Dlaczego Toruń nie chodził na mecze Energi w Eurolidze?

MIKOŁAJ KURAS

Spotkaniem przeciwko Bourges Basket koszykarki Energi zakończyły debiutanckie występy w Eurolidze w hali przy ulicy Bema.
Skąd jednak wśród torunian raczej niewielkie zainteresowanie tą prestiżową imprezą?

- Mam nadzieję, że będzie to pamiętny dzień w historii naszego klubu i miasta Torunia. Chciałbym poinformować o zaproszeniu naszej drużyny do prestiżowych i elitarnych rozgrywek Euroligi kobiet. Dopełniliśmy formalności i dokonaliśmy zgłoszenia - oznajmił w czerwcu zeszłego roku prezes klubu Maciej Krystek. Dlaczego jednak mieszkańcy Torunia nie w pełni docenili ów organizacyjny i sportowy awans do wyższej ligi i niezbyt tłumnie zbierali się w hali sportowo-widowiskowej? Przyczyn jest kilka.

Pierwszym i najprostszym wytłumaczeniem tego faktu jest pora rozgrywania meczów - środowe wieczory. Już w poprzednich latach, kiedy to do popularnego "Spożywczaka" w środku tygodnia zjeżdżały drużyny w ramach Fiba EuroCup (odpowiednik mniej prestiżowej piłkarskiej Ligi Europejskiej), dużo mniejsza hala nie zapełniała się kibicami. Ci, jak się wydaje, chętniej po pracy zawodowej odpoczywali w domach niż przy ulicy Grunwaldzkiej 33a. Niekoniecznie jednak musieli rezygnować ze śledzenia środowych potyczek Katarzynek - wystarczyło bowiem włączyć telewizor.

Wyjaśnienie problemu z frekwencją na meczach Euroligi powinno skupić się jednak na nieco szerszych kwestiach, bardziej niż niekorzystny dzień tygodnia i transmisja telewizyjna, niejednoznacznych. Skoro przyjazd nawet tak renomowanych, potężnych klubów żeńskiej koszykówki, jak Fenerbahce Stambuł czy Nadieżda Orenburg nie był w stanie wypełnić toruńskiej areny po brzegi, to problem rzeczywiście musi być poważniejszy. Może to przez niemałą wadę wzroku, ale muszę przyznać, że ciężko było odnotować "na mieście", że zbliżają się koszykarskie konfrontacje z tak wymagającymi rywalami. Brakowało czegoś tak podstawowego jak plakaty. Jeśli debiutancki sezon w Eurolidze był testem także dla działaczy klubu, to trzeba przyznać, że nie wypadł on zbyt dobrze. Przynajmniej jeśli chodzi o szeroką akcję informującą o spotkaniach toruńskiej Energi z nieprzeciętnymi zespołami.

Na nikłą obecność ludzi w toruńskiej hali podczas zmagań koszykarek w Eurolidze swego czasu zwrócił uwagę trener Elmedin Omanić. Po pierwszym, historycznym zwycięstwie w rozgrywkach (przeciwko Agu Spor Kayseri) powiedział: - Cieszę się, że cel postawiony przed sezonem, czyli wygrana chociaż jednego meczu w Eurolidze, został spełniony, ale na pewno na tym nie poprzestaniemy. Mamy nadzieję, że kolejne mecze również będą zwycięskie. Dziękuję naszym wiernym kibicom, ale smuci mnie słaba frekwencja. Liczę, że na kolejnych meczach będzie więcej osób.

Nadzieje Bośniaka okazały się płonne. Być może sam się nieco do tego przyczynił przed rozpoczęciem tego prestiżowego turnieju, mówiąc wprost, że będzie ciężko o jakąkolwiek wygraną, a podstawowym celem jest nie przynieść kibicom wstydu. Twardo stąpający po ziemi trenerski mag chyba nazbyt pesymistycznie podszedł do tematu występów Energi w Eurolidze. Z drugiej strony jednak ciężko mieć pretensje o całkiem realną ocenę sytuacji. Któż mógł przypuszczać, że na arcytrudnym terenie w Orenburgu toruńskie koszykarki zmuszą gospodynie do sporego wysiłku? Energa przegrała wówczas nieznacznie, w samej końcówce spotkania.

Mimo że przed podopiecznymi Omanicia jeszcze jedno spotkanie (wyjazd do włoskiego Schio), to już można stwierdzić, że premierowy rok w gronie najlepszych drużyn Starego Kontynentu wypadł przyzwoicie. Biorąc pod uwagę rzecz jasna kwestie czysto sportowe, a konkretniej trzy zwycięstwa i kilka zaciętych, aczkolwiek przegranych spotkań. Warto natomiast, jeśli pojawi się kolejna szansa na występy w tych prestiżowych rozgrywkach, skupić wysiłki na wzbudzeniu większego zainteresowania meczami wśród torunian. To jednak, w przypadku mniej popularnej żeńskiej odmiany basketu, może okazać się zadaniem niełatwym.

Komentarze (1)
Dlaczego Toruń nie chodził na mecze Energi w Eurolidze?
Zaloguj się
  • szlachcic

    0

    - pora meczu
    - transmisja TV
    - przesyt koszykowka (2 kluby, kilkadziesiat meczow w roku)
    - oglaszanie wszem i wobec ze jestesmy cienkie bolki i nie wygramy meczu

    Przed sezonem pisalem o tym aby dzialacze dopasowali ceny biletow do podazy koszykowki jaka bedzie w Toruniu
    O ile na lige ceny uwazam za rozsadne to na Eurolige byly za duze w kontekscie tego ze bylismy kopciuszkiem

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX