Sport.pl

Żużlowe Grand Prix to aż 4 miliony euro obrotu pieniężnego

Tak wylicza Andrzej Witkowski, szef Polskiego Związku Motorowego.
Rozmowa z Andrzejem Witkowskim - Prezesem Polskiego Związku Motorowego

Bilety na LOTTO Warsaw FIM SGP of Poland zostały sprzedane w niecałe dwie doby. Czy to efekt wielkiego zapotrzebowania na żużel na Stadionie Narodowym?

- Okazało się, że jest zapotrzebowanie na wielkie imprezy żużlowe na dużych stadionach. Wykorzystaliśmy popularność obiektu po Euro 2012, a poza tym fakt, iż wielu Polaków tego stadionu jeszcze nie widziało. Kibice oglądający w ostatnich latach Grand Prix w Cardiff, Kopenhadze czy Sztokholmie chcieli, aby również w Polsce (ZOBACZ: galeria zdjęć z ostatniego GP'2014) zawody trafiły na spektakularny stadion. Zawody w Warszawie to też kwestia wyrażenia podziękowania dla Tomasza Golloba - najlepszego polskiego żużlowca w historii tego sportu (ZOBACZ: Gollob wśród 10 najbardziej ryzykownych transferów Ekstraligi). Uważam, że te powody złożyły się na sukces sprzedażowy. To pewien ewenement, bo bilety nie sprzedawały się tak szybko nawet na mecze piłkarskiej reprezentacji Polski. Zauważmy, że umowa z PL2012+ i BSI jest trzyletnia. Chcemy, aby ci, którzy przyjdą na zawody w tym roku, albo zobaczą je w telewizji, bo nie kupili biletów, zdecydowali się na ich obejrzenie w kolejnych dwóch latach.

Czy to największe finansowe przedsięwzięcie w polskim sporcie motorowym?

- Większy budżet mają tylko Rajdowe Samochodowe Mistrzostwa Świata poprzez fakt, iż trwają przez trzy dni. Koszty organizacji zawodów w Warszawie są większe niż w Gorzowie czy Toruniu, ponieważ trzeba wynająć stadion, zbudować tor, przechować materiał Zainteresowanie nimi pokazało jednak, że warto.

O jakim budżecie zawodów możemy mówić?

- Obrót pieniężny w ramach trzyletniej umowy i organizacji zawodów wyniesie 4 miliony Euro.

Kibice z Mazowsza kupili ponad 18 proc. biletów. Czy to oznacza, że trzeba inwestować w żużel w Warszawie?

- To optymistyczna liczba. Cieszę się z tego, ale żeby z tego wyciągać wniosek, że jest zapotrzebowanie na ligę w Warszawie - tu byłbym ostrożny. PZM w latach 1992 - 1993 próbował reaktywować żużel w stolicy. To PZM finansował budowę toru żużlowego z bandami na obiekcie Gwardii, a także turnieje z najlepszymi zawodnikami, między innymi ówczesnym mistrzem świata, Amerykaninem - Samem Ermolenko. Nie chciałbym teraz mówić, że klub żużlowy w Warszawie jest niezbędny. Dajmy oswoić się warszawiakom z cykliczną imprezą w postaci Grand Prix. W grudniu chcemy uruchomić sprzedaż biletów na Grand Prix w 2016 roku. Jeżeli będzie taka jak obecna, z zachowaniem liczby z Mazowsza, to będzie to jakiś sygnał.

Więcej o: