Mówi Robert Witka, skrzydłowy Anwilu

Wszystko się może zdarzyć. Czy postawiłbym pieniądze na jakiś wynik? Raczej nie - mówi przed meczem z Ideą/Śląskiem Robert Witka, skrzydłowy włocławian.
Witka może okazać się niespodziewanie kluczowym zawodnikiem Anwilu w pojedynku z ekipą z Wrocławia. Jest wysoki, skoczny, dynamiczny, a przede wszystkim szybki i dysponuje dobrym rzutem z dystansu. Identyczne atuty ma Adam Wójcik, jeden z najważniejszych reprezentantów Idei/Śląska. Każdemu innemu wysokiemu zawodnikowi Anwilu ciężko będzie zatrzymać czołowego polskiego koszykarza.



Paweł Rzekanowski: Do tego meczu - klasyka polskiej ekstraklasy lepiej jest podchodzić bez emocji i tak jak do każdego innego, czy też korzystniejsza jest zwiększona dawka adrenaliny?

Robert Witka: Na razie jeszcze jej nie ma, bo dotychczas koncentrowaliśmy się na meczu przeciwko Hemofarmowi Vrsac. Wygraliśmy i najbliższe wyzwanie to mecz ze Śląskiem. Ale emocje na pewno będą rosły i to w obu zespołach.

Zwykle jesteś rezerwowym, ale tym razem prawdopodobnie będziesz miał szczególnie ważne zadanie. Jesteś chyba jedynym z wysokich koszykarzy Anwilu, który jest na tyle szybki, aby grac w defensywie przeciwko Adamowi Wójcikowi.

- Nie wiem jak to będzie wyglądało. Ale myślę, że trener Andrej coś wymyśli. Na pewno ciężko będzie Wrightowi kryć "jeden na jeden" Wójcika bo on jest dla niego za szybki, ma inny styl gry. Pozostaje czekać na decyzje trenera. Będzie tak jak on zadecyduje.

Wójcik obecnie niewiele gra na swojej naturalnej pozycji silnego skrzydłowego, a najczęściej pełni rolę środkowego. Uważasz, że taka zmiana jego roli jest korzystna dla Idei/Śląska?

- Myślę, że są dwie strony takiego ustawienia. Korzystne jest to dla Wójcika w ataku, gorzej na pewno w obronie. Jeśli rywal jest wyższy, cięższy to ma wtedy kłopot.

Gdyby wynik tego spotkania był to postawiłbyś pieniądze i wytypował zwycięzcę?

- To byłoby ciężkie. Wszystko się może zdarzyć. Raczej nie (śmiech).