Sport.pl

Szef Unibaksu: Żużlowiec nie jest głupi

- Ten skład, to dokładnie w stu procentach to, co zaplanowaliśmy - mówi o drużynie Unibaksu jej prezes Wojciech Stępniewski.
Paweł Rzekanowski: Skład jest skompletowany i to - w porównaniu z poprzednim sezonem - bardzo wcześnie. Kibice mogą już skandować "mistrz, mistrz, Unibax" ?

Wojciech Stępniewski: Nie, tak będzie można mówić - jeśli wszystko się uda zrealizować - w październiku przyszłego roku. O ile oczywiście wygramy finał. Mogę powiedzieć jedno: zrobimy wszystko jako zarząd klubu, by tę czwartą gwiazdkę, o której wspominał Robert Kościecha, w końcu dołożyć.

Przedstawiony skład jest dokładnie taki, jaki był zaplanowany przed negocjacjami?

- To jest w stu procentach to, co chcieliśmy zrealizować. Dobrze, że udało się zamknąć wszystko w miarę szybko. Skład jest przede wszystkim bardzo równy. Każdego z zawodników stać na to, by zdobyć 15 punktów. Dlatego uważam, że mamy dobrze zbudowaną drużynę i tutaj trzeba szukać kluczu do sukcesu. Z resztą pokazał to sezon w obecnym roku.

Jesienna żużlowa giełda transferowa jest zdominowana przez wyjątkowe oczekiwania finansowe Nicki Pedersena. Jak na tle Duńczyka wypadają żużlowcy Unibaksu?

- Pedersen podniósł swoje wynagrodzenie o sto procent. A tak naprawdę wartości kontraktów w Toruniu wzrosły w porównaniu do tych sprzed roku o dziesięć procent. To przecież niewiele - właściwie inflacja. My patrzymy na to wszystko trochę inaczej. Jako klub nie dopuszczamy możliwości przebijania się finansowo z innymi. Mówimy, co możemy zaproponować i na tym starczy. A Pedersen objechał całą Polskę i powiedział wszystkim ile oczekuje. A w przypadku innych zawodników? Weźmy chociażby Grzegorza Walaska. O niego Zielona Góra z Częstochową się ciągle przebijają. I w ten sposób wszystkie kwoty rosną. Żaden zawodnik nie jest głupi. Wybiera najlepszą ofertę.

Zawodnicy zwiększyli oczekiwania finansowe o 10 procent. Budżet klubu także powiększy się o tyle samo?

- Oczywiście, że w takiej sytuacji się zwiększa. Trzeba zapewniać płynność finansową. Zakończyliśmy okres kontraktowania zawodników i zaczynamy czas dokładniejszych rozmów ze sponsorami.

Jakie są plany drużyny już po listopadowych urlopach?

- Zawodnicy trenują samodzielnie, bo tak chcą. Każdy z nich ma opracowany swój własny, indywidualny tok przygotowań w tym martwym, zimowym sezonie. Natomiast później planujemy jedno duże zgrupowanie - zapewne we Włoszech w Lonigo.