, by przede wszystkim się odbudował. Reguły obowiązujące w naszym klubie są proste. Kto jest najsłabszy, ten nie jedzie. Na razie tym zawodnikiem jest Ząbik.

*Wojciech Stępniewski jest prezesem klubu sportowego Unibax