Holder na aut? KS Toruń może zrobić roszadę Australijczyków

Darcy Ward - enfant terrible światowego żużla - ma wrócić do KS Toruń na mecz w Rzeszowie. 26 lipca pojedzie najpewniej zamiast swojego wielkiego przyjaciela, Chrisa Holdera.
O powrocie na tor po alkoholowej wpadce i niespełna rocznej dyskwalifikacji, Ward pochwalił się za pośrednictwem Twittera. Czy nie nazbyt pochopnie? W Toruniu panuje klęska urodzaju. W składzie zespołu jest już bowiem trzech zagranicznych asów, a tylko ich - w myśl ligowego regulaminu - może zastąpić.

Kreowany na lidera drużyny Rosjanin Grigorij Łaguta powoli zaczyna wywiązywać się ze swojej kluczowej roli. Mimo wpadki w Tarnowie, gdzie zdobył zaledwie 5 punktów, legitymuje się najwyższą średnią biegopunktową - 2,13. Jest pod tym względem 8. zawodnikiem PGE Ekstraligi.

Nieco słabiej w owym zestawieniu (11. pozycja) wypada debiutujący na tym szczeblu rozgrywek Jason Doyle. Australijczyk jednak nadspodziewanie dobrze radzi sobie z toruńskim aniołem na plastronie. Charakteryzuje go wielka wola walki, ale i skuteczność. Kapitalnym spotkaniem np. w Gorzowie, a przede wszystkim w Lesznie, zyskał szacunek i sympatię kibiców.

O ile w przypadku Łaguty i Doyla różnica w zdobyczach punktowych podczas meczów na Motoarenie, a tych z innych stadionów nie jest duża, o tyle w przypadku Chrisa Holdera jest ona znaczna. Były mistrz świata lepiej czuje się w Toruniu (2,1 pkt/bieg) niż na wyjazdach (1,56), co czyni zeń dopiero 26. żużlowca ligi.

Jako że przerwa wakacyjna w Ekstralidze jest w tym roku wyjątkowo krótka, powrót spragnionego żużlowej rywalizacji Darcy Warda może mieć ożywczy wpływ na KS Toruń.

"Nigdy wcześniej nie czułem się tak dobrze, już nie mogę doczekać się powrotu na tor" - oznajmił niedawno 23-latek. Sądząc po zdjęciach choćby z czerwcowego treningu w Ostrowie Wielkopolskim, Ward jest w świetnej formie fizycznej.

Fakt, że młody Australijczyk ma ogromny talent do uprawiania speedwaya jest powszechnie znany. Czy poparty ciężką pracą da efekty jeszcze w tym sezonie? Problemem mogą okazać się wielkie oczekiwania, które płyną w stronę Warda. I to nie tylko od mającego przed sobą najważniejsze mecze sezonu klubu. Także od sponsorów oraz kibiców. Co równie istotne, sam zawodnik ma świadomość, że musi wrócić w wielkim stylu. Udowodnić sobie, ale i rywalom, że nadal należy do ścisłego grona żużlowców wybitnych. Tak silna presja nie zawsze jest pomocna.

Ward wie, że jest dobry. Jednak ostatnie problemy odcięły go od rywalizacji ze światową czołówką, przez co nie ma w tej chwili właściwego punktu odniesienia. Nie wiadomo, na co stać Australijczyka. Czymś zupełnie innym od treningu jest walka łokieć w łokieć z nie zamierzającym odpuszczać przeciwnikiem na kipiącym od emocji stadionie. Ward odwykł od tej atmosfery.

- Przed planowaną na 19 lipca rundą Ekstraligi Darcy ma cztery imprezy w Anglii. Po nich dowiemy się, jakiej jest dyspozycji i czy warto brać go pod uwagę już w kontekście spotkania ze Stalą Gorzów na Motoarenie - powiedział menedżer KS Toruń, Jacek Gajewski.

O jego zatrudnienie stara się Swindon Robins. Australijczyk ma także kontrakt w szwedzkiej Piraternie Motala, gdzie podobnie jak w Toruniu, jego klubowym kolegą będzie Chris Holder. On także doskonale zdaje sobie sprawę z klasy Warda. Pytanie jak zareaguje na wybitnie niekomfortową ewentualność, gdy z meczowego zestawienia w Toruniu "wygryzie" go jego pokrewna australijska dusza. Drugi z "Turbo Bliźniaków".

Kto straci miejsce w KS Toruń po powrocie Warda?