Sport.pl

Kościecha: Kolega w grudniu ma wybić mi zęby

Żartowniś Robert Kościecha: na wtorkowej konferencji tryskał humorem. Nic dziwnego - podpisał dwuletni kontrakt z Unibaksem podobnie jak pozostali podstawowi żużlowcy toruńskiego klubu.
Żużel

Prezes klubu Wojciech Stępniewski ogłosił skład zespołu we wtorkowy poranek. Już rok temu trzyletni kontrakt podpisał Wiesław Jaguś. Później umowę również na 2009 r. zatwierdził najlepszy z torunian w ostatnim sezonie Ryan Sullivan. A wczoraj Unibax odkrył kolejne karty: w dwóch najbliższych latach jego żużlowcami będą Karol Ząbik, Adrian Miedziński i Robert Kościecha. W przyszłym roku miejsca w składzie są jeszcze dla australijskiego juniora Chrisa Holdera oraz Duńczyka Hansa Andersena. Ten drugi będzie miał jako jedyny zwykłą, roczną umowę. Holder na razie też podpisał podobną, ale jest w niej zapis o możliwym przedłużeniu na kolejny sezon. Zespół uzupełnią toruńscy juniorzy. - Doszliśmy do wniosku, że czas na kwiat naszej młodzieży - podsumował Stępniewski wymieniając nazwiska Oskara Pieniążka, Damiana Celmera i Adama Wiśniewskiego. - A są jeszcze szykujący się do egzaminu bracia Pulczyńscy okrzyknięci już talentami. Zobaczymy. Na razie czas, by dać im jeździć - powiedział szef toruńskiego klubu.

Stępniewski rozwiał spekulacje dotyczące angażu Andersena. Duńczyk był reprezentantem Atlasa Wrocław w poprzednim sezonie i w półfinałowej konfrontacji play-off przeciwko Unibaksowi daleko mu było do swojej tradycyjnej formy. W tych meczach zdobył tylko 4 i 7 punktów. - Nasze rozmowy zaczęły się po półfinale, więc nie ma o czym mówić. Hans sam przyznaje, że powodem, dla którego zdecydował się na kontrakt u nas jest przede wszystkim wiarygodność finansowa. A wbrew pozorom i różnym informacjom nie jest tak drogi, jak słychać to o innych Duńczykach - stwierdził Stępniewski nawiązując przy okazji do astronomicznych żądań finansowych najlepszego żużlowca świata Nicki Pedersena, który również pochodzi ze skandynawskiego kraju. Żeby go zatrudnić, trzeba mieć ok. 1,7 mln zł.

O pieniądzach mówił także Karol Ząbik. - Nie ukrywam, że jestem zadowolony i z warunków i z 2-letniego kontraktu. Ważna jest płynność finansowa. Można spokojnie przygotowywać się do sezonu. Nawet nie myślę o takim budżecie, jakiego oczekuje Pedersen. Ja stoję na ziemi - skomentował.

Zwolennikiem zatrzymania niemal wszystkich dotychczasowych zawodników był trener drużyny Jan Ząbik. - Oni się sprawdzili. Najmniej oczywiście Robert Kościecha, ale tylko ze względu na kontuzje. Tylko, że już "kwitnie", ciągnie go, by wsiąść na motocykl - żartował. Równie wiele powodów do śmiechu na wczorajszej konferencji prasowej miał sam Kościecha. - Mam kolegę, który mówi, że po każdej kontuzji jeżdżę coraz lepiej. Więc stwierdził, że w grudniu wybije mi zęby - żartował. Mówił też o swoich najbliższych planach związanych z powrotem do zdrowia po złamaniu ręki: - Zaczynam chodzić na siłownię. Ręka wraca do sprawności i już czekam na pierwsze wyjazdy na tor we Włoszech.

A po chwili znów żartował. - Szkoda, że nie udało się zdobyć mistrzostwa, choć byliśmy tak blisko. Ale po prostu nie chcieliśmy na razie zmieniać ani plastronów, ani garniturów - stwierdził. Na nich są trzy gwiazdki symbolizujące sezony, w których klub z Torunia zdobywał drużynowe mistrzostwo Polski (1986, 1990, 2001) - w przypadku kolejnego sukcesu, potrzebna byłaby nowa. Kościecha żartował także z Karola Ząbika, którego czeka pierwszy sezon w roli seniora. Na dodatek ten drugi chce startować nie tylko w Polsce i lidze szwedzkiej, ale również w Anglii. - Na mecze w kraju będę wyspany - obiecał, gdy został zapytany o to, czy liczne zawody nie wpłyną na jego formę. W tym momencie Kościecha żartobliwie skwitował: - No, a dziewczyną się zajmiemy.



Czy klub żużlowy, w którym będą niewielkie zmiany kadrowe, może być atrakcyjny dla kibiców? Czekamy na opinie czytelników - najciekawsze listy wydrukujemy w "Gazecie". Adres e-mail: redakcja@torun.agora.pl