Toruński fenomen wprost z tafli lodu, czyli jak pokonać kryzys

Gala łyżwiarska w styczniu 2015 r.

Gala łyżwiarska w styczniu 2015 r. (MIKOŁAJ KURAS)

Łyżwiarstwo nie jest - i nie będzie - zjawiskiem, na którym można zarobić. I dlatego tym większe uznanie dla osób, którym - z jakże dużym powodzeniem! - chce się budować w Toruniu nadzwyczaj ciekawy klub.
Te liczby muszą zrobić wrażenie. Ponad 300 osób, 34 reprezentowane kraje, sędziowie z 14 państw, już 15. edycja w historii - taki jest turniej łyżwiarski Mentor Nestle Nesquik Toruń Cup 2016, który w tym tygodniu rozpoczął się na tafli Tor-Toru. Do 10. stycznia popis panowania ciała na łyżwach prezentować będą dzieci, juniorzy, seniorzy. To impreza - w skali Torunia - naprawdę wielkich rozmiarów; rzadko się bowiem zdarza, by miasto miało okazję organizować zawody przeznaczone dla tak wielu osób z kilkudziesięciu krajów. To prawdziwy światowy misz-masz: na Tor-Torze są łyżwiarze nie tylko z Europy, ale i wszelkich zakątków - od Australii przez Izrael, Kazachstan, Azerbejdżan po TaiPei. Aż 34 osoby uczestniczące w Mentor Nestle Nesquik Toruń Cup wystąpią w styczniowych mistrzostwach Europy seniorów w Bratysławie, a 42 - w zaplanowanych na marzec mistrzostwach świata seniorów w Bostonie. Nie brak postaci, które walczyły o medale igrzysk olimpijskich. Nie miejmy wątpliwości: łyżwiarski światek na kilka dni zawitał na Pomorze.

Turniej, którego zwieńczeniem tradycyjnie będzie uroczysta Gala Łyżwiarstwa Figurowego zaplanowana na sobotę, to największa impreza łyżwiarska w Polsce. Jest niejako symbolem znakomitej pracy, którą wykonuje w Toruniu grupa zapaleńców, którzy angażując się w te projekty nie planują zysków. Istotna jest tylko satysfakcja.

Toruń to pod tym względem fenomen; istne zaprzeczenie wszechobowiązującej tezy, że takie dyscypliny jak łyżwiarstwo figurowe są skazane na pożarcie w świecie wolnorynkowej rywalizacji o sponsorów, zainteresowanie mediów czy przyciągnięcie kibiców. Nie zapewnia ta dyscyplina emocji ligowych. Fani nie doczekają się dziesiątek transmisji na żywo z zawodów. Nie ma tu prostych reguł rywalizacji, a drobiazgowa analiza punktowa, której laik nijak nie pojmie. Nie ma też w łyżwiarstwie możliwości takiego zaangażowania emocjonalnego kibica jak przy większości dyscyplin - kto bowiem jest w stanie precyzyjnie ocenić, czy ugięcie kolana przy którejś z figur było zrobione wystarczająco dobrze, czy też nie?

I być może właśnie dlatego łyżwiarstwo figurowe w Polsce trafiło gdzieś na daleki margines zainteresowania - chętnych na treningi brakuje, brak jest wizji rozwoju, pojawiają się mniejsze i większe skandaliki fatalnie wpływające na odbiór całego środowiska.

Tak jest w Polsce, ale nie - w Toruniu.

To całkowite zaprzeczenie problemów, które toczą łyżwiarstwo w skali kraju. Zawody Mentor Nestle Nesquik Toruń Cup są świetnie oceniane na świecie, ich organizacja jest możliwa dzięki zaangażowanym sporym sponsorom, a sama impreza to właściwie wzór organizacyjny nie tylko w skali łyżwiarstwa. Pokazuje, że można przyciągnąć setki ludzi z całego świata, zapewnić im odpowiednie warunki, zrobić show i całą imprezą wyjść zdecydowanie ponad przeciętność.

