Sport.pl

Toruń był weekendową stolicą polskiego rallycrossu

tor
30.09.2015 , aktualizacja: 30.09.2015 10:11
A A A
Zawody rallycross w Toruniu

Zawody rallycross w Toruniu (mat. organizatorów)

Toruń w miniony weekend znów stał się stolicą polskiego rallycrossu. Do Grodu Kopernika poza krajowymi zawodnikami przyjechali też kierowcy z Litwy i Niemiec.
W toruńskim Moto Parku po raz kolejny zjawiły się wyjątkowo szybkie wyścigowe auta. Okazją ku temu była piąta runda Pucharu Polski Rallycross Cup 2015. Uczestnicy cyklu wcześniej ścigali się na torze w Słomczynie, a także na Litwie i w Niemczech. W Toruniu po raz kolejny zameldowali się niemal wszyscy czołowi polscy zawodnicy. Mocną reprezentację mieli też Litwini. Najdłuższą drogę pokonał jednak Bartłomiej Ruszczyński. Polak, który na stałe mieszka w Niemczech, do Torunia miał prawie tysiąc kilometrów.

Mocna obsada i sprzyjająca aura sprawiły, że zmagania kierowców przyciągnęły do Moto Parku naprawdę szeroką rzeszę kibiców. Największe zainteresowanie publiki budziła jak zwykle rywalizacja w kategorii Supercars, czyli ekstremalnie szybkich samochodów. Moc niektórych z nich przekraczała nawet 600 koni mechanicznych, a przyspieszenie od 0 do 100km/h wynosiło poniżej 3 sekund! Zwycięzcą tej najbardziej prestiżowej kategorii został Sarunas Glikas. Litwin startujący za kierownicą zmodyfikowanego Mitsubishi Lancera Evo IX od samego początku rywalizacji spisywał się znakomicie. Zwyciężył w dwóch z czterech biegów kwalifikacyjnych, półfinale i finałowym wyścigu.

- Bardzo się cieszę z wygranej, jednak muszę uczciwe przyznać, że nie liczyłem na zwycięstwo w Toruniu, gdyż ostatnio miałem sporo kłopotów z moim samochodem - podkreślał na zakończenie zawodów Sarunas Glikas.

Polacy startujący w Supercars ambitnie walczyli z Litwinem, jednak ostatecznie musieli uznać wyższość rywala. Jeden z biegów kwalifikacyjnych wygrał Łukasz Zoll. W zawodach był ostatecznie drugi. Bliski sukcesu był również jego klubowy kolega - Robert Czarnecki. Warszawianin reprezentujący Automobilklub Rzemieślnik w trakcie kwalifikacji miał problemy z linką gazu, w finale w jego samochodzie została ukręcona jedna z półosi.

- Cóż, takie rzeczy w tym sporcie się zdarzają - stwierdził Czarnecki. - Trzeba pamiętać, że są to samochody po wielu znacznych modyfikacjach, mających na celu między innymi bardzo duże podniesienie mocy. Trzeba liczyć się z tym, że w trakcie sezonu jedna, dwie tego typu awarie wystąpią. Wielka szkoda jedynie, że przytrafiło mi się to w finale.

Nie tylko kierowcy Supercarsów w niezwykle szybki i jednocześnie bardzo widowiskowy sposób pokonywali asfaltowo-szutrową trasę toruńskiego toru. Bardzo duże emocje towarzyszyły też rywalizacji w najliczniej obsadzonej w Toruniu kategorii Super Nationals. Do walki w niej zgłosiło się piętnastu kierowców. Triumfował reprezentant młodego pokolenia polskich rallycrossowców - Alan Wiśniewski, zasiadający za kierownicą Citroena Saxo. Drugi był Paweł Hankiewicz, a trzeci rutyniarz Marcin Perzyna. W Seicento Cup z niezwykle zaciętej batalii na torze zwycięsko wyszedł Łukasz Grzybowski. Na kolejnych miejscach podium stanęli Marcel Grudziński oraz Rafał Berdys.

Rundzie Pucharu Polski Rallycross Cup towarzyszyła kolejna odsłona rywalizacji o mistrzostwo okręgu w folkrace, czyli nieco tańszej odmianie rallycrossu. Ostatnia tegoroczna runda Pucharu Polski RC także odbędzie się w Toruniu. Finał tegorocznego cyklu zagości w Moto Parku już niebawem, bo 11. października.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX