Steve Johnston wzmocni Unibax w finale

Unibax przed niedzielnym finałem szukał żużlowca, który mógłby wystąpić w jednym, ale za to najważniejszym w sezonie meczu. Kandydatem był Billy Hamill, ale w tym sezonie już startował w Polsce. Wybrano Australijczyka Steva Johnstona.
Torunianie mieli dylemat, bo fatalnie w ostatnich tygodniach prezentuje się Matej Zagar. Słoweniec miał być jednym z najważniejszych zawodników drużyny w tym sezonie. Liczono, że podobnie jak w poprzednim roku w Grand Prix, teraz będzie w stanie odbierać punkty nawet liderom przeciwników. Ale Zagar nie tylko nie jest w stanie walczyć z gwiazdami rywali, ale również z żużlowcami drugiego planu. W pierwszym meczu w Lesznie zdobył zaledwie jeden punkt.

Fatalne rezultaty Zagara byłyby mniej uciążliwe, gdyby lepiej od niego prezentował się Czech Ales Dryml. Ale i on jest daleki od formy, a na dodatek wyraźnie przegrywa z rywalami pod względem szybkości motocykla. W Lesznie skończył mecz bez punktu. - Brak nam wsparcia właśnie od nich. Wystarczyłoby kilka punktów więcej, a już mecz z Unią mógłby wyglądać zupełnie inaczej - przyznaje kapitan torunian Wiesław Jaguś.

Przed niedzielnym rewanżem wiadomo, że w składzie torunian będzie na pewno Zagar, ale jego wynik to zagadka. Słoweniec jest w stanie niespodziewanie zdobyć kilka cennych punktów, ale bardziej realny jest scenariusz, w którym znów będzie oglądał plecy szybszych przeciwników. Drymla w Toruniu nie będzie - w niedzielę musi wystartować w turnieju w Pardubicach. A to oznacza, że w najważniejszym meczu sezonu Unibax miałby do dyspozycji tylko czterech zawodników, o których wynik można być spokojnym: Ryana Sullivana, Wiesława Jagusia, Karola Ząbika i Adriana Miedzińskiego. Do nich dołączy nierówny i ostatnio słaby Zagar. Kto zajmie dwa pozostałe miejsca w składzie?

Pewny startu jest Alan Marcinkowski. Po dobrym występie w Lesznie (5 punktów w trzech startach) otrzyma prawdopodobnie dużą szansę od szefów zespołu - czeka go nawet pięć biegów. Torunianie planują zaproszenie na mecz młodego Szweda Robina Tornqvista - trudno jednak oczekiwać, że junior okaże się żużlowcem potrafiącym rozstrzygnąć o losach finału.

Dlatego Unibax szukał innego zawodnika, którego mógłby zaangażować wyłącznie na jeden mecz w sezonie. Najpierw kandydatem był Amerykanin Billy Hamill - torunianie chcieli go wypożyczyć, ale żużlowiec zza oceanu już raz startował w barwach zielonogórskiego zespołu. Wybrano więc 36 -letniego Steva Johnstona. Zatwierdzono już jego wypożyczenie z TŻ Lublin. Australijczyk jeździł już w Toruniu. W 1998 r. wystąpił w meczu przeciwko GKM Grudziądz. W pięciu startach zdobył 8 pkt. i niczym szczególnym nie błysnął.

Problemy kadrowe - ale spowodowane stanem zdrowia zawodników - mają rywale Unibaksu. Filar Unii Jarosław Hampel narzeka na ból po kontuzjach - w niedzielę zdecydował się na start, ale już po meczu czuł się tak źle, że rozważa rezygnację z rywalizacji w Toruniu. Wtedy Unia mogłaby zastosować zastępstwo zawodnika. Problemy ma też junior Unii i zdobywca Brązowego Kasku Adam Kajoch: po upadku na torze miał wstrząs mózgu i zagrożony jest jego start w czwartkowym finale Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski.

Powodów do zadowolenia brakuje innym zawodnikom Unii. Leigh Adams i Damian Baliński startujący w Anglii w barwach Swindon Robins walczyli o złoto w finale mistrzostw Wielkiej Brytanii. Ich zespół wygrał pierwszy mecz z Coventry Bees 49:43, ale w rewanżu w poniedziałek wieczorem był gorszy. To rywale triumfowali 59:34. Adams dla przegranych zdobył 15 punktów, a Baliński 5. W tym samym spotkaniu Johnston zdobył dla Coventry 9 pkt. i cieszył się z mistrzostwa.

Czy zakontraktowanie Johnstona to dobry ruch?