Symbolem tego jest gala łyżwiarska - zawsze, podobnie jak zawody, bezpłatna. Pamiętam widok Tor-Toru na jednej z nich: ani jednego wolnego miejsca do zaparkowania w okolicy, dziesiątki osób idących w kierunku chodnika mimo siarczystego mrozu. A w środku? Tłum, który wypełnił niemałe przecież trybuny od dolnego po góry rząd. Dzieci, młodzież, ludzie mający po 60-70 lat. Istna impreza wielopokoleniowa z naprawdę żywo reagującymi kibicami, którzy na Tor-Tor przyszli całymi rodzinami. Ideał imprezy pod względem marketingu sportowego.

Jednak dowodów na to, jak dobrze w Toruniu buduje się łyżwiarstwo figurowe jest więcej.

Kilka lat temu w rozwój tej dyscypliny zaangażował się toruński przedsiębiorca, Marek Kaliszek. Szef jednej z dużych firm został prezesem klubu Axel i niejako twarzą całego przedsięwzięcia. Nic dziwnego: zafascynowane łyżwiarstwem były jego dzieci. Córka - Natalia - dziś, wraz z partnerem z łyżwiarskiej pary - Maksymem Spodyriewem - jest gwiazdą tej dyscypliny w Polsce. Zanim jednak do tego doszło, Kaliszek zaczął budować łyżwiarstwo w Toruniu tak, jakby tworzył firmę. Zadbał o wizerunek, wprowadził iście korporacyjny ład, co akurat w światku klubów i klubików jest często prawdziwą mentalną rewolucją. Ściągnął też ekspertów: wizytówkami nowego Axla zostało małżeństwo Siudków - Dorota i Mariusz, byli medaliści mistrzostw świata i Europy, mogliby zapewne pracować gdzieś w Europie, ale zdecydowali się na Toruń. Skusiła ich stabilizacja, wizja rozwoju. Było to wiosną 2007 r. - za nieco ponad rok minie dekada od startu budowy nowego, mocnego Axla.

Dziś w Toruniu jest dobra organizacja, precyzyjnie wytyczone cele, rozdział zadań, a o dzieci i młodzież trenującą łyżwiarstwo dba sztab znakomitych trenerów, bo do Siudków dołączyli kolejni. Nic nie dzieje się bez ciężkiej pracy. Siudek kiedyś pokazywał plan dnia. 6:30 - trening z najmłodszymi. Później chwila wolna, gdy dzieci z Axla idą do szkół. Ale niewiele - szkolić się chciały wtedy duety zagraniczne skuszone tym, jakie warunki były w Toruniu. Na Pomorze przyjechała para Anglików, która kupiła tu nawet mieszkanie. Później - również Estończycy. Kiedy pary zagraniczne schodziły z lodu, trenerzy Axla wracali do pracy z dziećmi. Treningi trwały do późnego wieczora. Siudek nie owija w bawełnę: - Traktujemy się wszyscy poważnie. Jeśli ktoś chce coś w łyżwiarstwie osiągnąć, będzie to go wiele kosztowało.

W skali Torunia nakład pracy - i pieniędzy - był rzeczywiście duży, ale jakże robi wrażenie. Widać to nie tylko po sukcesach łyżwiarzy Axla czy popularności gali przy okazji międzynarodowych zawodów. Wystarczy regularnie bywać na miejskich ślizgawkach organizowanych na Tor-Torze czy też lodowisku Mentor. Tłok czasami zadziwia. A najwięcej jest dzieci żądnych tego, by na tafli kręcić piruety w rytm muzyki i zgodnie z pulsującym światłem.

Zobacz także
  • Łyżwiarze toruńskiego Axla Kolejne sukcesy łyżwiarzy Axla Toruń. Złoto i srebro pod choinkę
  • Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriev Duży sukces pary łyżwiarskiej z toruńskiego Axla [ZDJĘCIA]
  • Świąteczna Bitwa Gwiazd Nie jeansy, czyli czas na Świąteczną Bitwę Gwiazd