Atlas sugeruje niejasności w angażu Andersena

Działacze i trener Atlasa Wrocław sugerują, że Unibax, który właśnie zatrudnił duet żużlowców tej drużyny, rozpoczął z nimi negocjacje jeszcze przed półfinałowym pojedynkiem obu zespołów. - Bzdura. Aż trudno to komentować - odpowiada menadżer toruńskiego zespołu Jacek Gajewski.
Duńczyk Hans Andersen i autralijski junior Chris Holder w tym roku byli filarami Atlasa Wrocław. Kilka dni temu Unibax oficjalnie ogłosił, że w nowym sezonie będą już żużlowcami klubu z Torunia. A we Wrocławiu zawrzało.

W półfinale play-off właśnie torunianie w dwumeczu pokonali Atlas. Oba spotkania były zacięte, a wrocławianom do zwycięstw brakowało punktów głównie Andersena. W pierwszym pojedynku Unibax wygrał we Wrocławiu 45:44. Holder zaliczył 6 punktów (2, 0, 2, 0, 2), ale Andersen był bardzo nieskuteczny (4 pkt.: 1, 1, 1, 1). W rewanżu na torze w Toruniu znów triumfował Unibax (47:43). Przeciwko Unibaksowi nieźle zaprezentował się Holder (9 pkt.: 2, 1, 1, 2, 3, 0), ale znów zawiódł Andersen (7 pkt.: 1, 1, 1, 1, 1, 2). W obu spotkaniach Duńczyk miał średnią biegopunktową znacznie odbiegającą od swojej przeciętnej w ekstralidze (2,19).

Teraz już oficjalnie został ogłoszony zawodnikiem Unibaksu - podobnie jak Holder. Klub ustalił z nimi wszystkie warunki kontraktów. Umowy obu żużlowców są roczne, ale w przypadku Australijczyka Unibax - w razie zadowolenia - będzie mógł ją przedłużyć na kolejny sezon.

We Wrocławiu zaczęto pytać: kiedy Unibax zaczął negocjacje z Andersenem? Prezes klubu Wojciech Stępniewski: - Dopiero po meczach półfinałowych. Nie ma żadnych podtekstów.

Działacze Atlasa sugerują jednak niejasne kulisy przejścia Andersena i Holdera do Torunia na łamach dolnośląskiego "Słowa Sportowego". - Teraz dowiadujemy się, że torunianie kusili naszych zawodników już od połowy sezonu. Ciekawe, ile im zaproponowali, że z nami Hans i Chris nawet nie chcieli rozmawiać. A mnie zarzucali (torunianie - przyp. red.), że postępuję nie fair! (chodzi o manewr trenera w półfinale, gdy wprowadził tzw. zastępstwo zawodnika za oficjalnie chorego Tomasza Jędrzejaka - przyp. red.) - stwierdził trener Marek Cieślak.

Prezes klubu z Włocławia Krystyna Kloc dodaje w "Słowie Sportowym": - Sytuacja jest niezwykle trudna, bowiem "zamach" na żużlowców WTS rozpoczął się jeszcze w trakcie minionego właśnie sezonu. Jest to oburzające i karygodne! Wszystko wskazuje na to, że Andersen związał się z Toruniem już jakiś czas temu. Pod koniec tego sezonu zaczął zachowywać się jakoś dziwnie. Nawet nie chciał uczestniczyć w spotkaniach z zawodnikami - dodaje.

Zdumiony sugestiami jest dyrektor toruńskiego klubu Marek Kornacki. - Przecież pierwsze spotkanie z Andersenem miało miejsce na turnieju Grand Prix w Gelsenkirchen. Czyli dużo po naszym meczu z Atlasem - komentuje. Menadżer Unibaksu Jacek Gajewski: - Sugestie Atlasa to nonsens i bzdura. Nie ukrywam, że z Andersenem znam się na stopie koleżeńskiej, ale przecież to, że rozmawiamy w parkingu przed czy po meczu, nie oznacza, że negocjujemy kontrakt. Tym bardziej, że jeśli ktoś zna Hansa, wie, że ma żelazną zasadę, by nie dyskutować o swoich umowach w trakcie sezonu.

Kto ma rację w sporze?